dzieci 4 - 5 letnie

Biedronki

 

Drodzy Rodzice

  Dziękuję Wszystkim za cały rok 2019/20
Za dobre słowo,uśmiech,życzliwość,
 pomoc i zaangażowanie w realizację kształcenia na odległość.
 
Życzę Wam bezpiecznych i udanych wakacji… : )

 

v.waniak@p4.laziska.pl 

 

KSZTAŁCENIE NA ODLEGŁOŚĆ

Tematem tego tygodnia jest to,na co wszyscy czekamy… WAKACJE  : )

 

Witam… przed Nami ostatnie spotkanie…KSZTAŁCENIA NA ODLEGŁOŚĆ… : (

Na początek…

 

Zabawa kreatywna „Wakacyjne skojarzenia”– wycinanie i naklejanie obrazków kojarzących się z wakacjami (wykorzystajcie stare książki,gazety)

Słuchanie wiersza B. Szelągowskiej „Bezpieczne wakacje”

Jak wspaniale! Już wakacje.

To najlepsza w roku pora!

Można pływać sobie w morzu

albo wskoczyć do jeziora.

 

Na szczyt w górach wspiąć się warto!

Jak tam pięknie i wysoko!

W zeszłym roku po raz pierwszy

Zobaczyłem Morskie Oko!

 

Ale zawsze pamiętajmy,

by dorosłych się pilnować.

Chodzić w górach –lecz po szlakach,

kremem z filtrem się smarować.

 

Czapkę nosić –taka z daszkiem

-porażenia się unika.

Kąpać się w strzeżonych miejscach

I pod okiem ratownika.

 

I rodziców trzeba słuchać.

kto tak robi, ten ma rację.

Ach jak miło, jak wesoło,

bo już przecież są wakacje

 

Rozmowa na podstawie wysłuchanego utworu

– dlaczego należy się pilnować rodziców?

– co to są górskie szlaki?

– dlaczego latem smarujemy się kremem z filtrem?

– dlaczego można pływać tylko w miejscach wyznaczonych?

Ćwiczenia ortofoniczne „Morskie fale”– dziecko naśladuje szum fal, raz głośniej, raz ciszej

Zabawa dydaktyczna „Znam…”

utrwalenie znajomości swojego imienia i nazwiska, adresu zamieszkania, imion rodziców lub opiekunów

przypomnienie dzieciom , komu mogą takie dane powiedzieć i kogo poprosić o pomoc

 

Karta pracy „Numery alarmowe”

http://www.google.com/search?q=karta+pracy+numery+alarmowe&client=firefox-b-d&tbm=isch

                          BRAWO !!!

PIĄTEK 12.06.2020 r. TEMAT DNIA: "Bezpieczne wakacje ...

BIEDRONECZKI… jesteście gotowe , aby… cieszyć się LATEM i korzystać

                          z WAKACJI : )

 

 

 

Witam Was w piątek… : )

Rozpoczynamy… zabawą ruchową…

„Będę o was pamiętać!”– rozmowa na temat powodów wysyłania listów i kartek pocztowych na podstawie doświadczeń dzieci i opowiadania Letnie opowieści – listy i pocztówki.

„Letnie opowieści – listy i pocztówki”  Małgorzata Szczęsna

Właśnie siedzę na balkonie. Mama położyła na posadzce koc, przyniosłam zabawki, poduszki. Bawię się dobrze, choć tęsknię za moimi koleżankami i kolegami z przedszkola. Słyszę szczekanie psa i patrzę na dół

– Mamo, idzie do nas pan listonosz! Czy mogę zejść i spytać, czy ma coś dla nas?

– Chodź, Aduniu, pójdziemy razem.

Za chwilę wracamy z kupką listów, kartek, ulotek reklamowych, druków.

Przeglądam kolorowe widokówki, odwracam je i widzę znajome litery: A…D…A

– Mamo, ta karta jest do mnie, i ta też, i ta. Nawet list jest do mnie! Idę ze swoją korespondencją na balkon. Rozkładam ją na kocu i liczę, ile mam pocztówek: 1… 2… 3… 4 i list. To ile razem? Pięć! Najpierw biorę list. Po drugiej stronie koperty, na trójkątnej klapie jest napisane: KA… RO… LI… NA. Czytam jeszcze raz. Te literki przecież znam, a nie mogę ich złożyć. Czytam szybciej początek i już wiem! Ten list napisała Karolina.

– Mamusiu! Karolina przysłała mi swoje zdjęcie, jak pływa w dmuchanym różowym kółku

– flamingu! – wołam do mamy po otwarciu listu.

Razem z mamą próbujemy odszyfrować rysunki, które narysowała na kartce. Co chciała mi przekazać? – Tu widać dwie dziewczynki pływające w basenie, a wokół nich serduszka.

Już wiem, pewnie chciałaby, abyśmy poszły razem do parku wodnego, i że bardzo mnie lubi! – domyślam się. – Pójdziemy tam razem, mamo, proszę! – Dobrze, już dobrze, córeczko! – mówi mama, a ja mocno ją ściskam za szyję. – Doskonale radzisz sobie z czytaniem swojej poczty. Mama idzie do kuchni, a ja rozszyfrowuję dalej. Czytam, od kogo jest widokówka ze zdjęciem gór: K… U… B… A. To łatwe: Kuba. Narysował dziewczynkę w zielonej czapce i chłopca z opaską na jednym oku.

Już wiem – z Kubusiem zawsze bawiłam się w Piotrusia Pana. Pewnie tęskni za mną (w rogu narysował czerwone serce) i wspomina naszą zabawę. Pocztówka z widokiem morza jest od: A… G… A

– oczywiście od Agi. Agnieszka mówiła mi, że jedzie nad morze. Narysowała huśtawki i zjeżdżalnie. Często razem bawiłyśmy się na placyku.

Napisała też jakieś cyfry w serduszku. To pewnie numer telefonu jej rodziców. Poproszę mamę i do niej zadzwonię. Biorę do ręki kartę z rysunkiem psa na hulajnodze i już wiem, od kogo ona jest. Odwracam i czytam: K… A… C… P… E… R.

 Tak, zgadłam – od Kacpra. On uwielbia jeździć na hulajnodze i się wygłupiać. Po drugiej stronie narysował: niebieskie fale, żaglówkę z sercem na maszcie i chłopca. Już wiem, pewnie pływał łódką. Ostatnia widokówka przedstawia las i domek. Odwracam i czytam: K… A… M… I… L… A.

To od Kamili! Na tej stronie są cztery małe rysunki w kwadracikach: grzyby, wiewiórka, poziomki, serce. Już wiem, co to znaczy.

– Mamusiu, napisali do mnie Karolina, Aga, Kuba, Kacper, Kamila. Wszyscy mnie lubią i tęsknią za mną!

– Teraz już wiesz, jak przyjemnie jest dostawać listy i pocztówki.

– Wiem! Teraz biorę kredki i odpisuję im. Na pewno często użyję czerwonego koloru. 

Rodzic zadaje dziecku pytania: Kogo zauważyła Ada, gdy bawiła się na balkonie? Co on przyniósł? Od kogo Ada dostała list, a od kogo pocztówki? Co pisały do niej dzieci? W jaki sposób pisały dzieci? Po co piszemy listy i kartki? W jaki jeszcze sposób można do siebie pisać? Czy kiedyś dostaliście list lub pocztówkę?

„Wakacyjna pocztówka” – praca plastyczna  Dziecko wybiera czy chce zrobić pocztówkę  przedstawiającą góry lub morze…

 Z pomocą Rodzica wykonuje pracę, wybraną przez siebie techniką…

Może zainspirujecie się tymi pomysłami…

Łódka z papierowego talerzyka i słomki

Żegnamy Lato - WAKACYJNE prace plastyczne | Blondynki kreatywnie

            Niech Wasza inwencja twórcza pracuje…

                Radosnego weekendu : )

 

 

Witajcie w czwartek  : )  Na początek…

„Żegnamy przyjaciół!” – rozmowa na temat przygotowań do wakacji na podstawie doświadczeń dzieci i opowiadania o naszych bohaterach – Walizka.

„Walizka”  Piotr Wilczyński

Wczoraj wszyscy się ze sobą żegnaliśmy. Wszystkie dzieci. Helcia, Bartek, Kosma i Paskal. I wszyscy żegnali się z naszą kochaną panią Kasią. Wiecie dlaczego? Wczoraj był ostatni dzień w przedszkolu. Ostatni dzień przed wakacjami. Było bardzo miło. Pani puszczała muzykę z naszej ulubionej płyty i były tańce, a potem było karaoke. To taka zabawa w prawdziwych piosenkarzy. Pani puszcza taką specjalną płytę. Są na niej piosenki, ale bez słów. Tylko muzyka, a my śpiewamy sami. Ale nie było tak fajnie, jak zawsze, bo troszkę byliśmy smutni. Ja wiem, zdarzało się, że nie chciałam iść do przedszkola. Innym też się nie chciało, ale tak naprawdę to bardzo się polubiliśmy, a teraz długo nie będziemy się widzieć. Dlatego troszkę było nam markotno. Ale po wakacjach znów się spotkamy. My jedziemy na wakacje do cioci Hani, do Jantara. To takie malutkie miasteczko nad morzem. Ładnie się nazywa – Jantar. Tatuś mówi, że bardzo dawno temu tak się mówiło na bursztyn. Tam jest chyba dużo bursztynów. Jak znajdę, to największy dam mamusi. A drugi dam babci. I Michałowi też dam. Ciocia ma domek prawie nad morzem. Trzeba tylko przejść przez lasek na wydmie i już jest plaża. Wezmę mojego dmuchanego rekina i rękawki. Tata powiedział, że mnie nauczy pływać. Już nie mogę się doczekać. Michaś też dziś wyjeżdża z dziadkiem i babcią. Jadą w góry. Jego mama i tata przyjadą później. Wieczorem pakowaliśmy nasze rzeczy. Dużo tego było, bo jedziemy wszyscy. Mama i tato, dziadek z babcią i ja. – Jedziemy na dwa tygodnie, a może być różnie. Musimy więc tak się spakować, wziąć tyle ubrań i butów, żeby nas pogoda nie zaskoczyła. – Mama zawsze myśli o wszystkim. – A ile to jest dwa tygodnie? – Spytałam. – Wystarczy, żebyśmy wszyscy wypoczęli i zdążyli zatęsknić za domkiem – mama uśmiechnęła się do mnie i pogłaskała po głowie. Ja to chyba już trochę tęsknię, bo bardzo lubię mój pokoik i moje zabawki. Najchętniej to bym je wszystkie zabrała ze sobą, ale tata mówi, że nie zmieszczą się do bagażnika i że musimy od siebie odpocząć. Moje zabawki i ja. To trochę dziwne, bo ja się nigdy nie męczę moimi lalkami. Klocki też się nie męczą. – Tak się tylko mówi. Jak trochę zatęsknisz do nich, to po powrocie z większą radością będziesz się nimi bawić – powiedziała mama i pozwoliła mi zabrać tylko jedną lalkę – Sandrę, mojego dinozaura, książeczki z obrazkami , kolorowanki i kredki. Nie szkodzi, mam przecież wiaderko i łopatkę. Będę robić babki z piasku, a może zbudujemy z mamą pałac dla Sandry. No i pływanie na rekinie. Od samego rana zaczęło się. Znieśliśmy bagaże na dół. Misiek z dziadkami już tam był. Zaczęliśmy się ganiać dookoła naszych samochodów. – To ja wsiadam do tego! –A ja do tego .– To ja tutaj. – No to ja tutaj – to wsiadaliśmy, to wysiadaliśmy. – Dzieci! Kończymy tę zabawę. Komu w drogę, temu czas. Pożegnajcie się. Ruszamy – zarządziła mama – tylko samochodów nie pomylcie. – Oj mamo! Przecież nasz samochód jest niebieski, a Michałka czerwony – powiedziałam, gramoląc się do swojego fotelika. Nasi rodzice pożegnali się jeszcze raz, tata zapiął pasy w moim foteliku. Ja siedzę z tyłu, więc jeszcze chwilę machałam Miśkowi przez tylną szybę. Tata też zapiął pasy i ruszyliśmy. Jak tylko wyjechaliśmy na autostradę, słońce zaraz się schowało za chmury. A potem zrobiło się ciemno i zaczął padać deszcz. – Oho! Chyba trzeba będzie wyjąć jakieś ciepłe ubrania, bo jak tak dalej pójdzie, to może się nieźle ochłodzić. Żeby nam się czasem Michasia nie przeziębiła – zatroskała się babcia. – To się dobrze składa, bo musimy zajechać na stację benzynową. Jak się teraz zatrzymamy, to nie będziemy musieli tankować aż do samego Gdańska – tata był zadowolony. Wjechaliśmy na stację, tata otworzył bak i zaczął wlewać paliwo. Mama z babcią podeszły do bagażnika.

– Michasiu, chcesz sweterek z wyścigówką czy bluzę z piłkarzem? – mama się roześmiała.

– Oooo! A co to? – moja walizka była otwarta, ale zamiast moich sukienek i spódniczek i mojego ulubionego różowego dresiku były jakieś chłopczyńskie spodnie i buty.

– To Michała!– krzyknęłam. No ładnie! Wszystko jasne, pomyliliśmy walizki. Kiedy wszystkie bagaże były już na dole, to nawet się śmialiśmy, że są takie same.

– I co teraz? – łezki same popłynęły.

– Przecież nie będę w tym chodziła – pokazałam na plamkowe spodnie Michała.

– Zaraz coś poradzimy – dziadek wyjął komórkę.

– Może nie ujechali daleko.

Halooo! Karol? Daleko jesteście? Ach taaak? – dziadziuś uśmiechnął się tajemniczo.

– Też się zatrzymaliście i już wiecie? – odetchnął z ulgą

– To co? Za pól godziny pod domem? To do zobaczenia. I wszystko się dobrze skończyło. Teraz już siedzimy u cioci Hani na werandzie i popijamy pyszny kompot z rabarbaru. Przed kolacją pójdziemy na spacer na plażę. Założę mój różowy dresik i sandałki z biedronką.

– Obejrzymy zachód słońca, a potem spać – tato przeciągnął się – to był dzień pełen wrażeń.

 Musimy dobrze wypocząć, bo jutro rano czeka nas ciężka praca – zrobił poważną minę.

– Jak to? Przecież miały być wakacje – poczułam, jak mi się buzia układa „w podkówkę”.

 Tata od razu zobaczył i szybciutko mnie przytulił.

– No przecież budowanie zamków z piasku to „cięęężka” robota, co nie?.

– Taaaak – zawołałam, szczęśliwa, że tatuś z tą pracą tylko sobie tak zażartował.

Już wakacje za pasem                            

skwarne słońce nad polem

Zatęsknimy za czasem

za naszym przedszkolem

Rodzic rozmawia z dzieckiem na temat opowiadania, a następnie  dziecko mówi, czym będzie podróżować w czasie wakacji.

Spróbujcie rozwiązać zagadki o środkach lokomocji…

Pędzi po torze szybko, z daleka,

bo tłum podróżnych na stacji czeka. (pociąg)

 

Ma skrzydła, choć nie jest ptakiem.

Lata podniebnym szlakiem. (samolot)

 

Ma maskę, a pod nią konie,

cylindry – nie na głowie.

A w środku siedzi człowiek. (samochód)

 

Ta wielka latająca maszyna

owada – ważkę, przypomina. (helikopter)

                       BRAWO !!!

Proponuję, aby każdy z was samodzielnie narysował, namalował ulubiony pojazd…  : )

Wiecie, że to już ostatni tydzień zajęć i zabaw KSZTAŁCENIA NA ODLEGŁOŚĆ przed wakacjami?? Oprócz tego tygodnia, zostały Nam jeszcze dwa dni. Tak, to już koniec roku szkolnego Kochani!

Ach, dopiero co był wrzesień…. przyszliśmy do przedszkola… i tak szybciutko zleciało… jesień, zima, wiosna i teraz lato – koniec roku – wakacje. Niektórzy żegnają się już z Nami na stałe – idą do szkoły! My Biedronki życzymy…wszystkiego dobrego! Samych sukcesów w szkole, dobrych ocen, kolegów i koleżanek. Dacie sobie świetnie radę. Wspominajcie Nas miło i czasem odwiedzajcie…                                 Powodzenia!🙂

Z pozostałymi żegnam się na 2 miesiące. Pracowaliście wspaniale przez cały rok, a od połowy marca w trudnych i nietypowych warunkach. Przed Wami wspaniały, długi i zasłużony odpoczynek!

                  BEZPIECZNYCH I UDANYCH WAKACJI : )

       Zajrzyjcie do PIOSENEK…

 

Witam Was w środę… i… zapraszam na… Zestaw zabaw ruchowych :

• Zabawa orientacyjno-porządkowa Pojazdy. Dziecko porusza się w różnych kierunkach, naśladując ruchy różnych pojazdów: roweru, samochodu, samolotu, pociągu, hulajnogi. Kiedy rodzic podniesie rękę – pojazd zatrzymuje się.

• Ćwiczenia nóg. Dziecko w przysiadzie porusza się w różnych kierunkach, do przodu i do tyłu.

• Ćwiczenia tułowia. Dziecko z Rodzicem ustawiają się parami, tyłem do siebie, w rozkroku. Skłaniają się do przodu i podają ręce współćwiczącemu przez okienko utworzone między rozstawionymi nogami. Następnie prostują się i klaszczą w ręce nad głowami.

• Zabawa z elementem podskoku – Pajace. Dziecko wykonuje podskokami rozkrok i zeskok do podstawy. Podczas rozkroku ma ramiona wyciągnięte w bok, podczas doskoku – opuszczone w dół.

Zabawa ruchowo-naśladowcza „Zabawy nad morzem”

Dziecko naśladuje czynności, które można wykonywać nad morzem,Rodzic podaje hasła – nazwy tych czynności. Np. pływanie, opalanie się, zbieranie kamieni i muszelek, robienie babek z piasku…

Słuchanie opowiadania : „Letnie opowieści – na plaży” 

                       Małgorzaty  Szczęsnej

Uświadomienie dzieciom niebezpieczeństw , mogących przytrafić się w czasie wakacji i sposobów radzenia sobie z nimi

Jest lato, gorąco, a my jesteśmy na plaży. My, to znaczy moi rodzice, brat, siostra i ja Ada. Rozkładamy się nad samą wodą. Tata i ja robimy piękny zamek z piasku – z fosą, mostem zwodzonym i czterema wieżami. Mateusz i Karinka grają w piłkę plażową. Później biorą materac i idą do wody. Leżą na brzuchu i ruszają rękami w wodzie, by odpłynąć od brzegu. Mama, mimo że zaangażowana jest w treść czytanej książki, nagle zrywa się i krzyczy. My z tatą wstajemy i patrzymy, jak materac z Matim i Karinką szybko się oddala. Ratownik też to zauważa i głośno gwiżdże. Moje rodzeństwo odwraca się, zawraca materac i płynie już w naszym kierunku.

– Patrzyliśmy w tę stronę, w którą płynęliśmy. Gdy usłyszeliśmy gwizdek i odwróciliśmy się, byliśmy zdziwieni, że jesteśmy tak daleko – tłumaczy się Mateusz.

– Nie przypuszczaliśmy, że tak szybko oddalimy się od brzegu – mówi zdyszana Karinka. Kładą się na kocach, a ja bawię się zamkiem z piasku. Podchodzą do mnie dzieci, których rodzice leżą koło nas.

– Jaki piękny zamek! Możemy się z tobą pobawić? Kiwam głową. Najstarsza dziewczynka – Kaja, przynosi wodę w wiaderku i dolewa do fosy. Wtedy chłopcy – Dominik i Alek, kładą patyki. Obserwujemy, jak płyną. Woda wsiąka w piasek, patyki nieruchomieją.

Po chwili zabawy dzieci podchodzą do swoich rodziców. Kaja bierze pieniądze i cała trójka idzie kupić lody. Lodziarz oddala się, więc dzieci podbiegają do niego. Z lodami w dłoni rozglądają się dookoła. Kaja przeciera dłonią oczy, pewnie płacze. Bierze Dominika i Alka za dłonie. Nie wie, w którą stronę iść, ale trzyma mocno chłopców, by nie zgubili się w tym tłumie ludzi, koców, materacy.

– Mamo, te dzieci, z którymi się bawiłam, zgubiły się. Nie wiedzą, w którą stronę wrócić do rodziców – pokazuję dłonią miejsce, w którym stoją.

Mama szybko rusza na pomoc. W kilku susach pokonuje odległość do dzieci. Przykuca, coś mówi, uśmiecha się i wskazuje dłonią nasze stanowisko. Ja z daleka macham do nich ręką. Kaja rozchmurza się i pewnie idzie do rodziców.

Rodzic zadaje dziecku pytania: Dokąd wyjechała Ada z rodziną? W co bawiły się dzieci? Co się stało, gdy Mateusz i Karinka pływali na materacu? Co zrobili, gdy usłyszeli gwizdek ratownika? Kto podszedł do Ady, aby pobawić się zamkiem z piasku? Co się stało, gdy dzieci poszły kupić lody? Co trzeba zrobić, gdy zauważymy, że zgubiliśmy się na plaży? Co powinniśmy powiedzieć ratownikowi? Czy kiedyś byliście w podobnej sytuacji? Dziecko przypomina sobie swój adres zamieszkania.

 Ćwiczenia ruchowo-graficzne. Dziecko kreśli w powietrzu za Rodzicem, obiema rękami kształty: fali, ryby, słońca, chmur.

Obejrzyjcie… i… ZAPAMIĘTAJCIE !

 

Chcecie zrobić morze ?  To popatrzcie…

A może chcecie zrobić rybkę ?… Czeka na Was w ZABAWACH

                           MANUALNYCH : )

 

Witajcie we wtorek : )

Na początek…

Boogie woogie– zabawa ruchowa

„Gdzie woda jest słodka, a gdzie słona?” – rozmowa  na temat rodzajów wód w zbiornikach wodnych na podstawie doświadczeń dzieci i opowiadania Letnie opowieści – zabawy w wodzie.

„Letnie opowieści – zabawy w wodzie” Małgorzata Szczęsna

Znów jestem na Mazurach nad jeziorem u kuzynów – Roberta i Kasi. Może pamiętacie, że bawię się tu z grupą chłopaków: Maksem, Leonem, Klaudiuszem, Dawidem. Obudziłam się, leżę i myślę, co będziemy dziś robić…

– Ada, ty śpiochu! Wstawaj! – krzyczy Maks, pukając w szybę tuż nad moim łóżkiem.

– Już idę! – mówię, uchylając okno. Przed moją przyczepą stoi cała nasza ekipa.

– Idziemy nad jezioro – mówi Leon, trzymając w ręku wiadro.

– Co będziemy robić? – pytam.

– Zobaczysz. Schodzimy na pomost, gdzie Robert, Paweł i pan Rysiek szykują wędki. Chłopaki podwijają wysoko spodnie i wchodzą do wody. Odgarniają piasek i pokazują mi coś szarego. To glina, którą wyciągamy z wody i wrzucamy do wiadra. Siadamy na pomoście i robimy z niej różne rzeczy – kubeczki, serca, wałki, które ozdabiamy kolorowymi kamykami. Zanosimy nasze wyroby i kładziemy wokół ogniska, by wysuszyły się i wypaliły.

– A teraz robimy kule z gliny i zobaczymy, kto rzuci najdalej! – woła Maks. Robimy stosy kul i rzucamy.

– Najdalej rzucali Klaudiusz i Maks – oceniają panowie z wędkami.

– A teraz wskakujemy do wody – chłopaki zdejmują spodnie i bluzki i w kąpielówkach wchodzą do wody.

– Nie chlapcie! – wołam, przecierając oczy. Powoli wchodzę do wody, a chłopaki ze wszystkich stron nacierają na mnie i obiema rękami rozchlapują wodę. Wtedy potykam się o kamień, przewracam. Robert szybko podbiega, bierze mnie na ręce i grozi chłopakom.

– Ech, ech, ech – kaszlę, bo woda dostała mi się do gardła.

– Ta woda wcale nie jest słodka, ona nie ma smaku – mówię zdziwiona.

– Tak mówi się na wodę, która jest w jeziorach, stawach, rzekach. Tylko taką wodę mogą pić zwierzęta – tłumaczy mi Paweł.

– A słona?

– Słona jest w oceanach i morzach – dodaje pan Rysiek.

– Tak, to prawda, bo jak fala przewróciła mnie, zachłysnęłam się wodą morską i aż drapało mnie w gardle od soli, a oczy mama obmywała mi wodą z butelki.

– Ada, czy ty musisz się ciągle przewracać i próbować, jaka jest woda? – śmieją się chłopaki. Jeszcze długo bawimy się w wodzie. Pływamy przy brzegu w rękawkach, na dmuchanych kółkach, deskach. Obserwujemy pływającą ławicę maleńkich rybek i rodzinę łabędzi. Nosimy piasek i wodę do piaskownicy, która jest tuż przy brzegu. Próbujemy puszczać kaczki na wodzie, ale nie wychodzi nam to jeszcze. Po obiedzie robimy małe łódeczki z połówki orzecha. Wkładamy do środka trochę gliny i wbijamy w nią wykałaczkę z nabitym na nią liściem. Kładziemy się na brzuchu na pomoście, spuszczamy łódki na wodę i dmuchamy, aby popłynęły daleko

– Moja najdalej! – woła Maks.

– Nie dmuchajcie tak mocno, bo moja łódka chwieje się i zaraz się przewróci – mówię zdenerwowana. – Tak jak ty dziś rano, przewróci się i zachłyśnie słodką wodą – śmieją się chłopaki. Wieczorem dorośli siadają przy ognisku. Na grillu robią kolację: pieką mięsa, kiełbaski, zapiekanki, warzywa posypane przyprawami. Palce lizać!

– Ada, nie jedz tyle, bo nie będziesz miała siły biegać i przegrasz – mówi Leon, wkładając do buzi kolejna kiełbasę.

– Jeden, dwa, trzy…. – liczy Maks, bo już bawimy się w chowanego. Teraz, gdy jest ciemniej, łatwiej się schować.

–…Dziesięć! Szukam! Siedzę cicho, schowana za najbliższym drzewem i szukam okazji, żeby wyskoczyć i się zaklepać. Myślę, co jutro będziemy robić…

Rodzic zadaje dziecku pytania: Dokąd pojechała Ada? Co tam robiła? Co się stało, gdy chłopaki ochlapali Adę? Na wodę, która jest w jeziorze, mówimy, że jest słodka. Gdzie jeszcze jest słodka woda? Gdzie jest słona woda? Dlaczego jest słona? Jaka woda jest w kałużach? W co jeszcze bawiły się dzieci na Mazurach? W co wy się bawicie, gdy jesteście nad wodą? O czym należy pamiętać, gdy bawimy się w wodzie?

Obejrzyjcie filmik i spróbujcie nazwać zbiorniki wodne…

,,Skarby w wodzie”– zabawa sensoryczna

Dziecko siedzi na dywanie.Obok na stole,stoi miska z wodą do której Rodzic włożył różne. przedmioty : muszle o różnych kształtach,patyki,kamienie.Dziecko z zawiązanymi chustką oczami,wkłada ręce do miski i dotyka znajdujących się tam przedmiotów-nazywa je i mówi,gdzie można je znaleźć( morze,park,las)

Pamiętajcie że dziś jest Dzień Ojca- Dzień Taty to wyjątkowy moment w roku, w którym otwarcie możesz podziękować Tacie za jego bezwarunkową miłość oraz pokazać mu jak wiele dla Ciebie znaczy. Najlepszym sposobem jest obdarowanie Taty niezwykłym upominkiem… np:laurka ,  który będzie dowodem na Twoje niesamowite uczucie do Taty.

                   POWODZENIA : )

Chętni mogą zajrzeć do PIOSENEK i ZABAW MANUALNYCH…

 

Witam Biedroneczki i zapraszam na rozgrzewkę…

 
,,Jadę w góry, góry, góry!”– rozmowa na temat górskich krajobrazów na podstawie doświadczeń dzieci oraz opowiadania Letnie opowieści- echo w Tatrach.
 
,,Letnie opowieści- echo w Tatrach”  Małgorzata Szczęsna
 
Byliście kiedyś w Zakopanem, tam gdzie są najwyższe nasze góry? Właśnie tam jedziemy całą rodzinką! Dojeżdżamy już na Jaszczurówkę do przyjaciół rodziców- Bogusi i Janusza. (Zawsze się zastanawiałam, czy kiedyś mieszkały tam jaszczurki?)
Jest wieczór i się ściemnia. Gospodarze otwierają bramę, a ich syn- Kamil, już biegnie, by się przywitać.
– Witojcie, witojcie- wita nas Janusz po góralsku.
Bogusia i mama jak zwykle ściskają się ze łzami w oczach.
Rozlokowujemy się i jemy kolację w ich przytulnej kuchni. Po posiłku my z Kamilem idziemy do jego pokoju i gramy w gry planszowe, a rodzice długo rozmawiają.
Rano szeroko otwieramy okno i podziwiamy widok gór. Przed nami Nosal i Giewont z krzyżem na szczycie. Mimo, że jest lato, na wierzchołku Giewontu widać śnieg. My z mamą nie wytrzymujemy i już śpiewamy. Pomóżcie nam:
Biegnie do Nosala, słońce ją przypala.
Siadła na Giewoncie, tam też piecze słońce.
– Jak widać, nie całkiem udało się przegnać zimę!- mówi Karinka.
Janusz proponuje wycieczkę. Zatrzymujemy się w miejscu, skąd możemy oglądać, jak na dłoni całe Zakopane. Stąd wydaje się takie malutkie.
Jedziemy dalej. Następny nasz przystanek to duży parking.
– Co będziemy teraz robić?
– Idziemy do Morskiego Oka- wyjaśnia ciocia Bogusia. – Czeka nas długi spacer. 
Droga chwilami jest trudna i z radością widzimy, że zbliżamy się do celu. Widok jest wspaniały. Staję na dużym kamieniu, z ciupagą w ręku, w góralskim kapeluszu z piórkiem i muszelkami. Rozpoczyna się sesja zdjęciowa! Wszyscy pstrykają mi zdjęcia. Czuję się jak gwiazda filmowa.
– Chciałabym jeszcze przejść się wokół jeziorka!- mówi mama i patrzy w stronę ścieżki wyłożonej kamieniami.
– Mama, nie mamy siły, chodźmy na naleśniki do baru- prosi Mateusz.
– Ja przejdę się z mamą!  Zamówcie dla mnie z serem i czekoladą! – staję koło mamy.
– Tylko uważajcie, bo często niedźwiedzie schodzą z gór!- przestrzega wujek.
Nikogo nie ma na ścieżce, tylko my. Nagle słyszymy: uuuuuu, uuuuuu.
Przyspieszamy kroku, prawie biegniemy.
-Uuuuuuu, Uuuuuuu, Ummmmmmm- głos rozlega się coraz głośniej i dobiega do nas ze wszystkich stron. Stajemy przerażone!
– Uuuuuuuuu- ten głos rozlega się coraz głośniej i dobiega do nas ze wszystkich stron. Stajemy przerażone!
– Uuuuuuuu- ten głos rozlega się teraz bardzo blisko nas!
Nagle zza krzewu jałowca wybiega w naszym kierunku…. roześmiany wujek Janusz.
– Janusz!- dobiega do nas Bogusia. – To wcale nie jest śmieszne! Bardzo przestraszyłeś 
Dziewczyny.
Gdy dociera do nas, że nie ma żadnego niebezpieczeństwa, wybuchamy śmiechem.
– Wujka, jak to zrobiłeś, że głos dochodził do nas ze wszystkich stron- pytam, rozglądając się.
– To echo! Gdy ryknąłem ,,uuuu”, dźwięk mojego głosu odbił się od ścian lasów, górskich zboczy, skał i powrócił do nas.
– Chodźmy lepiej na te naleśniki- mówi zdecydowanym głosem ciocia Bogusia. Jest jeszcze trochę zdenerwowana na wujka za ten żart.
 
Rozmowa na temat opowiadania: Rodzic zadaje pytania:
– Dokąd pojechała Ada z rodziną?
– Narysuj w powietrzu, jak wyglądają pagórki, wyższe wzniesienia, wysokie góry.
– Jakie góry zobaczyli przez okno rankiem?
– Dokąd pojechali na wycieczkę?
-Co chciała zrobić mama, gdy zobaczyła jezioro?
-Jak dźwięk Ada usłyszała na ścieżce? 
– Kto to był?
– Co należ zrobić, gdy usłyszy się dziwny dźwięk lub zobaczy dzikie zwierzę?
Rodzic mówi o bezpieczeństwie w kontaktach ze zwierzętami w czasie wakacji !
 
OBRAZKI DO OPOWIADANIA ORAZ DOTYCZĄCE GÓR:
 
ZAKOPANE
GIEWONT
NOSAL 
GÓRALE
 
KOZICA
OSCYPKI- GÓRSKI PRZYSMAK
 
,,Zabawa w echo” – zabawa dźwiękonaśladowcza
Rodzic wypowiada poszczególne słowa: echo, góry, woda, Tatry. Dziecko wymawia te słowa coraz ciszej- od krzyku do szeptu.
 
.,,Moje góry”– układanie pejzaży górskich ( wykorzystajcie klocki , mozaikę geometryczną lub figury z papieru )
Dziecko układa swoją kompozycję z figur geometrycznych.
 
,,Matematyczna wieża” – zabawa matematyczna
Do przygotowania gry potrzebna jest dość wysoka puszka- opcjonalnie, kubeczki plastikowe, marker do płyt CD .
Na każdym kubeczku rysujemy ilość kropek- każdy kubek ma inną liczbę kropek (maksymalna liczba kropek zależy od możliwość dziecka, można ustalić, że 10 kropek na kubku to już jest ta najwyższa wartość, ale można również podnieść poprzeczkę). Ważne jest, aby ilość kropek  na jednym kubku, nie powtarzała się na pozostałych kubkach. Tak jakbyśmy zamiast cyfr malowali kropki, czyli jeśli ustalimy, że będziemy liczyć do 10, to wtedy przygotowujemy 10 kubków i rysujemy na jednym kubku jedną kropkę, na drugim dwie i tak do dziesięciu, a następnie mieszamy wszystkie kubki ze sobą -wkładamy jeden kubek w drugi i wszystkie chowamy do puszki dnem do góry. Dziecko ma za zadanie ułożyć z kubków wieżę w taki sposób, aby ilość kropek na kubkach rosła z każdym ustawieniem kubka, czyli od najmniejszej liczby kropek, do największej. Kubki można układać jak piramidę, albo jedno na drugim. Można również za drugim razem poprosić, aby kubki ustawić od największej wartości do najmniejszej wartości na kubkach. Dzieci, które dobrze operują zapisem cyfrowym  liczb , mogą zamiast kropek mieć rozpisane cyfry na kubkach.
 
Karta pracy: ,,Znajdź 8 różnic na górskim obrazku”
 
 

                     BAWCIE SIĘ DOBRZE : )  Do jutra…

 
 

Tematem tego tygodnia jest LATO

Witam Was w piątek : )

Na początek poćwiczmy…

                                      BRAWO !!!

 „W pięknym ogrodzie…” – rozmowa na temat artystów i ich pracy na podstawie doświadczeń dzieci i opowiadania „Letnie opowieści – w ogrodzie botanicznym”.

Najpiękniejsze Ogród Botaniczny - Darmowe zdjęcie na Pixabay

„Letnie opowieści – w ogrodzie botanicznym”                                                                     

– Wstawajcie, dziś jedziemy do ogrodu botanicznego – budzi nas tata.

Mama robi omlet i kakao. Zjadamy wszystko z apetytem i wyruszamy.

Już za bramą ogród wita nas pięknymi zapachami. Wokół rosną róże, bez, jaśmin, lawenda.

Kręci mi się w głowie, gdy stoimy koło pnącej się rośliny.

– To wiciokrzew, ma piękne żółte płatki i bardzo długie pręciki! – Mateusz nachyla się nad

kwiatem i…

– Apsik, apsik, apsik!

– Chodźmy na górę, to ci przejdzie – Karinka biegnie w kierunku trzech specjalnie usypanych

pagórków. Rosną na nich rośliny takie jak w Tatrach, Pieninach, Bieszczadach. Wspinamy się

wąską ścieżką na najwyższy szczyt. Widzimy tam siedzącą panią, która patrzy na ogród i coś

zapisuje w notesie. Cicho schodzimy drugą stroną wzniesienia. Zatrzymujemy się koło małego

stawiku, z którego spływa na dół woda, przypominając górski potok.

– Ta pani to pewnie poetka, albo pisarka – mówi Mateusz.

– Może pisze wiersz o kwiatach lub powieść – zastanawia się Karinka.

– A może książkę dla dzieci o zaczarowanym ogrodzie…

Rodzice właśnie wchodzą do dużej szklarni. Biegniemy do dżungli. Tak, właśnie do dżungli,

bo tam są tropikalne rośliny!

– Nie dotykajcie niczego! – prosi tata. – Nie znamy tych roślin. Niektóre z nich są na pewno

trujące. Mogą być pokryte toksycznymi preparatami, aby roślinki nie chorowały.

Podziwiamy owoce: mandarynki, cytryny, ananasy. Pierwszy raz je widzę, gdy rosną, a nie

w sklepie. Biegniemy za tatą, który fotografuje swoje ulubione storczyki. Tuż koło niego pan

rozkłada statyw, na nim umieszcza duży aparat i też robi zdjęcia.

– Może to fotograf i jego prace ukażą się w jakiejś książce lub na wystawie – mówię cicho do

Karinki.

Gorąco i parno w tej dżungli – narzeka Mateusz.

Wychodzimy ze szklarni i szukamy jakiegoś miejsca w cieniu. Siadamy na ławce i jemy kanapki

z serem, popijając wodą. Nagle dobiega do nas muzyka. Daleko, naprzeciw nas, siedzi jakaś

osoba oparta o pień drzewa i cichutko gra na flecie. Jemy w ciszy, wsłuchując się w magiczne

dźwięki.

– Chciałbym sfotografować jeszcze kosaćce i lilie – mówi tata i idzie w kierunku kolekcji tych

roślin, które pokrywają tu, jak dywanem, ogromny obszar.

Na środku widzimy pana stojącego przy sztaludze i coś malującego.

– Czy podoba się wam mój obraz? – pyta malarz, patrząc na nas z zachęcającym uśmiechem.

– Jest taki jasny, pogodny i ciepły – zauważa Karinka.

– Masz rację! Maluję tylko ciepłymi barwami.

– Ale niektóre z tych kwiatów są fioletowe, a to są barwy zimne – spostrzega Mateusz.

– Tak, ale wtedy dodaję trochę żółtej farby i ocieplam płatki kwiatu– wyjaśnia artysta.

Jesteśmy zauroczeni tym ogrodem kwiatów. Żegnamy się z panem i idziemy dalej.

Przed nami duży staw. Przez jego środek, na druga stronę, prowadzą wielkie kamienie. Karinka

ostrożnie przechodzi, ja za nią. Boję się trochę i waham…

– Co tam, tchórzysz? Odejdź, ja ci pokażę, jak mistrz przechodzi po kamieniach!

I już Mateusz pewnym krokiem, przeskakując z głazu na głaz, przechodzi. Nagle, na środku

stawu ślizga się po kamieniu, chwieje i wpada do wody. Wszyscy, przestraszeni, podbiegamy

bliżej. Widząc, że Mateusz ze śmiechem gramoli się na głaz i ociekając wodą powoli przechodzi

na brzeg, wybuchamy gromkim śmiechem.

– Gdyby kózka nie skakała, toby nóżki nie złamała – przypominam Mateuszowi cytowane

często przez niego przysłowie.

– Jak widzicie, Mateusz zadecydował, że wracamy – mówi tata, uśmiechając się.

Przed wyjściem jeszcze raz patrzymy na ogród.

– Dlaczego przychodzi tu tak wielu artystów? – pytam.

– Aduniu, w takim pięknym miejscu, wśród przyrody łatwiej znaleźć natchnienie i przyjemniej

tworzyć – wyjaśnia mama.

Jak dorosnę, to będę tu często przychodzić. Może zostanę artystką!

Rodzic zadaje dzieciom pytania: Gdzie wybrała się rodzina Ady? Kogo tam spotkała? Jak wyglądał ogród?

„Bawimy się muzyką” – śpiew, taniec i gra na instrumentach z naszego otoczenia. Dziecko rozgląda się po pokoju i wybiera przedmioty, na których może grać, np. klocki, pokrywki, krzesełko, rolka po ręcznikach papierowych, dzwonki. Rodzic włącza wybrane przez dziecko utwory z CD. Dziecko śpiewa, gra i tańczy.

„ Dwa ogrody ” – praca plastyczna. Wspomaganie rozwoju małej motoryki.Dzieci wykonują krajobraz ogrodu: pierwszy –barwy ciepłe, drugi- barwy zimne. Omawiają rysunki, czym się różnią.

Dla chętnych dzieci: Gra interaktywna – Lato- ćwiczenia spostrzegawczości dostępnej w linku: http://view.genial.ly/5ed6040a5d5bf80d8a79dcae

A na zakończenie piosenka o kwiatach:

 Jeżeli macie ochotę na coś jeszcze… zajrzyjcie do ZABAW MANUALNYCH

                     Miłego dnia i weekendu : )

 

Witajcie w czwartek…na dobry początek proponuję…

 „Jaka jest dzisiaj pogoda?” – rozmowa na temat aktualnej pogody na podstawie doświadczeń dzieci i opowiadania Letnie opowieści – zwariowana pogoda.Dzieci wymieniają kolejne dni tygodnia i nazwy pór roku.

Letnie opowieści – zwariowana pogoda  Małgorzata Szczęsna

– Mamo, mogę iść z Kacprem i jego mamą na plac zabaw?
– Aduniu, jest jeszcze bardzo wcześnie!
 Ale oni już idą!
– Dobrze, szykuj się! – Mama dzwoni do pani Edyty, aby wszystko uzgodnić. – Czekają na ciebie.
– Mamo! Jaka jest pogoda? Jak się ubrać?
– Wyjdź na chwilę na balkon i zobacz! Sama zadecyduj, co założysz.
– Brr, ale zimno! Czy to na pewno lato?
Za chwilę żegnam się z mamą ubrana w kurteczkę, cienką czapkę, apaszkę, długie spodnie i kryte buty. W ręku trzymam hulajnogę.
– Pa, mamusiu!
– Baw się dobrze!
Macham do mamy stojącej na balkonie.
– Kacper, ścigamy się!
– No pewnie! – Mkniemy na placyk, zostawiając śmiejącą się panią Edytę. Ogródek dla dzieci, wszystkie zjeżdżalnie, huśtawki, karuzele skąpane są w słońcu. Po krótkiej zabawie jesteśmy spoceni.
 Dzieci, musimy wrócić do domu! Przebierzemy się.
Pędzimy z powrotem na hulajnogach. Kacper podśpiewuje:
Gdy na podwórku mam hulajnogę,
wszystko wyczarować mogę…
I już jesteśmy pod domem.
– Aduś! Czemu tak szybko wróciłaś? – pyta zdziwiona mama. – Jaka jesteś spocona!
– Mamusiu, na placu jest bardzo gorąco, nie ma cienia. Muszę się przebrać.
Za chwilę żegnam się z mamą ubrana w czapkę z daszkiem, sukienkę z krótkim rękawem, sandały. W ręku trzymam hulajnogę. Już za chwilę mkniemy z Kacprem, śmiejąc się i śpiewając:
Kiedy dosiadam mej hulajnogi,
głośno wołam, wszyscy z drogi!
Mijam płoty, mijam drzewa,
tylko wiatr mi w uszach śpiewa.
Hulajnoga hulala…
Już jesteśmy na placyku! Bawimy się świetnie ze spotkanymi dziećmi z przedszkola: robimy babki w piaskownicy, zjeżdżamy ze zjeżdżalni – kto szybciej, bujamy się nawzajem na huśtawkach. Długo bawimy się w drewnianym domku.
Nagle słyszymy: plum, plum. To krople deszczu uderzają w dach.
– Dzieci, wracamy! – woła mama Kacpra. I już za chwilę pędzimy z powrotem na hulajnogach, rozchlapując powstałe kałuże.
– Może założymy kalosze i pobiegamy po kałużach?
Mama Kacpra zgadza się, więc idziemy szybko się przebrać.
– Mamo! Pada deszcz, zmieniam ubranie – wołam od progu, a mama staje zdumiona.
Za chwilę żegnam się z mamą ubrana w płaszcz przeciwdeszczowy, kalosze. W ręku trzymam parasolkę.
Jaka to frajda tak skakać po kałużach! Ach, ten Kacper znów śpiewa, więc skaczemy w rytm piosenki:
Biegać po kałużach to przyjemność duża
hlapać się wesoło każde dziecko chce.
Biegać po kałużach i po deszczach, burzach,
pryskać wszystkim wkoło to zabawa jest…
Tak wariujemy, że mimo płaszczy i kaloszy mamy mokre spodnie. Żegnam się z Kacprem i jego mamą.
– Mamusiu, znów muszę się przebrać.
– Dobrze, córeczko, już naszykowałam kombinezon, wełnianą czapkę i ocieplane buty – żartuje mama i śmiejemy się z tej zwariowanej pogody.

Zadajemy pytania:
 Jaka była pogoda, gdy rankiem Ada z Kacprem poszli na plac zabaw? Jak Ada wyszła ubrana? Dlaczego dzieci się przebrały? Co założyła Ada? Co zrobili, gdy padał deszcz? Dlaczego Ada znów musiała się przebrać?

 Zestaw ćwiczeń ruchowych

– ” Pogoda” – rozdajemy dzieciom gazety i woreczki foliowe. Dzieci kładą je na podłodze. Dzieci reagują na polecenia: pada deszczyk – cichutko uderzają paluszkami o leżącą na podłodze gazetę; wieje wietrzyk – cichutko pocierają palcami o woreczek; uwaga, błyskawica – zakrywają oczy rękami; wielki grzmot – mocno szeleszczą gazetami; wielki huk – mocno szeleszczą woreczkami.

– „Plażowanie” – dziecko stawia stopę na woreczku gimnastycznym. Na sygnał podnosi woreczek palcami stopy. Ćwiczenie wykonują raz jedną, raz drugą stopą.

– „Przeciąganie liny” – Rodzic  z jednej strony liny, dziecko z drugiej. Dziecko, przeciąga linę w swoją stronę, wygrywa zespół, który przeciągnie drużynę poza wyznaczoną linię

A teraz obejrzyjcie i posłuchajcie…

Zajrzyjcie do Zakładki PIOSENKI… : )

 

Witam Was w środę… i  zapraszam na rozgrzewkę…

„Kolory tęczy” – rozmowa na temat powstawania i kolejności kolorów tęczy na podstawie doświadczenia dziecka i opowiadania Letnie opowieści – tęcza nad morzem.

Letnie opowieści – tęcza nad morzem   Małgorzata Szczęsna

Jedziemy nad morze, do Gdańska – rodzice, siostra, brat i ja, Ada. W Gdańsku mieszka mamy przyjaciółka – Ewa. Bardzo ją lubimy, bo rozmawia z nami jak z dorosłymi, interesuje się naszymi sprawami i zawsze, gdy o coś zapytamy, chętnie i dokładnie nam tłumaczy.

Podróż szybko nam mija, bo słuchamy i śpiewamy ulubione piosenki. Mama zadaje nam zagadki, a tata rozśmiesza.

Ewa wita nas na progu domu z plecakiem:

– Cześć, kochani! Cieszę się, że was widzę. Proponuję, od razu, wycieczkę nad morze, bo zapowiadają, że od jutra pogoda się zmieni i będzie padał deszcz.

Pakujemy się z powrotem do samochodu – w końcu jesteśmy w Gdańsku, a rządzi tu Ewa!

Tata jedzie według jej wskazówek i za chwilę jesteśmy w Sobieszewie – małej nadmorskiej miejscowości. Idziemy przez wydmy porośnięte lasami sosnowymi.

– Jak tu pięknie, odpocznijmy chwilę! – mama już rozkłada koc na polance porośniętej mchem. Wszyscy rozciągamy się na nim. Patrzymy w niebo. Suną po nim leniwie małe chmurki.

– Zobaczcie, ta przypomina bałwana, a ta smoka! – mówię, wskazując ręką chmurę.

– Oj, chyba nie! Ta chmura przypomina mi ciebie, jak wychodzisz po kąpieli w szlafroku z ręcznikiem na głowie! – jak zwykle żartuje Mati.

Po krótkim odpoczynku ruszamy dalej.

– Za tą wydmą zobaczysz już morze! – mówi Ewa, a ja biegnę, bo chcę pierwsza cieszyć się tym widokiem. Staję i patrzę: od lewej do prawej strony woda, daleko przede mną statki, wyglą­dają jak zabawki. Łapię się za głowę – chwytam czapkę w ostatniej chwili. Co za wiatr! Idziemy wszyscy na brzeg i siadamy na piasku. Teraz już nie można cicho rozmawiać, bo zagłusza nas plusk fal.

– Chyba zaczyna kropić! – Ewa wystawia dłoń i obserwujemy padające na nią kropelki desz­czu.

– Uciekamy? – pyta Karinka.

– Nie zdążymy! – Ewa wyjmuje z torebki wielki przezroczysty parasol i wszyscy chowamy się pod nim. Teraz możemy spokojnie obserwować ulewę. Nagle zza chmur wychodzi złociste słońce, ostatnie kropelki deszczu padają na parasol. Ewa strzepuje z niego resztki wody…

– Ojej, tęcza, tęcza, tęcza! Na niebie i na Ewy parasolce!

Tata robi zdjęcia. Mama i Ewa, wzruszone tym widokiem, uśmiechają się do siebie. My wyli­czamy, czy tęcza ma wszystkie kolory: czerwony, pomarańczowy, żółty, zielony, niebieski, gra­natowy, fioletowy! Zgadza się!

– Ewo, jak to się dzieje, że powstaje tęcza? – pytam zaciekawiona.

– To proste. Gdy w czasie deszczu wyjdzie słońce, jego promienie załamują się na kropelkach wody unoszących się w powietrzu. Wtedy promień słońca zamienia się w siedem barw!

Nagle tęczowe zjawisko na niebie blednie, blednie i rozpływa się.

– Deszcz całkowicie zniknął, wyparował i nie ma już tęczy!

Spacerujemy jeszcze długo brzegiem morza. Z Karinką zbieramy ładne kamienie. Mateusz chowa do torby wyrzucone przez morze patyki o dziwnych kształtach.

– Co będziesz z nich robił? – pytamy zdziwione.

– Zobaczycie!

Wracamy do samochodu przez wydmy i las. W domu Ewy dorośli rozmawiają, wspominają, patrzą na zdjęcia. A my oglądamy zebrane nad morzem skarby. Czy już wiecie, co z patyków zrobił Mateusz?

Zadajemy dziecku pytania: Dokąd pojechała Ada z rodziną? Przez co szli, zanim dotarli nad mo­rze? Co obserwowali, odpoczywając na polanie? Co się stało, gdy usiedli nad morzem? Z jakich barw składa się tęcza? Kiedy pojawia się tęcza? Co zbierały dzieci nad morzem? Co Mateusz mógł zrobić ze swoich patyków? Czy widzieliście kiedyś tęczę? Gdzie? Czy wcześniej padał deszcz?

„Żółwik” – zabawa z zastosowaniem mnemotechniki służąca do zapamiętania kolo­rów tęczy (w kolejności od góry do dołu).

Człapie powoli żółwik Ziemowit, niesie grającą fujarkę. Rodzic tłumaczy, że początkowe głoski (lub pierwsze sylaby) słów w tym zdaniu są początkiem nazw kolorów tęczy, od góry do dołu: cz – czerwony, po – pomarańczowy, żół – żółty, zie – zielony, nie – niebieski, gra – granatowy, f – fioletowy.

 „Tęczowe rysunki” – rysowanie tęczy kredkami w siedmiu kolorach

„Tęcza w ogrodzie” – eksperyment w ogrodzie

Problem do rozwiązania: Co się stanie, gdy do wystawionej na słońce miski z wodą wlejemy olej? Dziecko podaje hipotezy. Przeprowadzenie eksperymentu: Dziecko z Rodzicem wynoszą miskę z wodą na ostre słońce. Wlewają parę kropli oleju. Obserwują. Lekko mieszają patykiem wodę z olejem. Dodają więcej oleju. Wnioski: Po wlaniu oleju do wody pojawiło się w niej wiele kolorów. Wyjaśnienie: Kolory zostały wywołane przez światło, którego promienie załamały się między warstwami oleju. Kolory pojawiły się w innej kolejności niż w tęczy.

              UDANEGO EKSPERYMENTU… : )

W Zakładce PIOSENKI…czeka na Was coś fajnego…  : )

 

Witam Was we wtorek… i… zapraszam…

 

„Co zrobię w czasie burzy i silnego wiatru?” – rozmowa na temat zjawisk pogodowych na podstawie doświadczeń dziecka i opowiadania Letnie opowieści –burza na Mazurach.

Letnie opowieści –burza na Mazurach Małgorzata Szczęsna

Jedziemy na Mazury –rodzice, siostra, brat i ja. Z przyczepioną do samochodu małą przyczepką kempingową szybko docieramy do celu –nad jezioro Kuc. Jeżdżę tu od urodzenia, każdego lata. Ledwo przekraczamy bramę, a już serdecznie witają nas kuzyni –Kasia i Robert, ich dzieci oraz Paweł i pan Rysio. –Ada, czekamy na ciebie od rana! Idziemy kosić pokrzywy! –tak wita mnie Maks, podając kij. Całą mazurską paczką idziemy przetrzeć nasz szlak, dróżkę, którą tylko my, dzieci, chodzi-my. A nasza grupa to: Maks, Leon, Dawid i chłopak z sąsiedniej działki –Klaudiusz oraz ja. Wracamy zmęczeni, poparzeni, ale zadowoleni z dobrze wykonanego zadania. Nasza przyczepa jest właśnie przesuwana przez mężczyzn na swoje miejsce. Najsilniejszy jest pan Rysiek. Jeszcze jeden jego ruch i gotowe. Mamy domek pod gruszą! Tata podłącza prąd, gaz, ustawia równo przyczepę. Mama z Matim i Karinką wszystko rozpakowują i układają. Grunt to rodzinka! –Teraz pora przywitać się z jeziorem! –krzyczy tata. Wszyscy zbiegamy na pomost. Widok zapiera dech w piersiach! Jak okiem sięgnąć –jezioro. Promienie słońca odbijają się o jego taflę tak intensywnie, że muszę zmrużyć oczy. Dookoła lekko falują trzciny, a w nich błyszczą niebieskie ważki. Niebo jest czyściutkie, ani jednej chmurki. –Kto płynie łódką? –pyta tata. –Ja, ja! –wołamy z mamą jednocześnie. –My nie płyniemy! –decyduje za Karinę Mateusz. –Kasia i Robert z dzieciakami pojechali na przejażdżkę rowerową, a pozostali wybrali się do Mrągowa. Musi ktoś zostać! Napompujemy materace i pogramy w grę planszową –siostra potwierdza decyzję brata. Zakładamy kapoki, czapki i okulary przeciwsłoneczne. Smarujemy twarz i ręce kremem. Z mamą siadamy na ławeczce w łodzi, a naprzeciw nas sadowi się tata z wiosłami. Powolutku suniemy po gładkim, spokojnym jeziorze. –Opłyńmy wyspę! –prosimy . Po drugiej stronie wysepki jezioro jest płytsze i zarośnięte trzcinami. Przedzieramy się przez szuwary, jak podróżnicy przez nieznane tereny. Wiosło wciąż zaplątuje się w korzenie roślin wodnych. Nagle tata nieruchomieje! Patrzymy za jego wzrokiem i widzimy obrazek jak z bajki! Dookoła nas, tworząc jakby ogrodzenie, są pałki wodne. Pośrodku tego miejsca, gdzie się znajdujemy, leżą na wodzie duże owalne liście. Między nimi, unosząc się na łodyżce, wyglądają żółte główki grążeli. Obok nich pływają białe kwiaty grzybieni o żółtych środkach. A wśród tego wspaniałego widoku –rodzina łabędzi: mama, tata i troje dzieci. Myślę, że one też są zdziwione naszym widokiem. Przez chwilę nieruchomieją, patrzą na nas i majestatycznie odpływają. Czekamy chwilę i też wypływamy z tego pięknego miejsca. Suniemy dalej wokół wyspy. Teraz widzimy ją doskonale. –Popatrzcie na te powalone drzewa! To robota bobrów! –powiedział tata i skierował łódź na środek jeziora. –Podpłyńmy do brzegu, na drugą stronę, tam zawsze były pyszne maliny! –proszę tatę, bo przypomina mi się smak słodkich, pachnących owoców, zrywanych tam każdego roku. –Nie! Pora wracać! Robi się parno, słońce przypieka. Zobaczcie, nie wiadomo skąd napływa-ją chmury! –wskazuje w górę zaniepokojony tata.Czyste przed chwilą niebo pokrywają ciemne chmury. Zrywa się wiatr. Nagle robi się chłodniej. –Tato, co teraz będzie? –pytam już trochę przestraszona, gdy fale kołyszą łódką. –Nie bój się, zaraz dopłyniemy do brzegu. Tata szybko wiosłuje. Fale robią się coraz większe, opryskuje nas woda. –Siadajcie na dnie łódki! Posłusznie zsuwamy się z ławeczki, a ja chowam  się pod wielką spódnicę mamy i przytulam do jej kolan. Od czasu do czasu wyglądam, wysadzając głowę. Z daleka coś mruczy i na ciemnym niebie pojawiają się błyski. –Burza! Wokół nas robi się biało, jakbyśmy płynęli we mgle. Teraz już zaczynam płakać. Jak tata trafi do pomostu Roberta, gdy nic nie widać?! Ale tatuś nie daje za wygraną, tylko mocno wiosłuje. Zaczyna padać deszcz, a po chwili już leje! Mama uspokaja mnie i dla otuchy cicho śpiewa: Słoneczko nasze rozchmurz buzię, bo nie do twarzy ci w tej chmurze. Ta piosenka zawsze działa, słońce wychodzi zza chmur, a teraz nic! Może mama śpiewa za cicho?! Teraz błyski na niebie są coraz jaśniejsze. Po nich szybko pojawiają się głośne grzmoty. Podobno, gdy zobaczy się błysk, trzeba powoli liczyć 1…2…3…, aż do usłyszenia grzmotu. Wtedy wiemy, czy daleko od nas jest burza. Ale tu, na jeziorze, nie mogę liczyć –od pojawienia się błyskawicy na niebie do grzmotu nie ma przerwy. Czyli burza jest koło nas. –Widzę nasz brzeg! –krzyczy tata z ulgą. Ale okazuje się, że to jeszcze nie koniec zmartwień. Im bliżej jesteśmy brzegu, tym większa fala. Woda zaczyna wdzierać się do łódki. Tata obmyślił inny sposób dotarcia do lądu. Nie płynie na wprost brzegu, tylko wzdłuż, wolno przybliżając się do niego. To okazuje się skuteczne. Wkrótce widzimy pomost. Na jego końcu stoją Mateusz, Karina, pan Rysiek i Paweł. Machają do nas. Widzę, jak zbiegają na brzeg pozostali nasi przyjaciele. Na przedzie przerażony Maks. Widzą, jak tata zmaga się z wiatrem i falą i nic nie mogą zrobić. Gdy już wreszcie dopływamy do brzegu, pan Rysiek z Pawłem wskakują w ubraniach do wody, holują nas i przycumowują łódź do pomostu. Maks pomaga mi wysiąść. Karina i Mati mocno nas obejmują, w oczach mają łzy. Robert, przekrzykując wiatr, woła: –Przebierzcie się szybko i wszystkich zapraszam do naszego Palace! (Palace –tak wszyscy nazywali ich przestronną przyczepę). –U nas mniej odczujecie podmuchy wiatru. Przebieramy się i idziemy do Palace, Kasia robi gorącą czekoladę. –Kasiu,a wy jak poradziliście sobie w tę burzę? Przecież byliście na wycieczce rowerowej. –Nie odjechaliśmy daleko. Gdy zobaczyliśmy, że nagle się chmurzy, zaczęliśmy wracać. Założyliśmy peleryny, mocno dopięliśmy kaski i pojechaliśmy. Deszcz nas nie przestraszył, choć widoczność była słaba, bo zrobiło się biało. Gdy rozszalała się burza skręciliśmy z drogi i schowaliśmy się w czyjejś stodole. –Kiedy ruszyliście dalej? –Gdy burza zaczęła się przemieszczać z drogi nad jezioro. Wtedy przypomnieliśmy sobie, że przecież wy wypłynęliście. Nie wiem, skąd mieliśmy tyle sił! Jestem zdumiona niemożliwym wyczynem Maksa, a zwłaszcza Leona. Tak pedałowali, że wkrótce byliśmy na działce. Zbiegliśmy z górki na pomost, a Maks już krzyczał: Są ,są! Odetchnęliśmy. Wszystko dobrze się skończyło. Wszyscy jesteśmy bezpieczni. Dziękujemy Kasi i Robertowi za przyjęcie w Palace. Idziemy do domku pod gruszą. Zasypia-my w naszej przyczepie, kołysani przez burzowy wiatr.

 Zadajemy  pytania:  Dokąd pojechała Ada z rodziną? Gdzie mieszkali? Co robili, gdy już się rozpakowali? Co zrobili dla swojego bezpieczeństwa przed wypłynięciem na jezioro? Co się stało, gdy byli na środku jeziora? Kto zapamiętał, co należy robić, by dowiedzieć się, czy burza jest daleko od nas? Czy udało im się bezpiecznie wrócić do przyczepy?

Obejrzyjcie…

 
A teraz…weźcie kredki : poprawcie po śladzie…i… pokolorujcie…
 
 
 

„Deszcz, słońce, wiatr – powódź, susza, zniszczenia” – zabawa dydaktyczna

 Zadajemy dziecku pytania i nakierowujemy na poprawne odpowiedzi: Kiedy pada deszcz? (gdy powstanie dużo chmur) Co się dzieje, gdy bardzo długo pada deszcz? (w rzekach przybiera woda, wylewa się i jest powódź) Kiedy słońce grzeje najmocniej? (latem, gdy słońce jest najwyżej, czyli w południe) Co się dzieje, gdy jest gorąco, świeci słońce i długo nie pada deszcz? (ro­śliny wysychają, jest susza) Dlaczego wieje wiatr? Wyjaśniamy , że wiatr wieje wtedy, gdy zła pogoda walczy z dobrą pogodą i próbują się nawzajem przepędzić. Wiatr cichnie, gdy któraś z nich wygra. Co się dzieje, gdy wieje bardzo silny wiatr? (dochodzi do zniszczeń: złamane drzewa, zerwane dachy)

Zabawa ruchowa:  Dziecko uważnie słucha poleceń. Gdy Rodzic powie: deszcz – chowa się pod stolik. Gdy po­wie: deszcz, deszcz, deszcz – dziecko woła: powódź i udaje że pływa. Gdy Rodzic powie: słońce – spaceruje po pokoju, uśmiechając się i witając. Gdy powie: słońce, słońce, słońce –dziecko woła: susza i ucieka ze środka pokoju pod ścianę. Gdy powie: wiatr – staje w rozkroku, poruszając rękami uniesionymi ku górze. Gdy Rodzic powie: wiatr, wiatr, wiatr –dziecko z rodzicem chowają się w jednym, wspólnie wyznaczonym miejscu.

Muzyczne wyciszenie –  Dzieci siedzą w siadzie skrzyżnym. Słuchają utworu Lato –  Antonio Vivaldiego…

Znajdziecie to nagranie w Zakładce… PIOSENKI…

             Do jutra : )

 

              
Witajcie… na początek…

„Spacer” – zabawa dramowa. Dzieci powtarzają: Idziemy do mamy przez las. To zdanie wypowiadają cztery razy na różne sposoby: jak człowiek przestraszony, szczęśliwy, smutny, zdziwiony. Dzieci naśladują ruchy Rodzica, który mówi: Idziemy pod górę. Tu spotykamy kota (dzieci przeciągają się jak kot) i bociana (stają na jednej nodze, ręce w bok). Schodzimy ze stromej góry na plażę z rozgrzanym piaskiem. Przechodzimy po kamieniach przez rzekę. Tu spotykamy mamę i przytulamy ją.

„KOLORY LATA”- zabawa dydaktyczna

POTRZEBNE MATERIAŁY: papier kolorowy- kolor: biały, czerwony, zielony, fioletowy, czarny, żółty

Rodzic zadaje dziecku pytania: Jakie są kolory lata? Dlaczego? Dzieci podają nazwy kolorów, kładą przed sobą kartkę papieru kolorowego w tym odcieniu i mówią, z czym (co jest związane z latem), każdy z tych kolorów im się kojarzy…

Rodzic prezentuje dziecku, poniżej zamieszczone fotografię roślin i prosi, aby dziecko przyporządkowało kolor ze zdjęcia odpowiedniej kartce papieru kolorowego

 KWIAT LIPY
                                      

LIŚCIE LIPY
                    

LIŚCIE BRZOZY

LIŚCIE MALINY Z OWOCEM                               

KWIAT AKACJI

LIŚCIE AKACJI

LIŚĆ ARONII Z OWOCEM

IGŁY JAŁOWCA Z OWOCAMI

LIŚCIE MIĘTY

BABKA LANCETOWATA

MNISZEK LEKARSKI

 „MALOWANIE KOLORÓW LATA”

Potrzebne materiały: farby plakatowe koloru CZERWONEGO, NIEBIESKIEGO, ŻÓŁTEGO; pędzel, plastikowy talerzyk / podkładka do mieszania farb.

Polecenie: Wymieszaj wskazane kolory i pomaluj plamy. Jakie barwy powstały? Powiedz, czy powstałe barwy kojarzą ci się z czymś ciepłym, letnim czy zimnym ?

„ROŚLINY MOGĄ LECZYĆ!”- pogadanka na temat popularnych roślin, wsparta opowiadaniem pt. „Letnie opowieści- rośliny na mojej działce”

Gdy rozpoczyna się lato, wszyscy jedziemy na działkę: rodzice, siostra, brat, babcia Asia, pies, żółw, papugi i ja. Mieszkamy wtedy w pięknym miejscu – z jednej strony las, z drugiej łąka, blisko wieś i rzeczka. Na naszej działce rośnie dużo brzóz, sosen, jałowców, krzewów aronii i ziół. Żółw ma tu swoją zagrodę, aby mógł swobodnie poruszać się i jeść, co chce. Papugi przeprowadzają się z małej klatki do przestronnej woliery, którą zrobił tatuś. Piesek biega jak szalony, sprawdza wszystkie swoje miejsca i zaznacza teren. My zajmujemy się wypakowywaniem, układaniem, wietrzeniem, wieszaniem hamaków, huśtawek. Mati i Karinka, czyli moje rodzeństwo, wożą z górki świeży piasek do piaskownicy, a ja myję zabawki i pomagam ustawić zjeżdżalnię. Rano budzi mnie śpiew ptaków i cudowny zapach kwiatów i innych roślin. Wszyscy śpią, tylko babci łóżko puste. Wybiegam przed dom i widzę babcię Asię przytuloną do drzewa. – Dzień dobry babciu, co robisz? – podbiegłam, by dać całusa mojej kochanej babci. – Cześć Aduniu! Przytulam się do brzozy. Nie wiesz, że rośliny leczą? – Wiem, czasem piję ziółka z apteki. Ale przytulanie do drzewa?! -Czytałam o tym i wierzę, że brzoza da mi dużo siły, radości i zdrowia. Nie będą mnie bolały nogi. Po całym roku w mieście muszę się odnowić. – Mamo, nie przytulaj się tak długo, bo wyssiesz z brzozy wszystkie soki i drzewa nam powysychają – żartuje tata i przeciąga się na progu domu. – Babciu, a czy to tylko brzoza tak leczy? – Najlepiej działa na człowieka brzoza, lipa i sosna. – Babcia zamyka oczy, policzkiem dotyka kory, rękami oplata pień drzewa. – Aduniu, przynieś mi parę listków mięty i dziesięć jagód jałowca, tych starych, pomarszczonych! – woła mama przygotowująca śniadanie. Prędko zrywam jasnozielone listki mięty, płuczę i wrzucam do dzbanka z wodą i cytryną. Ranek jest bardzo ciepły i taki napój nas orzeźwi. Ale po co mamie te kulki jałowca? Niosę je do kuchni i patrzę, jak mama rozgniata je, dodaje innych przypraw i posypuje mięso. – Mamo, po co dajesz jałowiec do jedzenia? – Roztarte jagody jałowca i inne przyprawy poleżą z mięsem kilka godzin. Potrawa będzie pyszna, pachnąca i lekkostrawna, czyli po zjedzeniu jej nasz brzuszek będzie lekki. Po śniadaniu idziemy nad rzeczkę. Bierzemy koc, napoje, ciasteczka i ręczniki. Idziemy przez las sosnowy. Jak tu pachnie! Mama każe nam stanąć i wymienić powietrze w płucach. Ale to jest przyjemne! Rozkładamy koc na miękkiej trawie nad rzeczką. Mateusz schodzi na brzeg i wkłada jedną nogę do wody. – Brrr! Nie wchodzę, za zimna! Karinka bierze mnie za rękę. Wbiegamy do wody, rozbryzgując ją. – Może zrobimy skocznię i poskaczemy z niej do wody! Bierzemy się do pracy. Mateuszowi spodobała się ta zabawa i dołącza do nas. Oczywiście! On skacze najdalej. Po pikniku na kocu wracamy na działkę. Biegnę przodem, by jak najszybciej opowiedzieć o wszystkim babci. Nagle potykam się o korzeń i upadam na rozbitą butelkę. – Łał, ,Łał – krzyczę rozpaczliwie, widząc cieknącą krew po kolanie. Tata podnosi mnie, czyści ranę, polewając wodą z butelki. – Musimy cię nieść. Ale co zrobić, by zatamować krew? Mama zrywa liście rosnące przy drodze. Przeciera je, przemywa wodą, rozgniata, aż puszczają sok i przykłada mi do rany. – Co… to… jest? Nie… będzie… szczypać? – łkam. – Aduniu, uspokój się, to liście babki. Zaraz przestanie ci lecieć krew. Rana się oczyści i szybko zagoi. Na działkę niosą mnie na zmianę – tata i na zrobionym z dłoni krzesełku Mateusz i Karinka. Mateusz całą drogę żartuje: – Gdyby kózka nie skakała, toby nóżki nie złamała! Naprzeciw nas wybiega zaniepokojona babcia. – Co się stało? – Skaleczyłam się, babciu! – Dobrze, że przyłożyli ci liść babki. Jutro, Aduniu, będziesz jak nowa! A teraz napij się soku z aronii, który zrobiłam poprzedniego lata. Zaraz uspokoisz się i wzmocnisz! Wypijam soczek, choć jest trochę cierpki. Kładę się w hamaku i, patrząc na lekko poruszające się, maleńkie listki brzozy, zasypiam. Pierwszy dzień tego lata na działce był dla mnie pełen wrażeń. Postanowiłam, że codziennie będziemy zbierać śmieci, które wyrzucają ludzie do lasu. Przynajmniej tu, koło mojej działki, będzie bezpieczna okolica od stłuczonych butelek.

Rozmowa na temat opowiadania: Gdzie Ada spędzała początek lata? Kto pojechał tam z dziewczynką? Jakie prace wykonywali po przyjeździe na działkę? Co robiła babcia? Dlaczego? Dokąd rodzina poszła po śniadaniu? Co tam robili? Co się stało, gdy wracali na działkę? Co zrobiła rodzina, by pomóc Adzie? Pokazywanie dzieciom zdjęć przedstawiających rośliny występujące w opowiadaniu.

 „Rośliny w okolicy mojego domu„- próby rozpoznawania niektórych roślin, które występują w okolicy domu dziecka .

Rodzic nazywa rośliny widniejące na karcie wycieczki . Tłumaczy również, że należy zaznaczyć X rośliny, które zobaczą podczas spaceru po okolicy

Karta wycieczki przedstawia dziewięć rysunków roślin:

  1. Mniszek lekarski (dawna nazwa- dmuchawiec, mlecz to inna roślina).
  2. Liście mięty.
  3. Liść brzozy.
  4. Liść maliny z owocem.
  5. Igły jałowca z owocem.
  6. Babka lancetowata
  7. Kwiat i liść lipy.
  8. Liść aronii z owocem.
  9. Kwiat i liść akacji

                       MIŁEJ ZABAWY ORAZ WYCIECZKI  🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
ZABAWY MANUALNE

Rybka na falach…

 

Zabawa z farbami – „ Co przypomina ci ta plama” dziecko zagina kartkę, w zagięciu umieszcza trochę farby, zagina kartkę ponownie, ściska ją i rozkłada. Palcem rozciera plamę, aby otrzymać to, co sobie wyobraziło.

 

„Kwitnąca łąka”- praca plastyczna.

Do wykonania pracy potrzebne będą: klej, biały, różowy, żółty i zielony papier,  nożyczki. Z białego i różowego papieru dziecko wycina wąskie paski . Z żółtego  koła. Zielona kartka to trawa. Na żółtym kole wysmarowanym klejem przyklejamy białe paski o długości około 5 cm, tworząc skrzyżowane linie tak by powstała główka stokrotki. Przyklejamy ją na  zieloną kartkę. Może ich być kilka.

 

Kolorowanka

Darmowe kolorowanki zawody do pobrania lekarz, górnik

Zabawa ćwicząca spostrzegawczość „Znajdź różnice”

Na łące - Przedszkouczek.pl

 

 

 

 

PIOSENKI

 

Wysłuchajcie piosenki o tym,że już czas pożegnać przedszkole…

 

Posłuchaj i zapamiętaj ZASADY…

 

Posłuchajcie i jeśli chcecie zaśpiewajcie…

 

Naśladujcie i śpiewajcie…

 

Posłuchajcie nagrania…

 

 

PLAN PRACY KWIECIEŃ
WIELKANOC

1. Jak przygotowujemy się do Świąt Wielkanocnych?

2.Jakie są tradycje Świąt Wielkanocnych?

3.Co włożymy do koszyka wielkanocnego?

4.Potrawy wielkanocne

5.Czym różni się pisanka od kraszanki?

PRACA ROLNIKA

1..Z wizytą u babci i dziadka na wsi

2.Siejemy rzeżuchę!

3.Pieczemy chleb

4.jakie maszyny pomagają rolnikowi?

5.Cały rok na wsi

DBAMY O NASZĄ PLANETĘ

1.Jestem przyjacielem przyrody!

2.Cieszę się piękną i zdrową Ziemią!

3.Czy to sie jeszcze przyda?

4.Po co nam prąd?

5.Co zrobię dla Ziemi?

POLSKA TO MÓJ DOM

1.Dlaczego trzeba szanować flagę?

2.Jak powstała Warszawa?

3.Wyruszamy na wycieczkę po Polsce!

4.Wiem,gdzie Wisła jest na mapie!

5.Jestem patriotą!

PLAN PRACY MAJ

TAJEMNICE KSIĄŻEK

1. Jakie książki lubimy ?

2. Jak powstaje papier ?

3. Jak powstaje książka ?

4. Co można kupić w księgarni ?

5. W bibliotece ?

W KRAINIE MUZYKI

1. Jaki to instrument ?

2. Gramy na instrumentach !

3. Robimy instrumenty !

4..Umiem zachować się podczas ważnych uroczystości

5. Jak poradzę sobie z hałasem ?

WRAŻENIA I UCZUCIA

1.Co mnie cieszy ?

2.Co zrobić , gdy chce mi się płakać ?

3.Ciemność jest niezwykła ?

4.Jak śmiesznie wygląda Strach ?

5.O czym opowiada nam muzyka ?

ŚWIĘTO MAMY I TATY

1.Kwiatek dla mamy

2.Zrobię portret taty

3.Jak to jest kiedy ma się rodzeństwo ?

4.Kocham cię Mamo , Kocham cie Tato !

 

 

PLAN PRACY CZERWIEC

DZIEŃ DZIECKA

1. Jakie są moje prawa i obowiązki ?

2. Mój kolega z Afryki

3. Czy mogę kogoś odwiedzić ?

4. O czym marzysz?

5. W co się pobawimy ?

 

ZWIERZĘTA DUŻE I MAŁE

1.Gdzie mieszkają dzik,żmija i łoś?

2. Kto tak ryczy ? Kto tak ćwierka?

3. Ale w zoo jest wesoło!

4. Kto mieszka w lesie?

5, Wiem, jak bezpiecznie chodzić po lesie !

 

LATO

1. Rośliny mogą leczyć !

2. Co zrobię w czasie burzy i silnego wiatru?

3. Jaka jest dzisiaj pogoda?

4. Jakie maszyny pomagają rolnikowi?

5. W pięknym ogrodzie…

 

WAKACJE

1. Jadę w góry,góry,góry!

2. Gdzie woda jest słodka, a gdzie słona?

3. Co zrobię,gdy się zgubię?

4. Żegnamy przyjaciół!

5.Będę o was pamiętać!

 

 

 

 

 

RELIGIA

RELIGIA dot. TYLKO DZIECI 5 – LETNICH

Zachęcam do skorzystania z propozycji jezuickiej TV Live „Mocni w Duchu”.  Codziennie od poniedziałku do piątku w godz. 11.00 – 12.30 będzie emitowany program dla dzieci, zawierający treści biblijne i ewangelizacyjne, przekazywane za pomocą metod aktywizujących oraz interakcyjnych, np. śpiewy, nauka kroków do piosenek, rysowanie, itp. 

Najlepiej subskrybować kanał i kliknąć dzwoneczek, żeby mieć o nim przypomnienia. Warto uruchomić go na telewizorze lub ekranie komputera. Dobrze byłoby stworzyć dziecku przestrzeń, by mogło coś narysować, poruszać się, itp.

Poniżej link do prezentacji „Mocni w Duchu” Tv Live dla dzieci:

http://www.youtube.com/watch?v=CkeP3Npgspc&feature=youtu.be

Link do strony „Mocni w Duchu” TV Live, gdzie mają miejsce transmisje na żywo:

http://www.youtube.com/channel/UCgL3a6q9tsuESV3gxc5A80g

obrazek do pobrania z religii:

OBRAZEK

OBRAZEK 2

Rozważania Drogi Krzyżowej

Dlaczego Jezus niesie krzyż

Kogo Pan Jezus spotyka na Drodze Krzyżowej

PAN JEZUS WJEŻDŻA DO JEROZOLIMY – NIEDZIELA PALMOWA

Dziękuję Panu Jezusowi za to

k-43- PRZEŻYWAM RADOŚĆ ZE ZMARTWYCHWSTANIA PANA JEZUSA

44. APOSTOŁOWIE MÓWIĄ O ZMARTWYCHWSTANIU PANA JEZUSA

46. PAN JEZUS WYBIERA ŚWIĘTEGO PIOTRA NA SWEGO ZASTĘPCĘ

47. ODDAJĘ CZEŚĆ KRÓLOWEJ POLSKI

48. OKAZUJEMY MIŁOŚĆ MARYI MODLITWĄ

49. KOCHAM MAMĘ TAK, JAK PAN JEZUS MARYJĘ

50. PAN JEZUS UCZY, JAK OKAZYWAĆ MIŁOŚĆ TACIE

51. Św. Jan Paweł II

52. PODCZAS MSZY ŚWIĘTEJ UWAŻNIE SŁUCHAMY SŁOWA BOŻEGO

53. PAN JEZUS POSYŁA MISJONARZY

54. PAN JEZUS WSTĘPUJE DO NIEBA(1)

55. K- Jezus posyła Ducha Świętego.

56. K- W BOŻE CIAŁO UCZESTNICZYMY W PROCESJI

57. K- Serce Pana Jezusa.

65. K – W WAKACJE NIE ZAPOMINAMY O PANU BOGU

66 – Witaj

68. Już za chwilę wakacje

69. Przypomnienie o Niedzieli

Dzisiaj przypomnienie o Rodzicach