dzieci 3 - 4 letnie

Krasnalki

DRODZY RODZICE

Z okazji długo wyczekiwanych wakacji życzę wszystkim bezpiecznych i słonecznych wakacji, interesujących podróży, niezapomnianych wrażeń, uśmiechu na co dzień oraz szczęśliwego powrotu do przedszkola.

Do zobaczenia po wakacjach

KSZTAŁCENIE NA ODLEGŁOŚĆ

Ostatni tydzień tego roku przedszkolnego spędzimy na rozmowach o wakacjach – poznawaniu polskich krajobrazów (morze, góry, las), oglądaniu  i opowiadaniu o swoich wakacyjnych planach. Pobawimy się w wycieczkę wzdłuż Wisły, poznając w ten sposób elementy charakterystyczne regionów Polski. Przypomnimy sobie nazwę naszego kraju, jego stolicy i głównej rzeki. Oglądając mapę, odkryjemy, co oznaczają umieszczone na niej kolory: czerwony, zielony, niebieski, zaznaczymy na niej Kraków, Warszawę i Gdańsk,  dowiemy się, co znajduje się tych miastach. Zaśpiewamy piosenki Razem z latem i Morskie przygody. Przedszkolaki posłuchają fragmentu książki Czesława Janczarskiego Płynie Wisła, płynie i wierszy Rzeczka Juliana Tuwima, Bałwan na plaży Agnieszki Frączek, Grabki w łapki Małgorzaty Strzałkowskiej .Powiem wam o tym , jak wygląda nadmorski krajobraz, czym jest morski bałwan i co można robić nad morzem. Zbadamy właściwości piasku: będziemy dotykać mokrego i suchego, spróbujemy  rozpuścić go w wodzie, rysować na nim patykiem i lepić babki, a także pobawimy  się  w piaskownicy. Zrobimy z kolorowego papieru fale z bałwanami i poznamy elementy żaglówki. Nauczymy się przygotowywać do górskich wędrówek. Dzieci dowiedzą się, że należy ze sobą zabrać plecak, kanapki, ciepłe i zimne picie, wygodne buty przeznaczone do górskich wędrówek, mapę i kompas oraz mieć siłę do wędrówki .Porozmawiamy o tym, co zrobić, by podczas letnich wyjazdów być bezpiecznym – między innymi trzeba chronić się przed słońcem.

Podczas całego roku Wasze dziecko miało wiele obowiązków. Choć nadal większość czasu spędza na zabawie, konieczność porannego wstawania, dostosowania się do reguł panujących w domu i w przedszkolu, dowiadywanie się nowych rzeczy, uczenie się, jak nawiązywać przyjaźnie i rozwiązywać konflikty czy prawie codzienne przebywanie z dala od rodziców mogą być dla niego męczące. Dlatego ważne jest, by podczas wakacji maluch miał okazję odpocząć. Aby czuł się bezpiecznie, przynajmniej niektóre zasady muszą pozostać niezmienne. Pozwolenie na zabawy do późnych godzin nocnych nie jest dobrym pomysłem – u kilkulatka nie będzie to okazją do relaksu, może za to sprawić, że będzie rozdrażniony. Aby dziecko się zrelaksowało i doświadczyło, czym są wakacje, można wyjechać na przykład nad morze, jezioro lub w góry. Nie zawsze jest taka możliwość, ale nie oznacza to, że letni czas będzie stracony. Czasem wystarczy nieograniczony czas na swobodną zabawę, najlepiej na świeżym powietrzu, wycieczki w okolice miejsca zamieszkania, odwiedziny u dziadków, zabawa z kuzynami. W tym okresie dobrze jest przerwać zajęcia zorganizowane takie jak języki obce czy muzyka, ale maluch nadal może pomagać w domu.

Życzę udanych wakacji!

 

66 Scenariusz  30.06.2020
 
 
To już nasze ostatnie spotkanie, bo rok szkolny dobiegł końca i pora się już pożegnać, szkoda tylko, że nie możemy tego zrobić w przedszkolu. Temat dnia dzisiejszego jest: POŻEGNANIE W KRASNALKACH.
Żeby was trochę rozruszać na początek proponuję krótką gimnastykę do piosenki.

 

 

Pojazdy z figur – ćwiczenia w liczeniu.

Dziecko dostaje figury każdego rodzaju. Dziecko układa z wybranych figur sylwetę wybranego pojazdu. Nazywa swój pojazd. Potem liczy kolejne figury, których użyło do ułożenia pojazdu. Rodzic pokazuje np. kwadrat, a dziecko szuka w swoim pojeździe kwadratów – figur o takim kształcie jak pokazywana figura, i je liczy. Tak samo postępuje z pozostałymi figurami.

 

Teraz zapraszam do posłuchania piosenki.
Nadeszło lato, wysłało po wszystkie dzieci dywan latający i zawołało ukochane wakacje! Wesoła letnia piosenka w sam raz na zakończenie roku szkolnego i początek wakacji!

 

Wysłało po nas lato swój dywan latający.

Buchnęło ciepłym wiatrem, ogrzało buzię słońcem.

Drzewami zaszumiało, ptakami zaśpiewało

I nasze ukochane wakacje zawołało.

 

Ref: Lato, lato, lato, lato baw się z nami.

Lato, lato, lato, bądźmy kolegami.

Lato, lato, lato, lato z przygodami.

Obiecaj, że zawsze zostaniesz już z nami.

 

Będziemy w morzu pływać i w piłkę grać na plaży.

Piosenki razem śpiewać i razem w nocy marzyć.

I co dzień na dywanie będziemy razem latać.

Do wszystkich najpiękniejszych zakątków tego świata.

 

Ref: Lato, lato, lato, lato baw się z nami…

 

 

 

Słuchanie opowiadania S. Karaszewskiego pt. „Wakacyjne plany”

 

Z początkiem czerwca rozkwitły akacje. Cudowny zapach białych kwiatów akacji zwabił tysiące pszczół krążących wokół drzew brzęczącą chmurą. Zbierały pyłek i nektar kwiatów na pyszny miód akacjowy.

Sześciolatki, dla których były to już ostatnie dni w przedszkolu, myślały o swoich przyszłych szkołach. Niektóre z radością, inne z lekkim niepokojem.

Szkoła szkołą – ale wcześniej są wakacje.

– Jadę do Krainy Wielkich Jezior – powiedział Bartek. – Mama i tata mają żaglówkę i wyruszymy w długi rejs po jeziorach. Będziemy łowili ryby, rozpalali ognisko na brzegu, smażyli ryby i piekli kiełbaski. A wieczorem dobijemy do przystani i prześpimy się w namiocie na polu namiotowym.

– Ja też kiedyś byłem nad jeziorami – wtrącił Tadek. – Ale nie chciałbym tam jechać. Wszędzie tłok, pełno żaglówek, kajaków, motorówki i skutery wodne prują jak szalone. Zostawiają smugi spalin i plamy paliwa na wodzie. Brzegi jezior błotniste i pozarastane trzcinami. Na żaglówce cały czas trzeba siedzieć spokojnie, bardzo łatwo wpaść do wody. Ja wolę ciszę, spokój, gdzie mogę posłuchać śpiewu ptaków i rechotania żab. Jadę do wujka, do leśniczówki. Razem z wujkiem i ciocią będę poznawał zwyczaje zwierząt leśnych. Będziemy rozpoznawać tropy różnych

zwierząt. Będziemy zbierać rogi zgubione przez rogacze, samce saren, jelenie, łosie i daniele. Wujek nauczy mnie rozpoznawać drzewa po liściach, kwiatach nasionach i kształcie koron.

A z ciocią będziemy zbierać różne zioła, suszyć je. Zioła to naturalne lekarstwa. Ciocia jest doświadczoną zielarką i wie, które rośliny na co pomagają.

– A ja pojadę nad morze – powiedziała Ania. – Będziemy kąpali się w morzu, opalali na piaszczystej plaży, razem nazbieramy ładnych kamyków, muszelek, żółtych i brązowych bursztynów.

A potem będziemy kopać w piasku dołki, budować zamki, które przyozdobimy kamykami i patykami. Muszelki i bursztyny zbierzemy do pudełka, to będzie nasza wakacyjna pamiątka.

– To prawda, morze jest piękne – dodał Grzesiek. – Ale bardzo kapryśne. I plaże wspaniałe, piaszczyste. Pod warunkiem, że nie wieje wiatr. Bo wtedy piasek jest wszędzie: w ubraniu, włosach, oczach. Woda w Bałtyku przeważnie jest bardzo zimna, a nawet lodowata. Nie da rady się kąpać. Można co najwyżej zamoczyć nogi, a potem szczękać zębami. A kiedy jest wysoka fala, to nawet nie wolno zbliżać się do wody.

– A ja pojadę z rodzicami w góry. – powiedziała Zosia. – Rodzice zabierają rowery górskie.

Będziemy jeździć po szlakach rowerowych, a tam, gdzie nie da się dojechać na rowerze, pójdziemy pieszo z kijkami i plecakami, aż do schroniska i jeszcze dalej, na sam szczyt góry, skąd są piękne widoki.

– Góry są bardzo niebezpieczne. Pełno przepaści, można spaść i się połamać. Gdy wieje halny, łamie drzewa, świerki się przewracają. Pogoda szybko się zmienia. Nawet w słoneczny dzień może zaskoczyć burza. A wtedy – walą takie pioruny, że nie wiadomo, gdzie się skryć!

– A ja pojadę do babci i dziadka na wieś – powiedziała Helenka. – Może nie ma tam jezior, morza ani gór, ale jest za to piękna, czysta rzeka, nie za szeroka i płytka, piaszczyste plaże, którymi jeśli ktoś chce – może spacerować kilometrami. Można płynąć z prądem w pontonie albo w kajaku, albo w łódce – jak kto chce. I jest las –

a w nim sarenki, lisy, zające, a nawet widziałam łosie!

– Na wsi strasznie nudno! – wybrzydzał Filip. – Nie ma kina, placów zabaw, mało dzieci, nie ma się z kim bawić. Trzeba uważać na kundle, które biegają wszędzie i tylko patrzą, żeby ugryźć w nogę. Nie można się od nich opędzić. Na łąkach pasą się krowy i konie, które brzydko pachną, brudzą, trzeba uważać, żeby w coś nie wdepnąć!

– A w mieście jest lepiej? – żachnęła się Kasia. – Po trawnikach biegają psy i też brudzą! A nie każdy właściciel po nich sprząta! A samochody? Taki ruch, że nie ma jak przejść przez ulicę! Trąbią, wymuszają pierwszeństwo, pędzą jak szalone, setką albo i szybciej. I wszędzie spaliny! Udusić się można!

– W mieście wcale nie jest źle! – powiedział Rysiek. – W mieście jest co robić! Wystarczy wyjść na podwórko – jest plac zabaw, można pojeździć na hulajnodze lub deskorolce! Zawsze można  spotkać kolegów, koleżanki! Można spacerować chodnikiem i oglądać wystawy sklepów! Jak jest gorąco, można pójść na basen. Wyjeżdżam na wakacje na działkę, ale chyba wolałbym zostać w domu, w mieście!

Dzieci opowiadały o swoich wakacyjnych wyjazdach, o podróżach i atrakcjach, jakie na nie czekają. Rozgorączkowane, przerywały sobie nawzajem, przekrzykiwały się jedno przez drugie.

Tylko jedno dziecko, Krzyś, stał z boku, przysłuchiwał się, ale nie powiedział ani słowa. Miał smutną minę i łzy szkliły mu się w oczach.

– A ty, Krzysiu, gdzie pojedziesz na wakacje? – spytała Helenka.

– Ja nigdzie nie pojadę – powiedział Krzyś i się rozpłakał.

Dzieci umilkły. Podeszły do Krzysia i zaczęły go pocieszać.

Żeby ci nie było smutno, będziemy wysyłać pocztówki.

I będziemy dzwonili, żeby opowiedzieć, jak jest na wakacjach!

I przywieziemy ci pamiątki z naszych podróży.

I opowiemy ci, gdzie byliśmy, co robiliśmy i narysujemy ci obrazki z naszych podróży.

I będziesz się czuł, jakbyś był z nami!

Krzyś rozpromienił się. W lecie zostanie w domu, ale jednocześnie będzie tam, gdzie jego przyjaciele. Wakacje jego kolegów i koleżanek będą jego wakacjami.

 

Rozmowa na temat opowiadania.

− Gdzie wybierał się Bartek z rodzicami?

− Co mieli tam robić?

− Gdzie miał spędzić wakacje Tadek? Co miał robić w leśniczówce?

− Co Ania zamierzała robić nad morzem?

− Co Zosia planowała z rodzicami robić w górach?

− Kto miał spędzić wakacje na wsi?

− Co Helenka mogła tam robić?

− Gdzie wybierał się Krzyś?

− Co postanowili jego przyjaciele?

 

Z okazji długo wyczekiwanych wakacji życzę wszystkim bezpiecznych i słonecznych wakacji, interesujących podróży, niezapomnianych wrażeń, uśmiechu na co dzień oraz szczęśliwego powrotu do przedszkola.

Do zobaczenia po wakacjach

 
 
 
======================================================================================
65 Scenariusz  29.06.2020
 
Przed Wami już ostanie zadania i zabawy edukacji domowej w tym roku szkolnym. W tym trudnym dla nas wszystkich czasie udało nam się dotrwać do wakacji. Wykonajcie wspólnie te ostatnie zadania, a potem w rozsądny sposób cieszcie się latem i wakacjami.
Rozgrzewka jak co dzień na początku zajęć.

 
 
Zobaczcie film edukacyjny „Bezpieczne wakacje na plaży”

 
 
Praca plastyczna „Lot balonem” (z pomocą rodzica):

Materiały:
• Balon
• Kubeczek po jogurcie
• Papierowe słomki do picia/ długie wykałaczki
• Papier kolorowy
• Klej wikolowy
• Nożyczki
• Plastelina
• Kolorowa taśma izolacyjna
• Niezmywalne markery

Wykonanie :
1. Dziecko  ozdabia w wymyślony przez siebie sposób kubeczek po jogurcie, tworząc w ten sposób kosz do balonu. Wykorzystuje kolorowy papier, którego fragmenty przykleja do kubeczka. Tak przygotowany kosz należy odłożyć do wyschnięcia kleju.
2. Dziecko ugniata  kawałek  plasteliny do miękkości i przykleja ją na dnie kubeczka. Do plastelinowej kulki wbija słomkę lub wykałaczkę i opiera ją o brzegi kubeczka z czterech stron.
3. Dziecko lub rodzic nadmuchuje balon i związuje końcówkę, po czym ozdabia go w dowolny sposób za pomocą markerów. Następnie umieszcza go pomiędzy słomkami (wykałaczkami). Korzystając z pomocy rodzica lub samodzielnie, odcina fragmenty taśmy izolacyjnej, którą przykleja końcówki słomek (wykałaczek) do balonu.

 

 Zobacz jak wygląda lot balonem.

 
 
Wysłuchaj i spróbuj zaśpiewać – „Przyszło lato”

 
 
Wysłuchaj i powiedz: Jakie zwierzęta występowały w piosence? Co dziwnego one robiły ?

 
 
Atrakcje w Bezpieczne Wakacje

 
 
Zatańcz z Olą i Blu:

 
 
========================================================================================
64 Scenariusz  26.06.2020
 
Witajcie Kochane Krasnalki w piątkowy poranek. Miesiąc czerwiec kojarzy się najczęściej z  latem i wakacjami. Jest coraz cieplej, a dni są już bardzo długie. To czas na letnie zabawy na powietrzu. Zbliżają się WAKACJE, a wraz z nimi niezapomniane przygody.

 

Na początek gimnastyka smyka.

 
 
„Rybka” – doskonalenie grafomotoryki. Rodzic prezentuje, jak w prosty sposób narysować rybkę – dwa łuki przecinające się z jednej strony. Dzieci samodzielnie próbują wyklejać rysunek, ozdabiają rybkę według własnych pomysłów: kredkami lub plasteliną.

 
 
Zestaw ćwiczeń ruchowych. Potrzebne rzeczy: kocyki i gąbka.

– „Rajd rowerowy” – dziecko leży  na plecach i naśladuje jazdę rowerem do słów wierszyka

Jedzie rowerek na spacerek recytowanego przez Rodzica

– „Łodzie” – Rodzic  daje kocyk, dziecko siada w klęku na złożonym na połowę kocyku-łodzi, rączki to wiosła. Dziecko płynie w wakacyjną podróż, odpychając się od podłogi.

– „Zamki z piasku” – dziecko z gąbkowych przedmiotów buduje zamek. Układa ciekawe wieżyczki.

– „Pszczółki do ula” – dziecko biega , naśladują pszczoły dźwiękiem (bzz, bzz) i ruchem.

Na komendę: Pszczółki na łące- dziecko biega. Na komendę: Pszczółki do ula- dziecko chowa się.

 
 
„Gdzie pojadę na wakacje?” – wypowiedzi dziecka, doskonalenie umiejętności prawidłowego wypowiadania się pod względem artykulacyjnym i gramatycznym. Dziecko, opowiada o planach lub marzeniach wakacyjnych .Rodzic zachęca dziecko do wypowiedzi zdaniowych.
 
 
„Żaglówka” – doskonalenie umiejętności komponowania i naklejania.
Jak zrobić łódkę z papieru.

 
Można i tak.

 
 
Teraz zapraszam na filmik Wakacje

 
 
Może posłuchajcie i zaśpiewajcie.

 
 
 
=====================================================================================
63 Scenariusz  25.06.2020
 
Bezpieczne wakacje W GÓRACH to dzisiejszy temat. W tym roku nasze plany mogą być nieco inne, być może nie pojedziemy tam gdzie byśmy chcieli, ale mimo zawsze trzeba pamiętać o bezpieczeństwie.

 

Krasnalki nie śpimy, tylko ćwiczymy

 

 
„Biedronka” – doskonalenie umiejętności wypowiadania się na wydechu, posługiwania się liczebnikami porządkowymi. Rodzic kładzie przed sobą dużą sylwetę biedronki, obok w pojemniku ma czarne kółka – kropki biedronki. Czyta historię biedronki, układa kropki zgodnie z tekstem, przelicza kropki z dzieckiem na wydechu.Jak prosto zrobić biedronkę filmik poniżej.

 

Mała biedroneczka zmieniła się z larwy,

Lecz nie ma kropeczek i jest żółtej barwy.

Ogląda swe skrzydła zmartwiona biedronka.

– Zapytam mądrzejszych, pofrunę do słonka!

Ach, moje słoneczko! – westchnęła biedronka.

– Czemu nie mam kropek? Wyglądam jak stonka!

– Nie płacz, biedroneczko! – odpowiada słonko.

– Pojawią się kropki i nie będziesz stonką!

Nastał nowy dzionek, zaświeciło słonko,

wystawia promyki: – Dzień dobry, biedronko!

Zbudzona biedronka patrzy do lusterka,

ma skrzydła czerwone i kropeczkę, zerka –

nagle druga kropka obok się zjawiła.

Ach! I trzecia kropka skrzydło ozdobiła.

Ile jest już kropek, dzieci wnet policzą.

Na jednym wydechu do trzech niech policzą:

– jedna, druga, trzecia. (dziecko cicho nabiera powietrza i liczy z Rodzicem na jednym wydechu)

Zdumiona biedronka patrzy do lusterka.

O! Na czwartą kropkę zdziwiona już zerka.

Nagle piąta kropka szybko wyskoczyła.

Szczęśliwa biedronka kropki swe liczyła.

Dzieci jej pomogą kropeczki policzyć.

Na jednym wydechu będą głośno liczyć

do czterech:

– jedna, druga, trzecia, czwarta. (dziecko cicho nabiera powietrza i liczy z Rodzicem

na jednym wydechu)

Do pięciu:

– jedna, druga, trzecia, czwarta, piata. (dziecko cicho nabiera powietrza i liczy z Rodzicem

na jednym wydechu)

 
 
Czekamy na wakacje wysłuchanie i analiza treści wiersza. Rodzic czyta utwór. Rozmowa z dzieckiem na podstawie treści utworu. Rodzic pyta: Na co czekał bohater wiersza?; Kiedy według bohatera rozpoczną się wakacje?; Jaki był bohater wiersza, co odczuwał?; Co będzie robił bohater podczas wakacji?; W jakie postacie będzie się wcielał z kolegami koleżankami?

 

Czekamy na wakacje Dominika Niemiec

 

Już tylko jedna chwilka albo dwie.

Lada moment wakacje rozpoczną się.

Niecierpliwie czekam tej wspaniałej chwili,

gdy w wakacyjny czas będziemy się bawili.

W piasku na plaży, wśród morskich fal,

patrząc na statki płynące w dal,

lub na placu zabaw albo w ogrodzie

zamienimy się w piratów cumujących łodzie

na brzegu wyspy bezludnej, jak ze snu,

chodź jest ona całkiem blisko, koło domu, o tu…

 
 
„Pokaż radość w tańcu” – zabawa przy muzyce. Rodzic włącza wybraną wakacyjną piosenkę. Zadaniem dziecka jest pokazać poprzez taniec, jak cieszy się z nadchodzących wakacji. Rodzic co chwilę zatrzymuje muzykę. Podczas pauzy w muzyce dziecko zastyga bez ruchu z uśmiechem na twarzy.

 
 
„Czekamy na wakacje” – działania plastyczne. Rodzic wycina z kartonu litery drukowane układające się w napis „CZEKAMY NA WAKACJE”. Dziecko  ozdabia każdą literę w dowolny sposób za pomocą dostępnych materiałów.
 
 
„Tatry – polskie góry” – rozpoznawanie krajobrazu górskiego na ilustracjach. Usprawnianie umiejętności ruchowych poprzez ćwiczenia równoważne, wzmacniające mięśnie nóg. Wdrażanie do odpowiedzialnego przygotowywania się do górskich wędrówek.
Rodzic  zaprasza do degustacji serka, częstuje  dziecko, dzieli się swoimi spostrzeżeniami smakowymi. Rodzic mówi: To oscypek. Czy wiecie, skąd pochodzi ten ser? Wyrabia się go na Podhalu, w polskich górach.
Rodzic razem z  dzieckiem wspólnie oglądają ilustracje przedstawiające Tatry. Rodzic zwraca uwagę, że aby pójść w góry na wycieczkę, trzeba się przygotować, mieć odpowiedni ekwipunek: plecak, kanapki, ciepłe i zimne picie. Trzeba włożyć wygodne buty przeznaczone do górskich wędrówek, wziąć ze sobą mapę i kompas.
Następnie dziecko wykonuje ćwiczenia wzmacniające mięśnie nóg: maszeruje w kole; kładzie się na plecach, unoszą nogi, kąt prosty w stawie biodrowym i kolanowym, opierają ręce o uda i siłuje się (nogi napierają na ręce, ręce na nogi), odpoczywa i jeszcze pięć razy powtarza; stoi wyprostowane.
 
Rozpoznawanie krajobrazu górskiego

 
Jak powstaje oscypek

 
Bezpieczeństwo w górach

 
Bezpieczni na górskim szlaku

 
Na koniec wakacyjne piosenki

 

 
 
==========================================================================================
62 Scenariusz  24.06.2020
 
Wakacje się zbliżają, SŁONECZKO powinno świecić, jest coraz cieplej a moje  przedszkolaki nadal pracują, uczą się i zdobywają nowe umiejętności. Dziś powiemy sobie o wakacyjnym niezbędniku, przejdziemy po wąskiej dróżce, będziemy rysować kredą na asfalcie.
Zaczynamy od gimnastyki

 
 
„Wakacyjny niezbędnik” – zwracanie uwagi na przestrzeganie zasad bezpieczeństwa podczas wakacyjnych wyjazdów. Dziecko siedzi na dywanie. Pośrodku są ułożone rzeczy, przykryte nieprzezroczystą, opływową tkaniną: okulary przeciwsłoneczne, krem, czapka z daszkiem. Rodzic mówi zagadki, dziecko odgaduje.  Dziecko odkrywa przedmioty ochraniające przed słońcem. Rodzic  pyta: Z jakiego powodu musimy używać tych rzeczy?; Co może zrobić nam letnie słońce? Potrzebne przedmioty :okulary przeciwsłoneczne, krem z filtrem, czapka z daszkiem, nieprzezroczysta tkanina

 

Mama w skórę moją ten specyfik wciera, mam ochronę przed słoneczkiem teraz. (krem)

 

Gdy na głowę ją założę, nic złego się stać nie może. (czapka z daszkiem)

 

One chronią moje oczy żaden promyk do oka nie wskoczy. (okulary przeciwsłoneczne)

 
 
 
Teraz zobaczcie i posłuchajcie czym jest SŁOŃCE.

 
 
Teraz filmik jak bezpiecznie korzystać ze słońca i kąpieli.

 
 
„Zamek z piasku” –  rozwijanie kreatywności poprzez eksperymentowanie z materiałem plastycznym oraz materiałem naturalnym, zachęcanie do tworzenia prac plastycznych o tematyce wakacyjnej. Dziecko pokrywa całą powierzchnię kartki klejem i posypuje kaszą manną.  Niepotrzebną kaszę strzepuje na tacę, obrazek wykańcza farbami.

 

A może nauczymy się piosenki?

 

 
„Po wąskiej dróżce” – zabawa ruchowa z elementem równowagi. Rodzic rozkłada dwie skakanki, pomiędzy nimi jest dróżka – dziecko przechodzi. Rodzic kładzie szeroką taśmę – dziecko przechodzi po niej, stawiając stopę za stopą.

 

 

„Wycinanki” – doskonalenie umiejętności posługiwania się nożyczkami. Swobodne wycinanie różnorodnych form, zwrócenie szczególnej uwagi na bezpieczeństwo.

 

Propozycja na pracę plastyczną

 
Jeżeli pogoda pozwoli to zapraszam na podwórko.
„Kredowe obrazki” – malowanie kredą na podwórku. Rodzic  zachęca dziecko do tworzenia kredowych obrazów. Kładzie krążek – to jest środek kwiatu, dziecko dorysowuje płatki, łodygę i liście; dwa krążki – to koła auta, dziecko dokańcza rysunek; kilka krążków – rysuje pociąg itp.
 
 
==========================================================================================
61 Scenariusz  23.06.2020

 

Dzisiaj zapraszam was NAD MORZE. Czy ktoś z Was marzy o wakacjach nad morzem? Pewno tak. Bo trudno sobie wyobrazić lato bez wody i zabaw w piasku. Nawet gdy z realizacją tych marzeń może trzeba będzie jeszcze trochę poczekać, warto dowiedzieć się czegoś o naszym polskim morzu, czyli … Nazwę polskiego morza dopowiedzcie sami, wczoraj o tym rozmawialiśmy.
Kochane KRASNALKI pamiętajcie dziś 23 czerwca – Dzień Taty, nie zapomnijcie złożyć życzeń i zaśpiewajcie Tatusiowi.

Życzę Ci Tato

Stu lat życia w uśmiechu

i radosnych oddechów

miliony chwil bez złości

i wszelkiej pomyślności

 

 
Poćwiczmy rączki na początek.

 
 
„Fale” – wyklejanka z kolorowego papieru, doskonalenie małej motoryki. Rodzic recytuje wiersz A. Frączek Bałwan na plaży. Rodzic  pyta: O jakim bałwanie mowa?. Następnie  Rodzic wraz z dzieckiem ogląda fotografie przedstawiające morze. Proponuje dziecku wykonanie morskich fal z bałwanami.

Na tacy jest przygotowany papier kolorowy, podarty ręcznie na długie pasy. Rodzic  zwraca uwagę na paski: jedna krawędź paska jest niebieska, druga ma białe poszarpane końce.  Rodzic nakleja paski wzdłuż kartki od góry, tak aby kolejny nachodził postrzępioną, białą krawędzią na poprzedni. Dziecko pracuje według wzoru, okleja całą kartkę, podziwia fale morskie z bałwanami. Rodzic  odkłada wykonaną pracę, będzie to podkładka pod pracę plastyczną. Potrzebne materiały : kolorowy papier podarty na długie paski, kleje, kartka A4

 

Bałwan na plaży Agnieszka Frączek

 

Co ten bałwan tutaj robi?!

Dawno już stopniały lody.

Woda ciepła niczym zupa,

A na plaży straszny upał!…

Biedak się w kałużę zmieni!

Nie doczeka tu jesieni!!!

Może schować go w lodówce?

Bo jak nie, to zniknie wkrótce!

Buja się na morskich falach,

Coś porykuje z dala,

Tańczy sobie wśród kamieni,

Nawet się troszeczkę pieni…

Lecz nie pieni się ze złości.

Bałwan pieni się z radości!

On się świetnie czuje w lecie,

Bo to bałwan morski przecież.

 

 
 
„Plaża” – poznanie charakterystycznych cech krajobrazu morskiego oraz sposobów spędzania czasu nad morzem. Rodzic  pyta: O jakich babkarzach mowa w wierszyku?; Jak się robi babki z piasku?; Co można jeszcze robić na plaży?.

Dziecko otrzymuje koperty, a w nich pocztówki z nadmorskim widokiem. Każda pocztówka pocięta jest na 2–4 części w zależności od umiejętności dziecka. Dziecko składa obrazek, wypowiada się na jego temat. Materiały  pocięte pocztówki z widokiem nadmorskim, koperty.

 

Grabki w łapki Małgorzata Strzałkowska

 

Szumią rzeki i jeziora,

że na grabki przyszła pora.

Babkowicze i babkarze!

Grabki w łapki! Czas na plażę!

Jeśli chrapkę masz na babkę,

Zrób w wiaderku z piasku papkę,

Uklep, by nie było dziury,

Chwyć wiaderko dnem do góry,

Po czym zrób grabkami trach!

I już babka mknie na piach.

Dla malucha i stulatka

Babki to nie lada gratka.

Babkowicze i babkarze!

Grabki w łapki! I na plażę!

 

Morskie przygody – zapoznanie z piosenką, nauka słów i melodii.

Morskie przygody sł. Urszula Piotrowska, muz. Magdalena Melnicka-Sypko

 

Już od dawna o tym marzę,

żeby dzielnym być żeglarzem

i popłynąć w świat nieznany

przez trzy wielkie oceany! (x 2)

 

Może spotkam gdzieś syrenkę

i zaśpiewam z nią piosenkę.

Latającą znajdę rybę,

pogawędzę z wielorybem. (x 2)

 

Ponurkuję z morskim żółwiem,

bo nurkować bardzo lubię.

A rekina minę grzecznie,

bo to zwierzę niebezpieczne. (x 2)

 

A gdy mama do mnie powie:

„Czas, by wrócił twój żaglowiec.”

Zaraz wrócę, daję słowo,

i popłynę jutro znowu! (x 4)

 

 
 
„Piasek” – zabawy badawcze  poznawanie cech fizycznych piasku. Próby rozpuszczania piasku i cukru w wodzie (do wykorzystania: przezroczyste kubeczki plastikowe, kuweta z piaskiem, pojemnik z cukrem, łyżeczki). Doświadczanie zmysłem dotyku suchego i mokrego piasku. Rysowania patykiem na mokrym i suchym piasku. Lepienie bab piaskowych z mokrego i suchego piasku. Wspólne zabawy w piaskownicy. •Potrzebne przezroczyste kubeczki, piasek, cukier, łyżeczki, foremki, łopatki, mokre chusteczki.

 

 

„Żaglówki” – ćwiczenia oddechowe, utrwalanie właściwego toru oddechowego.

Dziecko samodzielnie konstruuje żaglówkę. W kawałek styropianu wkładają słomkę, przykleja do niej kawałek kolorowego papieru. Następnie bawi się  przy stoliku, na którym stoi miska z wodą. Dziecko kładzie swoją żaglówkę na wodę i urządza wyścigi. Żaglówka porusza się, gdy dziecko w nią dmucha bezpośrednio lub przez słomkę. Materiały: styropian, słomki, kolorowy papier, miski z wodą

 
 
======================================================================================
60 Scenariusz  22.06.2020

 

Witajcie Mali odkrywcy, w tym tygodniu zajmiemy się pewnie jednym z waszych ulubionych tematów, a mianowicie będziemy mówić o WAKACJACH! Tak, już za kilka dni będą te długo wyczekiwane i ukochane przez was wakacje, czas odpoczynku, zabawy i beztroski.
PIĘKNA NASZA POLSKA CAŁA to temat na dziś.

 

Jak zawsze zaczynamy od krótkiej rozgrzewki.

 

„Oto nasza Polska cała” – utrwalanie znajomości nazwy kraju, jego stolicy oraz głównej rzeki. Rodzic prezentuje dziecku fizyczną mapę Polski. Prosi dziecko o podzielenie się wrażeniami. Czy wiesz, co ta mapa przedstawia? Co na mapie oznaczają zielone plamy, a co czerwone? Czym są niebieskie niteczki i plamki, których dużo jest na mapie? Rodzic  wskazuje dziecku Wisłę, za pomocą latarki oświetla jej bieg na mapie.

 

 

 

Płynie Wisła, płynie – słuchanie fragmentu książki, rozwijanie wiedzy o Polsce.

 

Płynie Wisła, płynie Czesław Janczarski

 

Na Baraniej Górze

Srebrne źródło błyska.

Dwie Wisełki pluszczą,

Powstała z nich Wisła. (Rodzic  wskazuje za pomocy światła, które to miejsce na mapie, dziecko mocuje zdjęcie Baraniej Góry. Wisła ma początek w górach)

Płynie do Krakowa

Przez wioski i miasta.

W Krakowie na rynku

dziś lajkonik hasa. (dziecko wraz z Rodzicem oznacza na mapie Kraków, ogląda zdjęcie Lajkonika)

Trzeba minąć most w Puławach,

Cel podróży to Warszawa.

Śmiało naprzód żeglujemy,

Powita nas gród Syreny. (dziecko wraz z Rodzicem oznacza na mapie Warszawę, ogląda zdjęcie Syrenki)

Żaglóweczka sunie lekko,

Spójrz, już morze niedaleko.

Słona fala zmywa plażę

I muszelkę niesie w darze. (dziecko wraz z Rodzicem oznacza na mapie Gdańsk i oglądają zdjęcie statku w porcie)

 

BARANIA GÓRA

 

KRAKOWSKI LAJKONIK

 

WARSZAWSKA SYRENKA

 

STATEK W PORCIE GDAŃSKIM

 

 

„Wycieczka wzdłuż Wisły” – poznawanie charakterystycznych elementów dla regionów. Rodzic zaprasza dziecko na wycieczkę wzdłuż Wisły i pyta: Czym popłyniemy? – dziecko podaje swoje pomysły, np. łódką. Siada na dywanie i naśladuje ruch wiosłami. Rodzic  odtwarza nagranie CD (Podróż wzdłuż Wisły). Słychać szum potoku, beczenie owiec. Rodzic mówi: Jesteśmy w górach, stąd Wisła wypływa, w górach na halach pasą się owce. dziecko jest owieczką chodzi na czworakach. Na znak dzwonka podchodzą do Rodzica.-bacy, beczy „beee, beee, beee”. Rodzic zmienia miejsce i znowu daje sygnał dzwoneczkiem, owieczki zawsze idą za bacą. Następnie dziecko wsiada do łódki i płynie dalej.

Słychać szum przepływającej rzeki, fragment piosenki Krakowiaczek jeden. Rodzic mówi: Jesteśmy w Krakowie. Jednym z symboli Krakowa jest smok wawelski. Kraków słynie także z lajkonika. Lajkonik to brodaty Tatarzyn na koniu. Przemierza ulice Krakowa i dotyka mieszkańców buławą, kogo dotknie ten będzie miał szczęście. Dziecko znów wsiada do łódki, płynie dalej. Słychać szum przepływającej rzeki, samochody, gwar wielkomiejski. Rodzic  mówi: Dojechaliśmy do Warszawy, to nasza stolica, piękna i nowoczesna. W Warszawie jest metro. Dziecko tworzy cztery pociąg, porusza się szybko, wolno, w zależności od tempa melodii. Później znów wsiada do łódki, płynie dalej: słychać szum przepływającej rzeki, syreny statków .Rodzic. mówi: Dopłynęliśmy do Gdańska, tutaj Wisła kończy swój bieg i wpada do morza.

 

 

 

Zaśpiewajmy piosenkę KRAKOWIACZEK JEDEN…

 

 

WISŁA WPADA DO MORZA BAŁTYCKIEGO

 

Czas na trochę relaksu.
Masażyki – dziecko z Rodzicem. Masowane dziecko kładzie się na brzuchu, dłonie wkłada pod brodę.

 

Rzeczka Julian Tuwim

 

Płynie, wije się rzeczka. (na plecach rysujemy linię falistą)

Tu się srebrzy, (delikatnie drapiemy) tam ginie. (wkładamy palce za kołnierz)

A tam znowu wypłynie. (przenosimy dłoń pod pachę dziecka i szybko wyjmujemy.

 

 

Zapraszam na krótki film podróż po Polsce

 

 

W PLASTYCZNYCH ZABAWACH jak zrobić laurkę na Dzień Taty.

 
=========================================================================================
59 Scenariusz  19.06.2020
 
Tematem dnia dzisiejszego jest LATO W SZTUCE.

 

Zapraszam do muzycznej powitanki- dziecko ilustruje ruchem treść piosenki:

 
 
 Na rozgrzewkę- zabawa z pokazywaniem.

 

 
„Lato w sztuce” – poznawanie dzieł sztuki. Rodzic  pyta: Za co lubisz lato?, dziecko udziela swobodnych wypowiedzi. Rodzic opowiada: Lato jest piękne, jasne i kolorowe. Zobacz, jak widzieli lato artyści malarze.
Rodzic pokazuje wybrane dzieła np.: Kazimierz Alchimowicz Dziewczynka na tle pejzażu, Teodor Axentowicz Nad morzem, Jan Ciągliński Na pokładzie, Taras nad morzem, Stefan Filipkiewicz Chata w słońcu, Stanisław Gałek Na tatrzańskiej hali, Eugeniusz Zak Dziewczyna z motylem, Stanisław Wyspiański Chaty w Grębowie. Dziecko swobodnie wypowiada się na temat obrazów.

 

Kazimierz Alchimowicz – Dziewczynka na tle pejzażu

 

Teodor Axentowicz  –  Nad morzem

 

Jan Ciągliński Na pokładzie

 

Jan Ciągliński Taras nad morzem

 

Stefan Filipkiewicz Chata w słońcu

 

Stanisław Gałek Na tatrzańskiej hali

 

Eugeniusz Zak Dziewczyna z motylem

 

Stanisław Wyspiański Chaty w Grębowie

 

 

Zapraszam na krótki film pt. LATO W MALARSTWIE

 

 

Zestaw ćwiczeń ruchowych. • potrzebne przybory: kartka,  pusta butelka plastikowa, piłka.

„Leżenie na piasku” – Rodzic  rysuje trójkąt, kwadrat, koło. Dziecko biega w różnych kierunkach, a na umówiony sygnał podbiega do narysowanej figury i układa się w ten sposób, żeby utworzył się trójkąt. Na inny sygnał łączy się i układa się w kwadrat (zabawę należy powtórzyć kilka razy).

„Plażowanie” – dziecko stawia stopę na kartce. Na dany sygnał podnosi kartkę palcami stopy. Ćwiczenie należy wykonywać raz jedną, raz drugą stopą.

„Orzeźwienie” – Rodzic rozdaje dziecku pustą butelkę plastikową. Dziecko przekłada butelkę z ręki do ręki – z przodu, z tyłu, nad głową, pod kolanem, stojąc w miejscu, w chodzie i w biegu w różnych kierunkach. Podrzuca butelkę i stara się chwycić oburącz..

„Pokrzywa” – dziecko siedzi w kręgu, Rodzic wchodzi do środka i rzuca piłkę  wymieniając warzywa, owoce, krzewy. Na słowo pokrzywa dziecko nie łapie piłki. Jeśli się pomyli, robi     przysiad.

 
„Zdanie prawdziwe i fałszywe” – utrwalenie wiedzy o otaczającym świecie, uważne słuchanie ze zrozumieniem. Rodzic daje dziecku koperty, wewnątrz każdej z nich są dwie buźki: smutna i uśmiechnięta. Rodzic  pyta: Co to jest prawda?; Co to jest fałsz?. Dziecko udziela swobodnej odpowiedzi.

Rodzic informuje dziecko, że będzie mówił różne zdania. Zadaniem dziecka jest bardzo uważne ich wysłuchanie.

Jeśli zdanie będzie prawdziwe, będzie się uśmiechał, jeśli fałszywe – miał smutną minę. Rodzic odnosi się do ostatnio zdobytej przez dziecko wiedzy.

Przykłady zdań: Z chmury pada deszcz; Słońce jest zielone; Truskawki rosną na drzewach; W czasie burzy trzeba się schronić w domu; Latem jest ciepło; Ryś to dziki kot; Lew ma grzywę; Tygrys jest w kropki. itd

 

 

„Lato” – rozwijanie inwencji twórczej, malowanie za pomocą gąbki. Rodzic zaprasza dziecko do malowania lata według  pomysłów. Dziecko maluje obrazy, w czasie twórczej pracy towarzyszy mu muzyczny opis lata A. Vivaldiego.

 
 
„Woreczkiem do celu” – zabawa ruchowa z elementem celowania. Dziecko wybiera kolor woreczka (mogą być zwinięte skarpetki), staje wzdłuż krawędzi dywanu lub ściany. Rodzic rozkłada obręcze. Zadaniem dziecka  jest trafić do obręczy takiego samego koloru. Dziecko nie zmienia miejsca, stara się celować do swojej obręczy. Gdy wszystkie woreczki zostaną rzucone, dziecko może podejść i wybrać woreczek innego koloru. Rodzic zmienia miejsca obręczy.
Życzę dobrej zabawy.

 

 

=======================================================================================
58 Scenariusz  18.06.2020
 
Witajcie Krasnalki. Mam nadzieję, że wstaliście wypoczęci. Czy wszystkie buzie są słonecznie uśmiechnięte? Bo na dworze to nam słoneczka właśnie brakuje. A JAKA POGODA będzie dziś ?  Dowiecie się co to jest POGODA. Spróbujemy zrobić kalendarz pogody i „zapisywać” pogodę, będzie też i nowa piosenka .
 
Czas na rozgrzewkę.

 
 
„Truskawki pełne witamin” – zachęcanie dzieci do spożywania sezonowych owoców, mycie owoców przed spożyciem. Recytacja wiersza. Rodzic pyta: Czego dowiedziałeś/ łaś  się o truskawce? Prezentuje dziecku pojemnik ze świeżymi truskawkami, a także przetwory: dżem truskawkowy, soki truskawkowe. Zachęca dziecko do spożywania owoców sezonowych ze względu na ich walory smakowe i zdrowotne. Dziecko myje truskawki, układa je w miseczce. Owoce będą dodatkiem do śniadania.

.

Truskawka   Dorota Strzemińska-Więckowiak

 

Przyjrzyj się dobrze truskawce,

Która rośnie na rabatce.

Jest czerwona i dojrzała,

W pestkach jest maleńkich cała.

Ma poziomkę w swej rodzinie,

I ze smaku w świecie słynie.

Latem są truskawek zbiory –

Możesz robić z nich przetwory –

Soki, konfitury, dżemy,

Delikatne musy, kremy.

Myj owoce, zanim zjesz,

I się zdrowiem swoim ciesz.

W smaku swoim są wprost wyśmienite –

Oczywiście, te umyte.

 
 
„Jaka to pogoda?” – naśladowanie ruchem zjawisk atmosferycznych lub czynności z nimi związanych ,odczytywanie symboli. Rodzic wykłada piktogramy oznaczające wybrane zjawiska atmosferyczne, dziecko odczytuje symbole, ustala z Rodzicem formę ruchu.

Słoneczna pogoda – słońce (swobodny bieg)

Wirujące liście – wiatr (stanie w rozkroku, ręce uniesione, skłony tułowia w pozycji czołowej)

Chmury – zachmurzenie (powolny chód)

Chmury i krople – opady deszczu (marsz z daszkiem z rąk nad głową)

Śnieżynka – opady śniegu (rzucanie się śnieżkami)

Chmura z błyskawicą – burza (kucnięcie, objęcie rękoma kolan)

Muzyka do marszu. Dźwięk dzwonka oznacza ukazanie symbolu, Rodzic  podpowiada dziecku ustaloną formę ruchu

 

 
 
„Kalendarz pogody” – rozpoznawanie i podawanie nazw zjawisk atmosferycznych, rozróżnianie związanych z nimi przyjemnych i nieprzyjemnych emocji, określanie pogody zaobserwowanej za oknem.

Rodzic stawia przed dzieckiem minisztalugę z ozdobną ramką do zdjęć o formacie A4 i mówi: To jest To jest nasz kalendarz pogody, codziennie będziemy obserwować pogodę i zamieszczać odpowiedni symbol, być może trzeba będzie tutaj zamieścić więcej niż jeden. Dziecko określa, jaka jest pogoda tego dnia, np. świeci słońce i wieje wiatr. Następnie za pomocą masy plastycznej przyczepiają odpowiednie piktogramy. Kalendarz pogody ma swoje miejsce.

Kalendarz i piktogramy można pobrać i wydrukować ze strony poniżej

http://www.bajkidoczytania.pl/tygodniowy-kalendarz-pogody-do-wydrukowania

 

 

Zobaczcie ciekawy film „Co to jest pogoda?”

 

 

A może nauczymy się piosenki o pogodzie?

 

 

„Dojrzała truskawka” – wyklejanie plasteliną, doskonalenie sprawności manualnej. Dziecko otrzymuje sylwety truskawek, nakleja je na karton, odrywa malutkie kawałki plasteliny i wykleja pestki owocu, za pomocą wałeczków wykleja listki truskawki.

 

 

W MĄDRYCH BAJKACH „Kropelkowe zawody” bajka dla dzieci.

W zakładce ZDROWIE- filmik o tym dlaczego ruch jest taki ważny i potrzebny.

 
 
====================================================================================
57 Scenariusz  17.06.2020
 
Kiedy na niebie świeci słońce i zaczyna kropić deszcz, to znak, że warto ją wypatrywać. Dzisiaj czekają na Was ciekawostki o TĘCZY, to temat dzisiejszego dnia. Zaczynamy…….

Na początek jak co dzień trochę ruchu.

 
 
Przepis na tęczę – poznawanie zjawisk atmosferycznych, rozpoznawanie kolorów tęczy, rozwijanie pamięci. Rodzic. rozkłada przed sobą biały obrus, pojemniczki z pociętą krepiną w kolorach tęczy (w jednym pojemniku znajduje się krepina w jednym kolorze) i recytuje wiersz: Rodzic pyta: Z czego w wierszyku powstała tęcza?; Jak naprawdę powstaje tęcza?; Jak nazywają się kolory, które można zobaczyć w tęczy?.

Przepis na tęczę Agnieszka Frączek

 

Weź bukiecik polnych wrzosów, (Rodzic. rozsypuje łukiem fioletowe skrawki krepiny)

dzbanek chabrowego sosu, (Rodzic rozsypuje łukiem granatowe skrawki krepiny)

szklankę nieba wlej pomału,

garść niebieskich daj migdałów, (Rodzic rozsypuje łukiem niebieskie skrawki krepiny)

dorzuć małą puszkę groszku,

nać pietruszki wsyp (po troszku!), (Rodzic rozsypuje łukiem zielone skrawki krepiny)

włóż pojęcia dwa zielone

i zamieszaj w prawą stronę.

Dodaj skórkę od banana,

łąkę mleczy i stóg siana, ( Rodzic rozsypuje łukiem żółte skrawki krepiny)

szczyptę słońca, dziury z serka

i cytryny pół plasterka.

Weź jesieni cztery skrzynki,

zapach świeżej mandarynki, (Rodzic rozsypuje łukiem pomarańczowe skrawki krepiny)

pompon od czerwonych kapci,

barszcz z uszkami (dzieło babci)…

Jeszcze maków wrzuć naręcze

i gotowe… (Rodzic rozsypuje łukiem czerwone skrawki krepiny)

Widzisz tęczę?

 

 
Zobaczcie filmik o tym jak powstaje.

 
 
Nauczymy się piosenki.

 
 
Jak mieszać kolory? Zabawa z farbami

 
 
Praca plastyczna – namalujcie tęczę dowolną techniką.

 

Zapraszam do MĄDRYCH BAJEK, tam bajki o tęczy i kolorach.
 
 
======================================================================================
56 Scenariusz  16.06.2020
 
Dziś porozmawiamy sobie o ZJAWISKACH ATMOSFERYCZNYCH jakie towarzyszą letniej pogodzie. tematem dnia dzisiejszego jest BURZA.

 

Jak co dzień na dobry początek rozgrzewka.

 

 
Pietruszka – poszerzanie wiedzy przyrodniczej na podstawie wiersza D. Gellner. Pokazujemy dziecku pietruszkę z nacią. Rozmawiamy o tym  w jaki sposób pietruszka wyrosła. Pytania do wiersza: Jaka pietruszka była na początku?; Co się działo z pietruszką, że wygląda teraz tak pięknie i okazale?.

Chodź tu do mnie pietruszko

Opowiem ci na uszko o tym

jak byłaś mała

jak w nasionku

zmieściłaś się cała .

Jak cię mama posadziła w ogródku

jak rosłaś w powolutku .

Opowiem ci o tym na uszko

biało – zielona pietruszko .

I jeszcze na dodatek

zawiążę ci wstążkę

na liściach żebyś była taka ładna jak kwiatek .

 

 

Zjawiska atmosferyczne – rozwijanie i uwrażliwienie słuchu fizycznego poprzez rozwiązywanie zagadek słuchowych. Poznanie zjawisk atmosferycznych występujących w czasie burzy.

Dziecko słucha nagrań zjawisk i odgaduje który obrazek pasuje do usłyszanego dźwięku. Potem rozmawiamy o zjawiskach atmosferycznych. Dziecko odpowiada na pytania: Jaką pogodę lubisz najbardziej i dlaczego?; A jaka pogoda według ciebie jest niebezpieczna i dlaczego?; Jak należy zachować się w czasie burzy?

 

 

   

Odgłosy burzy i deszczu.
 
Odgłos wichury
 
Padający grad

 
 
Teraz trochę ruchu przy muzyce

 
Syk węża – zabawa usprawniająca rozwój mowy.  W wyznaczonych momentach dziecko naśladuje syk węża .

Idzie sobie mały wąż

Idzie i tak syczy wciąż.

ssssss

Idzie sobie ten wąż

w stronę lasu, sycząc wciąż

ssssss

Syczy, syczy wężyk mały

w syku jego urok cały

ssssss

Nikt nie syczy pięknie tak

Ani krowa ani szpak

sssss

Nie potrafi tak ropucha

Nawet ta brzęcząca mucha .

sssss

Twe syczenie wężu mój

Też podziwia pszczółek rój

sssss.

 
 
Piorun – zabawa plastyczna, malowanie zygzaków na dużej powierzchni, dowolną techniką.
 
 
Proszę zapoznajcie się z 10 zasadami zachowania się podczas burzy.
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wyszczególniło 10 zachowań, które powinny zapewnić nam bezpieczeństwo podczas burzy:
  1. Jeśli to możliwe, należy pozostać w domu.
  2. Powinno się zabezpieczyć drzwi, okna oraz przedmioty znajdujące się na balkonie.
  3. Należy odłączyć od prądu sprzęt domowy.
  4. Jeśli podczas burzy znajdziesz się na zewnątrz, unikaj otwartych przestrzeni.
  5. Nie stój pod odosobnionym drzewem czy masztem.
  6. Unikaj metalowych przedmiotów.
  7. Będąc w aucie, zjedź na parking z dala od drzew.
  8. Jeśli burza nadciągnie, kiedy będziesz w wodzie, natychmiast z niej wyjdź i oddal się od brzegu.
  9. Będąc w górach, bezzwłocznie zejdź ze szczytu.
  10. Widząc niepokojące zjawisko, zadzwoń na 112 lub 998.
 
==============================================================================
55 Scenariusz  15.06.2020
 
Dużymi krokami idzie do nas LATO, a wraz z nim nadchodzą wakacje, na które czekają i mali i duzi. Wszyscy już rozmyślamy o planach wakacyjnych.
 
Dziś  zapraszam do tematu- KOLORY LATA.
Piosenka na powitanie, trochę się poruszamy.

 

 
„Ziarenko” – poszerzanie wiedzy przyrodniczej, wzrost rośliny. Rodzic  pokazuje dziecku ziarenko fasoli i mówi: To małe ziarenko fasoli. Spróbuj się zamienić w tak malutkie ziarenka. Dziecko zwija się w kłębuszek, stara się zwinąć jak najciaśniej Rodzic mówi: Posłuchaj historii o ziarenku.

Małe Ziarenko spało mocno, głęboko pod ziemią. Pewnego razu otworzyło jedno oko, ale wokół było bardzo ciemno i zimno.

– Eee… Brrrr… Nic ciekawego – poszło spać dalej.

Pewnego wiosennego dnia Ziarenko poczuło, że wokół niego robi się coraz cieplej. Nie wiedziało, skąd to uczucie, ale było ono bardzo miłe. Kolejnego dnia Ziarenko poczuło, że coś je obmywa, a ziemia wokół jest coraz cieplejsza. Zapragnęło więcej i więcej obmywania i ciepła, zaczęło poszukiwać. Wysunęło jedną rękę, a tam brrrrrr zimno, wysunęło drugą rękę w przeciwnym kierunku.

– Ojej, ciepło, tak bardzo chce mi się pić, dużo pić, jeszcze i jeszcze – Ziarenko wyciągało rękę do ciepła i wody, aż nagle… stało się wokół bardzo jasno. Ziarenko zapłakało.

– Co się stało? Nic nie widzę!

– Przyzwyczaisz się do mego światła – pogłaskało je Słonko swym promykiem.

– Pomożemy ci – szepnął szumiący, ciepły Deszczyk.

Rodzic  zachęca dziecko, aby wyprostowało swoje ciało, wyciągnęło ręce do góry i na boki. Rodzic rozmawia z dzieckiem na temat opowiadania, rozdziela treści fikcyjne (uczucia ziarenka) od rzeczywistych (pomoc deszczu i słońca we wzroście rośliny).
Rodzic daje dziecku zamknięty pojemniczek, np. z jajek niespodzianek. Wewnątrz są nasiona i zwinięte ruloniki z wizerunkami owoców. Dziecko nie otwiera pojemników, potrząsa nimi, ogląda pod światło, zgaduje, co się może mieścić w środku. Ostrożnie wysypuje na plastikowy talerzyk przed sobą, ogląda, rozwija ruloniki z papieru, stara się powiązać obrazki z nasionami (nasiona rzodkiewki, marchewki, aksamitki, maciejki, sosny, ogórka i inne). Opisuje swoje obserwacje: nasiona są bardzo małe; nasiona nie przypominają roślin, które z nich wyrosną; nasiona przypominają drobne kamyczki w różnych kształtach; nasiona mają różne kolory itp.
 
Zobaczcie krótki filmik edukacyjny, o tym jak rosną rośliny

 
„Słońce i deszcz” – zabawa ruchowa orientacyjno- porządkowa. Dziecko maszeruje. Na hasło: Słońce prostuje się i wystawia twarz do słońca, unosząc ręce; na hasło: Deszcz kuca, zasłaniając głowę rękoma.

 

Rodzic daje dziecku kolorowe koła, dziecko kładzie koła w miejscu, w którym padają promienie słoneczne. Koła powinny leżeć w takim miejscu, aby nie przeszkadzały  np. na parapecie, regle,  itp. Rodzic pyta: Po czym takie miejsce można rozpoznać?; Jak ono wygląda?. Rodzic zaprasza dziecko do stolika, na stole przygotowane są tacki z kolorami podstawowymi, narzędzia do stemplowania, np. korki, papierowy ręcznik, kartki. Dziecko podaje nazwy kolorów. Stempluje na kartkach, po czym przed nałożeniem nowego koloru wyciera korki w ręczniki. Rodzic zaprasza dziecko do zabaw z kolorami: stemplowanie kolor na kolorze, pokrywanie poprzedniego stempla częściowo innym kolorem. Dziecko podaje nazwy powstałych barw, utrwala swoją wiedzę. Tworzy obrazy nierealne i realne za pomocą stempli. Po skończonej zabawie artystycznej Rodzic. prosi dziecko, aby zaobserwowało swoje koła, które wcześniej kładło w promieniach słońca. Pyta: Czy słońce je oświetla w dalszym ciągu?. Dziecko odpowiada. Do dalszej obserwacji zostają tylko te koła, które nadal są oświetlone przez promienie.

 

Zbliża się lato, nauczymy się nowej piosenki.
Razem z latem sł. Urszula Piotrowska, muz. Magdalena Melnicka-Sypko

Chodzi złote lato

w kapeluszu z kwiatów,

w rękach ma latawiec,

biega z nim po trawie.

Ref.: Hopsa, hopsasa, razem z latem ja. (x 2)

Czasem dla ochłody

lato zjada lody.

Zajada je powoli,

gardło go nie boli.

Ref.: Hopsa, hopsasa, razem z latem ja. (x 2)

 

 

 

Posłuchajcie i zobaczcie bajkę ZŁOTE ZIARENKO

 
 
==========================================================================================
 
 
Mądre bajki do słuchania, czytania i oglądania

KROPELKOWE ZAWODY

Żal po iglo

Wczoraj przez cały dzień padał ulewny deszcz. Choć to trochę dziwne, bo przecież jest zima, ale pan Andrzej mówi, że teraz już nie ma takich zim jak kiedyś, gdy często padał gęsty śnieg, a mróz był nawet minus 30 stopni Celsjusza. Trzeba się było bardzo ciepło ubierać, żeby nie zmarznąć.

– Teraz zimy są lżejsze, to znaczy że ważą trochę mniej – stwierdził w pewnej chwili pan Andrzej, a Ola popatrzyła na niego ze zdziwieniem w oczach i jakby czekając na wyjaśnienie.

– Żartuję – uspokoił córkę pan Andrzej. – Chodzi o to, że nie ma już takich dużych mrozów i nie pada tyle śniegu, co kiedyś.

 A szkoda, bo bardzo lubię śnieg. Ola i Krzyś też go uwielbiają, bo można się super bawić w ogrodzie. Jak ostatnio napadało trochę więcej, to lepiliśmy bałwana. To znaczy dzieci lepiły z małą pomocą taty, który tego dnia miał trochę mniej pracy. Potem ulepili iglo – taki domek, w którym na północy mieszkają Eskimosi. Nasze iglo było mniejsze, ale dzieci i ja mogliśmy wejść do środka.

Teraz po iglo nie pozostało już ani śladu – wczorajszy deszcz rozpuścił wszystko.

– Ale brzydka pogoda – stwierdził Krzyś, wyglądając rano przez okno.

A mnie się podoba, bo dziś jest sobota. A jak jest sobota, to wszyscy od rana są w domu i jest fajnie. Lubię, kiedy jesteśmy razem. Jest wtedy wesoło, jest się z kim pobawić i w ogóle. Jest lepiej, to znaczy, ja lubię, jak tak jest.

– Nie ma już naszego iglo, a z bałwanka została tylko kupka śniegu. Szkoda… – do Krzysia dołączyła siostra, która bardzo się napracowała przy toczeniu kul śniegowych, a potem przy układaniu kwadratowych kostek ulepionych ze śniegu, jedna na drugiej, by zbudować ścianki iglo.
Mnie też było szkoda, ale moje marudzenie nic tu nie da. Pogoda jest, jaka jest i nic na to nie poradzimy.

– Nie lubię, jak pada deszcz – stwierdził Krzyś. – A ty tato?

– Wiesz co, kiedyś też nie lubiłem i często narzekałem na pogodę za oknem, bo albo było mi za zimno, albo za gorąco, albo znowu mokro, bo właśnie lało jak z cebra. Potem jednak moja mama wytłumaczyła mi, że szkoda czasu na marudzenie i narzekanie na pogodę. Ona jest taka, jaka jest i nic na to nie poradzimy, ale możemy popatrzeć na nią jako na coś dobrego.

– Eee, jak to dobrego? Przecież jak pada, to nie można się bawić w ogrodzie i wszędzie jest mokro. W wczorajszy deszcz zniszczył naszego bałwana i nasze iglo. To jak mam lubić taką pogodę? Za co? – nie bardzo przekonany co do słów taty, zastanawiał się Krzyś.

Niezwykłe wyścigi

– Chodź. Zamiast tłumaczyć, coś ci pokażę – powiedział pan Andrzej i wziął Krzysia za rękę. Obaj podeszli do okna, które – podobnie jak wczoraj – znów mokre było od deszczu.

– Przyjrzyj się uważnie szybie i powiedz, co widzisz – zwrócił się do syna pan Andrzej.

– Widzę deszcz, szyba jest mokra i nie mogę nic przez nią zobaczyć, bo wszystko jest rozmazane – z niezbyt zadowoloną miną odpowiedział Krzyś.

– A ja widzę tu też coś innego – tajemniczym głosem stwierdził tata.

 Tak? A co? – nieco zaciekawiony, zapytał Krzyś.

– Ja widzę tu wielki tor wyścigowy. Przyjrzyj się uważnie. Może i tobie uda się go zobaczyć. Jeśli nie, to pokaże ci, gdzie go widzę.

Krzyś patrzył uważnie przez dłuższą chwilę na szybę i uderzające o nią krople deszczu. Patrzył i myślał. Patrzył i myślał, aż w końcu, jego oczy otworzyły się szerzej, a całą twarz rozjaśnił szeroki uśmiech.

– O ja… też go widzę. Patrz. Na tym torze ścigają się ze sobą krople deszczu. O, ta chyba ma jakiś turbo silnik, bo tak szybko pędzi zygzakiem, że zostawia inne w tyle. I co chwilę dochodzą nowi zawodnicy.

Krzyś nie mógł oderwać oczu od szyby i tego, co się na niej działo. A było na co patrzeć. W pewnej chwili jedna kropla wpadła na drugą i gdy obie się połączyły, zrobiła się z nich jedna jeszcze większa kropla, która zaczęła tak szybko pędzić w dół szyby, że inne zostały daleko w tyle. Krzyś z tatą kibicowali jej, a kiedy dotarła do mety, czyli na sam dół okna, bili jej brawo i krzyczeli:

– Hurra, hurra, wygrała, wygrała.!

Zza chmur powoli zaczęło wyglądać zimowe słońce i deszcz powoli przestawał padać. Na szybie pozostało już niewielu kropelkowych zawodników, ale Krzyś z tatą – jak najlepsi kibice – do samego końca obserwowali zmagania wodnych ścigaczy.

Reporter Krzyś

– Tato, a co jeszcze można robić, gdy pada deszcz? – zapytał w pewnej chwili Krzyś.

– Hm…pomyślmy. Można na przykład narysować wyścigi, które przed chwilą widzieliśmy na szybie. Co ty na to? – podzielił się swoim pomysłem pan Andrzej.

– Fajnie. To będzie jak pamiątkowe zdjęcie z wyścigu. Teraz będziemy reporterami z gazety sportowej. Chodźmy do mojego pokoju, bo tam mam wszystkie kredki i blok rysunkowy. Ale ty też rysujesz, prawda? – ucieszył się z pomysłu taty Krzyś i obaj poszli schodami na górę.

– Jak byłem taki mały jak ty, też lubiłem rysować, dlatego z przyjemnością przyłączę się do ciebie – zgodził się na prośbę Krzysia tata, wchodząc do pokoju i siadając na krześle, które wziął ze sobą z jadalni. Krzesełka w pokoju Krzysia były dla niego za małe, a żeby dobrze rysować, trzeba sobie najpierw wygodnie usiąść.

Wieczorem, przy łóżku Krzysia wisiały gotowe rysunki, na których widać było, jak kropelki ścigają się ze sobą na okiennej szybie, jak łączą się i tworzą jeszcze większe krople. Kropelki miały różne kolory, tzn. każdy zespół rajdowy miał inne klubowe barwy. Było ich siedem, jak siedem kolorów tęczy. Bo to były tęczowe zawody. Tak nazwał je Krzyś.Kto wie, może w nocy przyśni mu się, jak sam wsiada do kropelkowej wyścigówki i pędzi po mokrej szybie prosto do mety, a potem staje na podium i odbiera zwycięski puchar w kształcie lodów owocowych.

Tak. Pogoda jest różna, ale można polubić każdą, jaka tylko pojawi się za naszymi oknami. Trzeba tylko umieć troszkę inaczej na nią popatrzeć i pomyśleć: co fajnego mógłbym teraz robić, gdy na zewnątrz mocno świeci słońce, albo jest bardzo duży mróz, albo jest ulewa, albo wieje silny wiatr.
Gdy zaczniemy lubić pogodę, pomysłów na dobrą zabawę na pewno nam nie zabraknie.

 

Opowieść o kolorach  Robert Karwat

– Dziadku, opowiesz mi o kolorach? – Dziewczynka głaskała kota, który oparł pyszczek o jej kolano.
– O kolorach? Hmm, niech pomyślę…

Dawno, dawno temu były na świecie tylko trzy kolory: Czerwony, Niebieski i Żółty. Każdy z nich dbał o swoją barwę, użyczając jej różnym rzeczom i stworzeniom.
Pewnego razu spotkały się na łące. Spacerując, przyglądały się kwiatom, latającym owadom, ptakom. Wszystko wokół było albo czerwone, albo niebieskie, albo żółte.
– Jakie śliczne są maki! – rzekł z zachwytem Czerwony. – Mają mocną i czystą barwę.
– A pola kaczeńców żółcą się cudnie! – odparł drugi z kolorów.
– Przepiękny jest głęboki błękit nieba – powiedział Niebieski.
W pewnej chwili zauważyli nadciągającą z zachodu chmurę.
– Będzie deszcz – stwierdził Niebieski. – Dlaczego on nie ma żadnej barwy?
– I ja się temu dziwię – przytaknął Żółty. – I dlaczego chmury są takie ciemne? Gdyby były żółte, wyglądałyby pięknie – rozmarzył się.
– A deszcz czerwony – westchnął wielbiciel maków.
– Zróbmy coś z tym. – Niebieski patrzył na chmury coraz bardziej zasnuwające błękit nieba. – Odstąpiłbym trochę miejsca na świecie innym kolorom. Na przykład chmury mogłyby przybierać barwę każdego z nas. Albo słońce: o świcie mogłoby być niebieskie, w południe czerwone, a wieczorem żółte…
– Chyba mam pomysł! – szepnął Żółty. – Posłuchajcie…
Nadeszła burza. Z ciemnej chmury spadały miliony kropelek. Gdy ulewa zaczęła przechodzić, trzy kolory chwyciły się za ręce i po kroplach deszczu wspięły się na szczyt chmury. Nagle zajaśniało słońce. W jednej chwili rozbłysła cudowna tęcza.
Gdy chmura oddalała się znad łąki, w jasnym blasku słońca spłynęły w dół dziesiątki barw, a wśród nich Niebieski, Czerwony i Żółty – trzymały się za ręce, szczęśliwe i radosne. Od tej pory świat jest piękniejszy dla wszystkich oczu i serc. Podoba ci się opowieść?
– Jest cudowna – odpowiedziała Joasia z uśmiechem, poprawiając na nosie ciemne okulary. Raptem posmutniała. – Jak myślisz, czy będę jeszcze widziała? Mama nie bardzo w to wierzy.
– Posłuchaj, serduszko – pogładził dziewczynkę po włosach. – Mamusia się martwi, bo jesteś dla niej najważniejsza na świecie. Ale możesz jej pomóc. Postaraj się z całego serca myśleć, że kolory powstały po to, żeby wszyscy się nimi cieszyli i że właśnie tego chce dobry Bóg. Wtedy dodasz mamie otuchy i będzie dobrze. Dla mnie też możesz coś zrobić.
– Co mogę zrobić?
– Obiecaj mi, że namalujesz tęczę…

Kilka miesięcy później Joasia siedziała przy biurku i malowała tęczę.
W błękitnych oczach dziewczynki widać było radość.

Gdzie jest tęcza?

Czy wszyscy widzieli tęczę? Ten, kto widział tęczę ma wielkie szczęście, bo niełatwo jest ją zobaczyć. Do tych szczęściarzy należała również mała dziewczynka o imieniu Ewelinka. Udało się jej zaobserwować tęczę, gdy razem z mamą wybrała się na wycieczkę rowerową po parku. Najpierw rozpadał się deszcz i trzeba było szukać schronienia pod dużym parasolem. Po chwili jednak przestał i zza chmur śmiało wyjrzało słońce. Można było kontynuować wyprawę. Wtedy właśnie na niebie ukazała się kolorowa tęcza. Ewelina widziała tęczę po raz pierwszy w życiu, zrobiła więc na niej duże wrażenie.
– Mamo, mamo, spójrz jakie piękne kolory, jakby ktoś po niebie rozlał farby! – wykrzykiwała Ewelina wskazując ręką na barwne łuki.
– To jest tęcza. Bardzo ładna tęcza. Nie zawsze zdarza się taką zobaczyć, mamy prawdziwe szczęście – wyjaśniła mama dodając – szkoda, że będzie widoczna tylko chwilę.
Ewelina przypomniała sobie, że przecież widziała już tęczę na obrazku. Raz nawet sama ją namalowała. Koniecznie chciała wypróbować swoje nowe kredki, a malowanie tęczy doskonale się do tego nadawało. Widząc prawdziwą tęczę dziewczynka była zaskoczona jej wielkością. Nie rozumiała również, dlaczego mama twierdziła, że będzie widoczna tylko chwilę.
– Jak długo tutaj będzie i co się z nią później stanie?
– Tęcza zwykle jest widoczna przez kilka minut, a potem znika – wyjaśniła mama.
– W takim razie musimy się pośpieszyć – ponaglała Ewelina. – Musimy szybko dojść tam, gdzie zaczyna się tęcza. Jak tam dojdziemy, będziemy mogły na nią wejść, na samą górę.
– Na tęczę nie można wejść – wyjaśniła mama.
– Ależ można. Sama widziałam taki obrazek, na którym była tęcza, po której spacerowały sobie dzieci – stwierdziła dziewczynka.
– To było na obrazku, ale w rzeczywistości nikomu nie udało się wejść na tęczę. Nikomu nie udało się nawet dojść do miejsca, w którym styka się z ziemią – dalej wyjaśniła mama.
– Ale nam się uda. Musimy się tylko pośpieszyć. Poza tym mamy rowery, będziemy szybsze od innych.
Mama z Eweliną wsiadły na rowery i pojechały w kierunku tęczy. Dziewczynka jechała pierwsza. Trudno ją był dogonić. Po chwili jednak wyraźnie zwolniła. Nie zrobiła tego z powodu zmęczenia, ale dlatego, że już nie było widać tęczy. Jej zniknięcie zasmuciło Ewelinę.
– O! A gdzie jest tęcza, jak ją teraz dogonimy?
– Nie wiem –odpowiedział mama, widząc jednak smutną minę dziewczynki dodała – być może tęcza schowała się przed nami za drzewami.
Dziewczynce spodobała się ta odpowiedź i sama również zaczęła wymyślać, cóż takiego mogłoby stać się z tęczą.
– A może ktoś zwinął tęczę i schował do worka. A w domu zrobi z niej duże, kolorowe lizaki.
Tym razem mamie spodobał się pomysł w wymyślanie, co mogłoby stać się z tęczą i chętnie przyłączyła się do zabawy.
– A może tęcza się potknęła i upadła na ziemię. Teraz wije się po niej jak rzeka wypełniona kolorowymi strugami wody.
– A może tęcza zrobiła sobie przerwę na obiadek. Siedzi sobie przy stoliku i zajada kolorowe kredki, jak się znowu pojawi to będzie jeszcze bardziej kolorowa – kolejny pomysł dorzuciła Ewelina.
– A może o tęczę zaczepił jakiś samolot i pociągnął ją za sobą wysoko do chmurek. One są takie białe, przyda się im taka kolorowa odmiana – zaproponowała mama.
– A może na tęczę spadł deszcz i zmył jej kolory. Teraz zostały po niej tylko kolorowe kałuże – zaproponowała Ewelina.
– A może tęczę zabrali robotnicy budowlani. Postawią ją na rzece i zrobią z niej most. Może kiedyś uda się nam go odnaleźć i przejdziemy po nim naszymi rowerami.
Mama z Eweliną długo jeszcze wymyślały różne przykłady, gdzie może być tęcza. A wy drogie dzieci, jak myślicie, co mogło się stać z tęczą?

 

Bajka dla bocianka czyli o tym, że wielkie marzenia dają nam siłę

http://kulczykfoundation.org.pl/uploads/media/default/0001/05/ddef0c7983b7cd1c156a697e7e88e8bd06174677.pdf

 

Wesoły pociąg, autorem jest Jerzy Kierst.

Już się pociąg wymknął z miasta.
Znikły domy – szybkość wzrasta.
O! Już łąki! Polny pasiak.
Radość polna – radość ptasia.

Pociąg naprzód, naprzód, naprzód…
Oknem wpada kłębek wiatru.
A wzdłuż toru, w drugą stronę
drzewa gnają jak szalone.

– Co to za pociąg? CO to za pociąg? –
pyta jaskółka robiąc korkociąg.
– Kogo on wiezie, pytam się. Kogo? –
pytało cielę zadarłszy ogon.
– Dokąd on pędzi, dokąd on leci? –
pyta pies pędząc, lecąc naprzeciw.

To jest pociąg najweselszy,
Taki chyba jak ten wierszyk:
tu są zwrotki, tam wagony,
wietrzyk-pociąg rozpędzony.

– To jest pociąg nadzwyczajny! –
woła jaskier do dziewanny.
Wróbel tańczy na wagonie,
cztery piórka ma w ogonie.

Wiwat Ustka! Wiwat Ustka,
morska perła koło Słupska!
Tam jest obóz, piasek złoty,
bursztyn, sosny i namioty.

Znikła szkoła z klasówkami,
dziś wakacje są przed nami,
są promocje w pięknym plonie
i ten wyjazd na kolonie.

Pociąg dyszy: pośpiech, pośpiech!
Most! Most! Zwalnia się na moście.
Wolniej – wolno… Kratownica.
W dole statki na kotwicach.

Znowu rozpęd. A w przedziałach
śmiech, uciecha niebywała.
Tutaj – bęc! – spadł plecak z półki –
lecą jabłka jak pigułki.

Tu, niechcący, Adaś wędkarz
wplątał haczyk w sweter Jędrka,
tam Julkowi miód znów kapie.
Siadł. Jak niedźwiedź liże łapę.

Heniek krzywi się okropnie.
Węgiel w oku. Sterczał w oknie.
Tu „coś” sobie Jaś poplamił:
na torebce siadł z wiśniami.

To jest pociąg najweselszy,
taki chyba jak ten wierszyk:
tam są koła i zwrotnice,
a tu zwrotki i stronice.

– Wspaniały pociąg! Wesoły pociąg! –
woła jaskółka robiąc korkociąg.
– Trzeba się za nim wypuścić w pogoń! –
ryknęło cielę zadarłszy ogon.
– On tak do Ustki pędzi i leci!
– Hau, hau! – pies szczekał. – Niech żyją dzieci!

Pociąg w szyny stuku-puku,
świst jak srebrna strzała z łuku.
Wpadł do lasu, łomot, echo,
w pniach brzozowych klekot-grzechot.

Wypadł z lasu. Znowu łąka.
Dymek się po łące błąka.
Szyny – koła – szyny – koła…
Zniknął. Cisza. Pachną zioła.

 

Czarodziejski młynek

Żyło niegdyś dwóch braci: jeden bogaty, a drugi biedny. Bogaty żył w dobrej komitywie z sąsiadami, a rodzonego brata unikał, gdyż obawiał się, aby ten nie przyszedł do niego kiedyś i o coś nie poprosił.

Ubogi brat dobrze o tym wiedział i bogatego nigdy o nic nie poprosił. Pewnego razu jednak, kiedy zbliżał się dzień świąteczny, a w domu nie było co do garnka włożyć, żona biedaka mówi do męża:
– Jak będziemy świętować? Idź do brata i pożycz od niego kawałek mięsa – widziałam, że wczoraj zarżnął krowę.
Chciał biedak znaleźć jakąś wymówkę, ale nie było wyjścia. Przychodzi do bogatego brata i prosi:
– Pożycz, bracie, kawałek mięsa – święto się zbliża, a nie mamy go czym uczcić.
– Masz, bierz to i wynoś się do lasu, do samego leśnego diabła Hiisi!

Wyszedł ubogi brat z domu bogacza i myśli: „Cóż, jeśli dał to kopyto nie mnie, a diabłu Hiisi, to odniosę je Hiisi”. I poszedł do lasu.

Nie wiadomo, czy krótko szedł, czy długo, aż spotkał w lesie drwali, a ci pytają go:
– Dokąd to droga prowadzi?
– Idę do leśnego diabła Hiisi, niosę mu krowie kopytko – odpowiada biedak. – A wiecie może, jak znaleźć jego chatkę?
Na to drwale:
– Idź prosto przez las, nigdzie nie zbaczaj, a dojdziesz do chatki diabła Hiisi. Tylko posłuchaj najpierw, co ci powiemy. Jeśli Hiisi będzie chciał za kopyto zapłacić srebrem, nie zgadzaj się. Będzie chciał ci dać złoto – nie bierz także złota. Poproś tylko o mały ręczny młynek.
Podziękował biedak drwalom za dobrą radę. Pożegnał się i powędrował dalej.

Nie wiadomo, czy długo szedł, czy krótko, aż zobaczył w lesie chatkę. Otwiera drzwi, patrzy – a w chatce siedzi diabeł Hiisi we własnej osobie. Spojrzał diabeł na biedaka i zagadnął:
– Często mi coś obiecują, ale nieczęsto przynoszą. Co masz dla mnie?
– Krowie kopytko.
Ucieszył się Hiisi:
– Przez trzydzieści lat nie widziałem mięsa! Daj mi to kopyto!
Wziął diabeł krowie kopyto, pożarł je i mówi:
– A teraz muszę się z tobą rozliczyć. Dużo weźmiesz ode mnie za to kopyto? Oto dwie garście srebra!
Na to biedak odpowiada:
– Nie trzeba mi srebra.
Wziął Hiisi dwie garście złota i podaje biedakowi. A biedak na to:
– Złota też mi nie trzeba.
– Czego więc żądasz?
– Daj mi swój młynek!
– Nie, nie mogę ci dać tego młynka – odpowiada Hiisi – weź sobie lepiej więcej pieniędzy.
Ale biedak znowu się nie zgadza i prosi o młynek. Hiisi podrapał się po głowie:
– Cóż, jeśli zjadłem już krowie kopyto – mówi – trzeba się rozliczyć. Niech już będzie, bierz mój młynek! Tylko czy wiesz, jak się go używa?
– Nie wiem, naucz mnie – odpowiada biedak.
– Młynek to niezwyczajny – mówi diabeł. – Wystarczy powiedzieć: „Miel, mój młynku!” – a namiele ci wszystkiego, co każesz. A gdy powiesz: „Wystarczy mi!” – wtedy się zatrzyma. A teraz idź już!
Podziękował biedak diabłu Hiisi i wyruszył w powrotną drogę.

Długo szedł przez las, zrobiło się ciemno. Deszcz leje się strugami, wiatr świszcze, gałęzie po twarzy chlaszczą. Dopiero nad ranem biedak do domu dobrnął. Żona ręce załamała i pyta:
– Gdzieś przepadł na cały dzień i noc? Już myślałam, że nigdy cię nie zobaczę!
– Byłem u samego leśnego diabła Hiisi. Oto jaki podarek od niego dostałem!
Wydobył z worka młynek i rozkazał:
– Miel, mój młynku, miel! Jadło wszelkie dziel!
A młynek jak się nie zakręci – posypała się na stół mąka i kasza, cukier i mięso, i ryby, a wszystkiego – ile dusza zapragnie! Napełniła żona worki, napełniła miski, a mąż stuknął palcem w młynek i mówi:
– Wystarczy mi!
Młynek natychmiast się zatrzymał. Święta spędził biedak nie gorzej od innych i wzbogacił się od owego czasu. Żyło mu się dostatnio, żonę i dzieci przyodział jak się patrzy, niczego im nie brakowało.

Pewnego razu biedak poprosił młynek o owies dla konia. Stoi koń koło domu i je owies. Akurat w tym czasie bogaty brat posłał swego parobka nad jezioro, aby napoił konie. Parobek pognał konie, a one przechodząc obok domu biednego brata przystanęły i wraz z jego koniem poczęły jeść owies ze żłobu. Zobaczył to z daleka bogacz, wyszedł na ganek swego domu i woła:
– Hej, parobku! Prowadź tu czym prędzej konie! Pod cudzym domem jakieś plewy jedzą!
Przyprowadził parobek konie i mówi do gospodarza:
– Gospodarzu, to wcale nie plewy, konie jadły najlepszy owies. Twój brat ma w bród i owsa, i wszystkiego.
Ciekawość zaczęła palić bogatego brata.
– Pójdę, zobaczę – mówi – jaki to cud się zdarzył, że mój brat ma wszystkiego pod dostatkiem.
Przychodzi bogacz do brata i pyta:
– Jak to się stało, że nagle się wzbogaciłeś? Skąd tyle wszelkiego dobra u ciebie?
Brat bogacza nie zamierzał ukrywać prawdy.
– Hiisi mi pomógł – odpowiada.
– Jak to?!
– A tak, zwyczajnie. Dałeś mi przed świętami krowie kopyto i kazałeś mi wynieść się do diabła Hiisi. Poszedłem więc do diabła i zaniosłem kopyto. I właśnie za kopyto Hiisi podarował mi czarodziejski młynek. Ten oto młynek daje mi wszystko, czego zechcę.
– Pokaż!
– Proszę.
Przykazał biedak, żeby młynek nasypał wszelakiego jadła. Młynek zakręcił się, zawiercił się i stół cały pierogami zawalił i pieczystem.

Bogaczowi na ten widok aż oczy z chciwości na wierzch wylazły:
– Sprzedaj mi ten młynek!
– Nie, nie sprzedam – sam potrzebuję!
A bogacz nalega:
– Weź tyle pieniędzy, ile zechcesz, tylko sprzedaj!
– Nie sprzedam!
Widzi bogaty brat, że niczego nie wskóra, próbuje podejść brata z innej strony.
– Jakiś ty niewdzięczny! – mówi. – A pamiętasz, kto ci dał krowie kopyto?
– Ty.
– No widzisz! A szkoda ci młynka! Jeśli już nie chcesz go sprzedać, to przynajmniej pożycz.
– Dobrze, weź go, ale nie na długo.

Ucieszył się bogaty brat, chwycił w ręce młynek i pobiegł do domu, nie zapytawszy nawet, jak go w razie czego zatrzymać. Następnego ranka wziął młynek i wypłynął statkiem na morze.
„Teraz – myśli – soli się ryby i sól jest w cenie. Będę solą handlował!”
I gdy był na pełnym morzu, przykazał:
– Miel, mój młynku, miel! Daj mi soli biel!
Młynek zafurczał, zakręcił się – sól się posypała czysta, bielusieńka!

Patrzy bogacz i raduje się, zyski już oblicza. A młynek ciągle miele i miele. Już dawno powinien był go zatrzymać, a wciąż pokrzykuje:
– Miel, miel, nie zatrzymuj się!
Statek osiadł już pod ciężarem soli, lecz bogacz, ogarnięty jakimś szaleństwem, powtarza jedno i to samo:
– Miel, miel!
Woda poczęła wlewać się na statek – jeszcze trochę i go zatopi… Opamiętał się bogacz i wykrzyknął:
– Przestań już!
A młynek dalej miele.
– Zatrzymaj się! – wrzasnął bogacz.
Ale młynek nadal miele. Chciał go przerażony bogacz chwycić i wyrzucić w morze, lecz na próżno usiłował podnieść młynek; ten jakby przyrósł do pokładu.
– Ratunku! – krzyczał – na pomoc! – Lecz kto miał go ratować? Kto miał mu dopomóc?
Tak poszedł na dno statek, a z nim – chciwy bogacz. Pochłonęło go morze.

Powiadają, że czarodziejski młynek i na dnie morza nie przestał się obracać i po dziś dzień miele sól. Podobno dlatego woda w morzu jest słona.

 

Tajemnice starej szafy

Anne-Marie Constant

Mała Elizka pojechała na wakacje do cioci Zosi. I byłoby bardzo przyjemnie, gdyby Elizka nie musiała spać w pokoju, gdzie stoi wielka stara szafa. Jest bardzo brzydka i tak trzeszczy, że można się przestraszyć. W domu Elizki, gdzie mieszka razem z mamą i tatą, stoją zupełnie inne meble – białe i nowoczesne. Dziewczynka bardzo je lubi. Ale takiej szafy, jaką ma ciocia Zosia, Eliza nigdy nie widziała. Pierwsza noc w mieszkaniu cioci była po prostu straszna. Szafa skrzypiała i rzucała ponury cień na łóżko Elizki.
– Niezbyt dobrze wyglądasz, Elizko. Dobrze się czujesz? – spytała rano ciocia Zosia.
– Nie, ciociu. Okropnie boję się tej starej szafy.
– Ależ kochanie! Naprawdę boisz się szafy? Wobec tego muszę ci o niej opowiedzieć. To bardzo stara szafa. Dawno, dawno temu pewien bogaty człowiek zamówił ją dla siebie u mistrza stolarskiego. Życzył sobie, żeby była naprawdę wielka i elegancka. Po wielu latach, bogaty człowiek podarował szafę swojej córce w prezencie ślubnym. A ona trzymała w niej swoją haftowaną bieliznę i piękne obrusy – opowiadała ciocia Zosia.
– A może trzymała w niej wytworne stroje i suknie balowe – zamyśliła się Elizka.
– Kto wie… Może masz rację – roześmiała się ciocia Zosia. – Poza tym, jestem pewna, że w tak ogromnej szafie jej dzieciaki mogły się znakomicie bawić w chowanego.
– A jak to się stało, ciociu, że szafa trafiła tutaj?
– Mój dziadek kupił ją podczas jednej ze swoich dalekich podróży. I podróżowała z nim przez dalekie lądy i morza, aż dotarła do naszego domu – opowiadała dalej ciocia Zosia. – A kiedy moja mamusia wychodziła za mąż – westchnęła ciocia – szafa była jej ślubnym prezentem.
– A jak wtedy ubierały się kobiety? – zainteresowała się Elizka. – Czy nosiły długie suknie?
– Tak! Długie suknie i wielkie kapelusze! – odparła ciocia. – Zobacz, mam tu portret mojej mamusi. Widzisz, jaki ma piękny kapelusz?
– Rzeczywiście! Ten kapelusz jest naprawdę wspaniały – zachwyciła się Eliza – i w ogóle twoja mama jest bardzo ładna.
– Czy teraz jeszcze będziesz się bała starej szafy? – spytała ze śmiechem ciocia. – Chodź, pokażę ci, co w niej trzymam. Ale nie mów nikomu, co tam jest, bo to tajemnica.

Ciocia Zosia otworzyła szafę.
– Ojej! Ojej! – krzyknęła Elizka. – Same konfitury! A ile kompotów! Jasne, ciociu, że teraz już nie boję się starej szafy!
– Weźmy słoiczek dżemu truskawkowego, przyda nam się do deseru. Podasz mi, Elizko? – poprosiła ciocia.
A Eliza zrobiła to bardzo chętnie.

 

Moja mamusia

Słuchanie bajki z morałem L. Krzemienieckiej „Dobra to chatka, gdzie mieszka matka”. Wyjaśnienie dziecku nieznanych słów. 
Rozmowa na temat bajki: Jakie postacie występują w baśni? Dlaczego Jaś poszedł w świat? Czy znalazł pracę? Kogo spotkał, szukając pracy? Co zdarzyło się w drodze powrotnej do domu? Jaka nagroda spotkała Jasia i za co?

 

Poszedł Jaś w świat, żeby biedę pokonać. Pożegnał matusię i poszedł w świat szeroki, w świat daleki, przez pola, przez lasy i rzeki. Tu i tam o pracę się starał, ale nic się nigdzie nie trafiło. Usiadł raz wreszcie pod brzozą płaczącą i zamyślił się nad swoją biedą.

Nagle patrzy: idzie kurka ślicznopiórka. Trąca Jasia pazurkiem i mówi kurzym głosem:

– Jestem kurka ślicznopiórka, złote jajka niosę. Komu nie niosłam to nie niosłam, a tobie będę nieść. Byś mógł odtąd, miły Jasiu z pełnej misy jeść.

Ucieszył się Jasio, podskoczył i mówi:

– Złota kurko, chodźże ze mną zaraz na matuli podwórko!

I powędrował Jaś do matki. Szedł Jasio przodem, a kurka za nim, gdacząc od czasu, do czasu.

Idzie Jasio…idzie spotyka ogrodnika:

– Słyszałem, że twoja kurka złotopiórka złote jajka znosi, strasznie mi się to podoba. Zostańże Jasiu u mnie.

Wyszli na szeroką drogę. Patrzą: stoi pałac bogaty. Złociste ma ściany, srebrzyste komnaty. Przy oknie król siedzi w koronie na głowie i zobaczywszy Jasia tak do niego mówi:

– Chodź Jasiu ze swoją kurką na moje królewskie podwórko. Dam ci kubraczek złoty i pierścień z czerwonym kamykiem i jak zechcesz, zostaniesz moim pachołkiem.

Głowi się Jasio, głowi, co by tu powiedzieć królowi, aż wreszcie mówi tak:

– I kamyk ładny i kubraczek gładki, ale muszę wracać do matczynej chatki. Bo dobra to chatka, co w niej mieszka matka.

Przechodzą a tam we wsi święto matki właśnie było. Wszyscy się bawią, tylko Jasiowa matula w pustej chacie smutna siedzi, a tu jeszcze pod okno przychodzą sąsiedzi i mówią:

– Znalazł wasz Jasio złotą kurkę to i o matce zapomniał.

Wyszła Jasiowa matka na drogę i szepcze to do siebie, a niby to do sąsiadów:

– Będzie jeszcze słońce nad moimi wroty, nie zapomniał o mnie mój syneczek złoty.

I prawda, ledwie te słowa wymówiła, patrzy, patrzy, idzie Jasio, synek dobry, a kurka ślicznopiórka za nim.

– Matulu matulu! – krzyknie Jasio i matkę chwyta w ramiona.

– Mój, synu wróciłeś do swojej starej matki, ale czym cię ugoszczę, mam barszczu ostatki – mówi matka zatroskana.

Od matki dobre i ostatki – rzecze Jasio i kurkę ślicznopiórkę matce grzecznie przedstawia.

A kurka powiada:

– U kogo nie byłam, to nie byłam, a u was siedzę na grzędzie. Tam, gdzie syn matkę kocha i kurce dobrze będzie. Będę wam złote jajka nieść, byście mogli z pełnej misy jeść.

– I pokonał Jasio biedę i z matką gospodarował szczęśliwie. A kurka ślicznopiórka wciąż gdakała wśród podwórka i złote jajeczka niosła.

 

„W pewnej współczesnej rodzinie” autor Jolanta Bot   http://www.interklasa.pl/portal/index/dokumenty/interklasa/bajka.pdf?page=info&action=showdoc&oid=303956

 

Strach ma wielkie oczy  Celina Zubrycka

Nowy, ładny dom cieszył Filipa. Nareszcie miał swój pokój – ładne meble i ustawione tylko jego książki i zabawki. No i łóżko – jak prawdziwy wóz strażacki ze światłami, kołami i kierownicą. Wszystko takie jego. Gdyby tylko mógł zaprosić do niego Bartka – przyjaciela z dawnego przedszkola. Co prawda obiecał go odwiedzić w wakacje i przyjechać wtedy na dłużej, ale do lata było jeszcze tyle czasu. Najpierw jesień, potem zima i wiosna, a dopiero wtedy lato. Razem wybudują szałas, pojeżdżą na rowerach.

„To przecież całe wieki, jak mówiła jego babcia Fela, czyli bardzo długo” – myślał chłopiec.

Filip przypomniał sobie o skrzacie domowym i zastukał palcem w ścianę trzy razy. To był sygnał, po którym stworek wychodził z norki, którą górnolotnie nazywał domkiem.

W każdym domu mieszka taki ludek, tylko nie wszyscy o tym wiedzą. Filip przypadkowo odkrył jego istnienie, gdy przeprowadzali się ze starego domu. Zdenerwowany skrzat wyszedł wówczas z ukrycia i krzyczał, że szuka swoich rzeczy, wszędzie bałagan, że chce się już wyprowadzić. Filip pomógł mu znaleźć wygodne miejsce w nowym domu i od tamtego czasu zostali kumplami. Co z tego jednak, skoro skrzaty siedzą w domu, są nerwowe i nie chodzą do szkoły. W nowej klasie Filip musiał poradzić sobie sam, bez znanych dobrze kolegów, no i oczywiście Bartka.

– Nie panikuj, wiesz, ja się ciągle przeprowadzam – trochę wymądrzał się skrzat. – Pamiętam, jak sto lat temu przeprowadziłem się ze wsi, z dużego dworku do miasta do kamienicy.

– A co to jest dwór? – pytał Filip. – O czym ty w ogóle mówisz?

– Wiem, co mówię. Dwór to duży dom z kolumnami przed drzwiami wejściowymi. Było w nim wygodnie i przestronnie. Lubiłem wieś, zwierzęta, ot na przykład mysz Teofila. Poczciwa mysz, och. Przyjaźniliśmy się, pamiętam. A tu twoja praprababka zamarzyła sobie o mieście. Kamienicy jej się zachciało. Wyobrażasz sobie przeprowadzkę sto lat temu – bez samochodów, telefonów. Koszmar. Dwieście lat temu też nie było łatwiej.

– Może i tak – przerwał mu Filip i dodał, że się przeprowadził, a teraz ma problem z pójściem do nowej grupy i dodał: – Łatwo ci mówić, nie chodzisz do przedszkola. Nie spotykasz tam kolegów. Nie wiesz, jak to jest wejść do sali i nikogo nie znać.

– Wiem, nie wiem. Od tej właśnie myszy Teofili słyszałem, że w przedszkolu jest bardzo fajnie. Jej ciotka mieszkała w przedszkolu. Przez wiele lat cieszyła się dobrym zdrowiem i wychowała liczne potomstwo.

Filipa jakoś to nie pocieszało. Co ma wspólnego mysz, jej ciotka, a nawet liczne potomstwo z nim – przedszkolakiem. Przecież on nie będzie tam siedział pod miotłą, tylko chce się uczyć, bawić i mieć kolegów.

– Strach ma wielkie oczy – pocieszał nadal skrzat. – Wiesz, zajdziesz, usiądziesz i wszystko się jakoś ułoży.

Mieli już kończyć rozmowę, gdy do drzwi zapukała mama. Skrzat jak zwykle wskoczył do norki. Mama przypominała Filipowi, że powinien się spakować i iść spać, bo jutro wstaje do przedszkola.

– Jutro pójdziemy razem – mówiła mama. – Zaprowadzę cię. Poznasz nowych kolegów.

– Boję się, mamo – martwił się Filip. Nigdy nie zmieniałem przedszkola – nie zmieniałem grupy.

– Zobaczysz, w tamtym przedszkolu umiałeś znaleźć kolegów, w tym też ci się uda – mówiła mama, choć pewnie sama też się obawiała.

Filip spuścił głowę i nic już więcej nie powiedział. Jutro było nieuniknione. Gdy mama wyszła, skrzat znowu wyskoczył.

– Wiesz – krzyknął. – Mam genialny pomysł. Pójdę z tobą do przedszkola. Schowam się w plecaku i w razie czego będę udawał zabawkę.

– Jeszcze ciebie tam brakowało. W czym ty mi możesz pomóc? – powiedział trochę niezbyt grzecznie Filip.

– Mogę to dla ciebie zrobić. Mam 300 lat i wiem, co mówię, nawet jeśli przyjaciel czasem jest dość nieuprzejmy, jak ty przed chwilą.

– Przepraszam, skrzacie. Masz 300 lat, a mówiłeś, że 200. Zmyślasz, skrzacie? – dopytywał Filip.

– Oj, wtedy mnie trochę zaskoczyłeś. Po prostu zdenerwowałem się i nie udało mi się policzyć, choć umiem. Tak, raczej umiem – usprawiedliwiał się ludek.

– A ty chodziłeś do jakiegoś przedszkola? – pytał Filip.

– Nie wiem, nie pamiętam. Ale właściwie to ja wszystko umiem i wiem.

– Dobrze, już dobrze skrzacie, możesz ze mną pójść – zgodził się Filip i rano razem poszli do przedszkola. Ludek schował się w jego plecaku między misiem a jabłkiem w specjalnym pudełku, żeby nic mu się nie stało.

Xxx

W nowym przedszkolu wszystko było inne – inna sala, inny korytarz, inne dzieci, no i inna pani. Tamta była starsza i niższa, no i nie miała okularów. Gdy Filip wszedł i na wszelki wypadek spuścił głowę idąc do wskazanej ławki, wszyscy przyglądali mu się z zaciekawieniem. Potem usiadł, wyciągnął swoje rzeczy i małe pudełko ze skrzatem. Znalazł się w ławce z Adasiem. Gdy skrzat go zobaczył, pomachał aprobująco głową, czyli dał znak, że Adaś jest w porządku. Poznał jeszcze innych kolegów. Jeden z nich nawet poczęstował go ciastkami, a inny w okularach powiedział, że zaprosi go na urodziny, jak mu mama pozwoli. Pani też była miła i obiecała Filipowi, że mu pomoże w tym, aby dobrze czuł się w nowym przedszkolu.

– A widzisz, synku. Teraz dużo zależy od ciebie. Jeżeli będziesz koleżeński, będziesz miał wielu kolegów. Koleżeński czyli pomocny, grzeczny i nieprzemądrzały – powiedziała to mama i odetchnęła z ulgą, bo też obawiała się pierwszego dnia w nowym przedszkolu, choć nie mówiła o tym Filipowi, żeby go nie straszyć.

„Strach ma wielkie oczy.” – pomyślał Filip i zasnął już znaczniej spokojny niż poprzedniego wieczoru.

 

BAJKA TERAPEUTYCZNA „Jak pokonać strach przed ciemnością” M. Molicka

Mały chłopiec leżał w łóżeczku. Było ciemno. Mrok rozkładał się na stole, suficie, krzesłach, segmentach i łóżku tak, jak rozkłada się tkanina położona na przedmiotach. Zamazywał ich kształty, jednocześnie je otulając. Mrok był tajemniczy, bo utrudniał rozpoznanie dobrze znanych przedmiotów. Pokój w świetle dnia był wesoły i kolorowy. Teraz natomiast miał barwę ciemnoszarą. Tego właśnie nie lubił chłopczyk leżący w łóżeczku: mroku, który zaczarowywał i odmieniał jego pokój. Zamknął więc oczy, nie chciał tego oglądać, ale zaciśnięte mocno powieki nie zmieniły niczego, bo on wiedział, że jeśli troszkę otworzy nawet tylko jedno oko, to znowu znajdzie się w tym swoim – nie swoim pokoju.
Cóż robić? – przemknęła mu myśl jak błyskawica. – Może zawołać mamę? E, nie, ona się będzie gniewała, że nie śpię lub powie: „Nic się nie bój, jestem obok w kuchni” i nie pozwoli zapalić światła. Może zawołać tatę? Także nie. On na pewno powie, że znowu coś wymyślam, by nie spać albo: „Taki duży chłopiec, a się boi”.
Właśnie to zdanie zawsze najbardziej go gniewało, bo po pierwsze, wcale nie czuł się duży. Mama przecież często powtarzała: „Mój ty maleńki mężczyzno”. Po wtóre, kto by się nie bał, kiedy nie można zobaczyć, gdzie się naprawdę jest i nie wiadomo, co się może zdarzyć? Może jednak zawołać tatę i podstępnie zapytać go o samochód? Tata zawsze lubi rozmawiać o samochodach. Kiedy już tu będzie i zacznie mówić o benzynie, motorze, cały ten mrok nie będzie taki straszny… Ale tato o tej porze nie będzie chciał rozmawiać; wieczorem jest zawsze taki oficjalny i nie znosi sprzeciwu. Kogo by tu zawołać, z kim porozmawiać? – myślał głośno chłopczyk. Jego myśli wymknęły się spod kontroli i zabrzmiały w pokoju całkiem donośnie.
– Ze mną – odezwał się po chwili miły, matowy, chłopięcy głos. Wyłonił się z ciszy, jak dzień wyłania się z nocy. I zaraz zrobiło się przyjemnie, nie tak obco.
– Kto ty jesteś? – zapytał zdziwiony chłopczyk. Usiadł na łóżeczku i wpatrywał się w ciemność.
– To ja, Mrok – i po krótkiej przerwie dodał: – Mam taki ciemnoszary płaszcz i nim okrywam wolno wszystko: domy, ulice, lasy i pola. Po mnie przychodzi noc, a potem znowu witam dzień. Mam też bardzo miłych przyjaciół – to cienie. Jeśli chcesz, to poznam cię z nimi. Bo… bo ja nie mam twarzy i nie mogę ci się pokazać.
Chłopiec wyczuł smutek w jego głosie. Pomyślał szybko, że tajemniczy nieznajomy wcale nie jest straszny, a tylko smutny. Podjął więc decyzję.
– Mogę się z tobą zaprzyjaźnić. Nie muszę cię widzieć. Wystarczy, że będziesz blisko, że będziemy rozmawiali, że będziemy razem.
– Tak? – z niedowierzaniem spytał Mrok.
– Oczywiście – odparł chłopiec.
– Bardzo się cieszę.
Teraz jego głos był inny; silny, pełen radości.
– Ja nie mam jeszcze przyjaciół, a tak bardzo bym chciał – powiedział chłopiec.
– Wiesz, poznam cię z moimi cieniami – zaproponował Mrok.
– Z cieniami? – zdziwił się chłopiec.
– Tak. Oni są niezwykli, mogą być wielcy jak wieżowce i po chwili tacy malusieńcy, że potrafią wejść do mysiej norki. Mogą stać się grubasami albo osobnikami cienkimi jak patyki. Mogą upodobnić się do ciebie, potem do stołu, do drzewa. Oni to potrafią. Potrafią wcielić się w każdą osobę, każdą rzecz.
– Och, jak bardzo chcę ich poznać! Gdzie oni są? – niecierpliwił się chłopiec.
– Tutaj jesteśmy – odpowiedział mu chórek złożony z dwóch głosów.
Chłopiec rozejrzał się dookoła, poszukując w mroku źródła tych głosów. Nagle z ciemności wyłoniły się dwie postacie, które były dwuwymiarowe, to znaczy miały tylko długość i szerokość. Jedna z nich była długa i chuda jak patyk, a druga pucołowata i okrąglutka jak piłka.
– Od razu was poznałem – mówił chłopiec. – Wasz przyjaciel Mrok bardzo dokładnie mi was opisał.
– My już dawno chcieliśmy ciebie poznać, ale to tej pory nam się to nie udawało.
Tańczyliśmy czasem dla ciebie po ścianach, wyskakiwaliśmy zza drzwi lub okien, ale… ale ty nie chciałeś się z nami zaprzyjaźnić. Płakałeś albo wołałeś mamę lub tatę i było nam troszkę przykro z tego powodu – mówiły, wzajemnie przekrzykując się, jakby nagle chciały wszystko powiedzieć, nadrobić stracony czas. Chłopiec zawstydził się, że zachowywał się jak małe dziecko. Milczał. Cienie zrozumiały jego nastrój i zaczęły przekonywać:
– Nic się nie martw, to normalne, że się bałeś. Przecież nas nie znałeś. My też się boimy.
– Wy też? – zdziwił się chłopiec.
– Tak, my boimy się dnia! – krzyknęły.
– Dnia? Czy można bać się dnia? Wtedy jest tak pięknie, wszystko można zobaczyć, dotknąć, poznać. – My mamy swój świat. Świat ciemności i przyjaciela Mroka. Widzimy może niedokładnie, ale to jest piękne, bo odkrywamy inny, tajemniczy świat, gdzie każda rzecz zmienia swój wygląd. Czasem jest ciemnoszara, czasem srebrzysta, czasem czarna. To też jest cudowny świat, który mógłbyś poznać razem z nami. Aha, zapomnieliśmy powiedzieć, dlaczego boimy się dnia. Bo światło nas przepędza i musimy się ukrywać, i czekać, aż znowu przyjdzie Mrok.
– A gdzie się ukrywacie? – spytał chłopiec.
– W rzeczach, na przykład w tym stole, w tym krześle – pokazał ręką jeden z cieni, ten bardzo chudy.
– Tak?
– Oczywiście – odpowiedziały cienie.
Ja boję się ciemności, a one dnia. Jakie to dziwne – myślał chłopiec. Zrozumiał, że jego lęk nie wynika z prawdziwego zagrożenia, jest wymyślonych. – Dzisiejszego wieczoru to odkryłem – cieszył się chłopiec.
– No dość tych rozważań. Wstawaj – powiedział Mrok. – Pójdziemy na spacer.
– Na spacer? – zdziwił się chłopiec.
– Tak, na spacer – odrzekł Mrok. – Ja was otulę swoim płaszczem, nie będzie zimno, nie będzie niebezpiecznie.
– Ale jak wyjdziemy z pokoju? – zmartwił się chłopiec. – Mama zamknęła drzwi i gdy usłyszysz skrzypienie podłogi, ruch klamki, to na pewno przyjdzie tutaj i nam zabroni.
– Nie będziemy otwierali drzwi.
– A jak wyjdziemy? – spytał chłopiec.
– Przez szparę w drzwiach – powiedziały cienie.
– Przez szparę? – powtórzył ze zdziwieniem chłopiec. – Ale ja się nie przecisnę.
– Mrok tłumaczył ci, że my cienie, jesteśmy ukryte w ciągu dnia w przedmiotach, w osobach, a w nocy ujawniamy się. Teraz ty też będziesz swoim cieniem.
– Zamienię się w cień? – spytał chłopiec.
– Nie musisz się zamieniać. On jest w tobie, tylko ty o tym nie wiedziałeś, bo w dzień się w tobie chowa, a wieczorem wychodzi. To znaczy, że on jest twój i jest trochę tobą. Proszę, spójrz na ścianę, widzisz go?
– Ależ tak!
– Cieszymy się, że to zrozumiałeś – powiedziały cienie.
– To głupie bać się siebie, a ja się bałem mroku i cieni – mówił chłopiec.
– Bo tego po prostu nie rozumiałeś. Często strach i lęk rodzą się z niezrozumienia, a gdy już się wie, to puf – i strachu nie ma – tłumaczyły cienie.
– Chodźcie już, chodźcie – zachęcał Mrok.
– Dobrze! – okrzyknęli jednocześnie i chłopiec i cienie.
Chłopiec wstał z łóżeczka i skierował się w stronę drzwi, zatrzymał się i powiedział:
– Jeszcze nie przedstawiliśmy się sobie. Mama mówi, że to niegrzeczne.
– Już naprawiamy ten błąd. Ja jestem długi Plim, a on – gruby Plam.
– A ja – pokazał paluszkiem na siebie chłopiec – Michu. Tak naprawdę to jestem Michał, ale bardzo lubię, gdy wołają na mnie Michu, bo zawsze potem mama albo tata całują mnie i głaszczą. Wasze imiona też są zdrobnieniami? – spytał Plima i Plama.
– Nasze imiona są stare. Ja jestem Pliniusz Starszy i dlatego wołają na mnie Plim.
– A ja Pliniusz Młodszy i dlatego mam zdrobniałe imię Plam.
– Aha – powiedział Michu, ale zaraz się poprawił i dodał: – Rozumiem.
– Idziemy – powiedział Mrok.
Wolniutko przecisnęli się przez drzwi, rozglądając się, czy ktoś nie nadchodzi. Przechodząc koło kuchni, Michał zerknął do środka. Mama zmywała naczynia, a tata czytał gazetę. Chłopcu przemknęła myśl, że zapomniał wyrzucić śmieci.
– Jutro z rana to zrobię – obiecał sobie. – Mama tak dużo pracuje, trzeba jej pomóc. Nie było czasu na rozważania. Musiał dogonić kolegów. Dotarł do drzwi wejściowych. I tutaj, jak poprzednio, bez trudności przecisnął się przez szparę.
Na dworze wszystko było szare. Domy, ulice, drzewa, nawet niebo były samą szarością. Dzisiaj ta szarość nie budziła lęku. Był razem ze swoimi przyjaciółmi, odkrywał inny, szary świat. Świat, w którym króluje Mrok.
– Dokąd pójdziemy? – spytał.
– Teraz musimy tak się wydłużyć, by stojąc na chodniku, zaglądnąć na dach tego pięciopiętrowego budynku – powiedział Plim.
– Zajrzeć na dach mojego domu? Ależ to niemożliwe – stwierdził Michu.
– Wszystko jest możliwe, gdy jesteś z nami – odpowiedział Plam tonem nie znoszącym sprzeciwu. – Podaj mi ręce.
Chłopiec w ich dłonie wsunął własne i wyczuł energiczny uścisk, później delikatne szarpnięcie i poczuł, że rozciąga się jak guma. Spojrzał na swoje nogi – były bardzo długie i nadal się rozciągały. Mijał okna kolejnych pięter tak szybko, jak winda jadąca w górę czy w dół. Był długi, tak bardzo długi, że opierając się stopami o chodnik, głową sięgał dachu. Przyjaciele widząc jego zdumioną minę, parsknęli śmiechem. Plam powiedział:
– Z czasem się przyzwyczaisz do tego i uznasz to za normalne.
– Normalne? Jak to możliwe? – zapytał.
– Przecież jesteś cieniem, swoim cieniem, a cień potrafi być malutki, wielki, olbrzymi i nie ma w tym nic dziwnego, jak nie jest dziwne, że wieje wiatr, zapada mrok, że kwiaty pachną i opowiadają nocą niezwykłe historie o ziemi, o tym, co jest tam głęboko, pod naszymi stopami.
Chłopiec zastanowił się. Ile dzisiaj zdarzyło się niezwykłości, ile rzeczy zrozumiał! On, który jeszcze niedawno bał się ciemności. Rozejrzał się dookoła – w mroku majaczyły kominy, niebo zlewało się z dachami, było cicho i spokojnie. Nagle pojawiła się kotka. Przybyła nie wiadomo skąd. Po prostu wyłoniła się z mroku.
– Jestem Klementyna i mieszkam tutaj – przedstawiła się chłopcu. – A tym kim jesteś? – spytała. Michał nie zdążył odpowiedzieć, więc Plim i Plam dokonali prezentacji.
– To nasz nowy przyjaciel Michu.
Bardzo mi miło – powiedziała Klementyna i przed oczyma zgromadzonych przyjaciół wykonała piruet. Zrobiła to bardzo pięknie. Jej ruchy były zwinne, lekkie i pełne gracji.
– Jesteś tancerką? – zapytał Michu.
– Ach, jaki jesteś miły – powiedziała Klementyna i zakryła łapką pyszczek, chcąc w ten sposób ukryć zakłopotanie.
– Naprawdę tańczysz wspaniale!
– Czy chcesz, bym zatańczyła specjalnie dla ciebie?
– Tak – odpowiedział uradowany chłopiec i klasnął w dłonie.
Klementyna wyprostowała się, ukłoniła i rozpoczęła występ. W rytm lekkiego wiatru sunęła po dachu jak po parkiecie sali balowej, odchyliła głowę, rozpostarła ramiona, jakby tańczyła w objęciach fal powietrza. Zawirowała, a potem nagle zatrzymała się i wolno, obejmując i tuląc wiatr, kołysała się razem z nim. Chłopiec poczuł powiew wiatru i usłyszał jego delikatną muzykę. Otoczony płaszczem Mroku też zaczął tańczyć, początkowo nieśmiało, później coraz swobodniej, w rytm ciemności nocy. Chwycił łapki Klementyny i wirowali razem. Zmęczeni tańcem zatrzymali się. Klementyna pogłaskała go łapką po twarzy i poprosiła:
– Zapamiętaj tę noc.
Michu pokiwał głową.
– Nie mógłbym tego zapomnieć – szepnął.
Stali na wprost siebie i w jednej chwili Klementyna z baletnicy zamieniła się w zwyczajną kotkę biegającą po dachu.
– Lubię cię i taką – powiedział Michu. – Dziękuję za taniec.
– Pa – odpowiedziała kotka, a znikając w ciemnościach, krzyknęła:
– Odwiedzę cię kiedyś!
– Będę czekał! – odkrzyknął chłopiec.
– Pora wracać. Zaraz przyjdzie noc, piękna noc księżycowa. Nasz przyjaciel Mrok musi wracać do domu. Byłoby mu przykro odejść tak bez pożegnania.
– Dobrze – rzekł Michu, choć bez zbytniego entuzjazmu. Spodobało mu się być długim, zaglądać na dachy, mieć niezwykłych przyjaciół, ale zrozumiał, że powinien postąpić tak, jak radziły cienie. Ponownie chwycił je za ręce, poczuł lekkie szarpnięcie i tak szybko jak winda zjeżdża w dół, zaczął maleć. Powrócił do swoich poprzednich rozmiarów.
– Idziemy – powiedział Plim.
– A Mrok? – spytał Michu.
– On jest z nami. Cały czas otula nas swym płaszczem – wyjaśnił Plam.
Trzymając się za ręce, nasza trójka, podobnie jak poprzednio, przecisnęła się przez szpary w drzwiach. Wszyscy znaleźli się z powrotem w mieszkaniu Micha. Cichutko, na paluszkach przechodzili obok kuchni pokoju rodziców. Było ciemno i cicho. Śpią – pomyślał chłopczyk. – Jutro im wszystko opowiem.
Po chwili leżał już wygodnie w swoim łóżeczku.
– I co, podobało ci się? – spytał Mrok.
– O tak, dziękuję bardzo – powiedział chłopczyk, ziewając.
– Do jutra – rzekł Mrok.
– Do zobaczenia – powiedzieli równocześnie Plim i Plam.
Zasnął.
Rano obudziło go słoneczko zaglądające ciekawie przez okno, pocałowało czule i tańczącymi promieniami zachęcało do wstania. Chłopiec przetarł rękami powieki, przeciągnął się i wyskoczył z łóżka.
– Mamo, mamo! – zawołał.
Drzwi się otworzyły, a w nich ukazała się ukochana mama. Wyciągnęła ręce do syna i powiedziała:
– Pora wstawać.
– Mamo, miałem wspaniały sen. Ja już nie boję się ciemności. Jak chcesz, to opowiem ci mój sen – mówił bardzo szybko i chaotycznie.
Nagle w oknie pojawił się ciemny kształt, mała kuleczka, która rozwinęła się i przybrała postać kotki. Oparła się o szybę i zajrzała do pokoju. Ich oczy spotkały się.
– O, Klementyna! – krzyknął chłopczyk i podbiegł do okna. Kotka wygięła grzbiet i wykonała wspaniały sus na sąsiedni balkon. Chce, żebym ją podziwiał – uznał. Z zamyślenia wyrwała go mama.
– I co ci się śniło, syneczku? – spytała.
– To właściwie nie był sen. To zdarzyło się naprawdę. Ja już nie boję się ciemności i mam przyjaciół: Mroka, Plima i Plama. I kotkę Klementynę.
– Wspaniale, opowiesz mi to w kuchni – przerwała mama. – Czeka tam na ciebie śniadanie.
– Do zobaczenia wieczorem – powiedział chłopiec, wychodząc z pokoju. Wiedział, że Mrok i cienie zostaną tu, czekając na jego znak.

 

Basia, Misiek, Zdzisiek i głupi wirus.

http://basia.com.pl/_files/Files/MZ/_i/MZ_i_glupi_wirus_lite.pdf?fbclid=IwAR2GU-GcLsEkOy8vQjzRQz4PcwkbFLQAwQ00JeQRUu8jWOVNh_uC7MGlsAE

 

Propozycja bajek do wysłuchania, 

http://www.waszebajki.pl/index-1.html

 

Bajka muzyczna Ptasie przygody” Wróbelek” i „Lata ptaszek” 

Bajka muzyczna- Czerwony Kapturek

 

Gniazdo białego orła

 

Legenda o Warsie i Sawie

 

Zwykły dom

Nie tak dawno temu i nie tak daleko stąd, jeszcze przed górami i przed rzeką stał zwykły dom. Na pewno każdy z nas widział wiele różnych domów. Są domy duże i małe, niskie i wysokie. Ten natomiast był po prostu zwykły, ani duży, ani mały, ani wysoki, ani niski. Był tak zwykły, że nikt na niego nie zwracał szczególnej uwagi mimo, że stał w pobliżu drogi i codziennie przejeżdżało koło niego bardzo wiele osób. Pewnie w dalszym ciągu nikt by się nim nie interesował, gdyby nie fakt, że na jego murze pewnego dnia wywieszona została tablica z napisem „na sprzedaż”. Od tego czasu zainteresowanie domem znacznie wzrosło. Pojawiali się ciekawscy, którzy zaczęli mu się uważnie przypatrywać i oglądać. W większości przypadków nie zmieniła się jednak opinia na jego temat. Oglądający dom najczęściej komentowali jego wygląd jednym zdaniem – „to jest zwykły dom”. Takie zdanie na temat jego wyglądu mieli również rodzice Pawła. Zamierzali przeprowadzić się z miasta na wieś i rozglądali się za kupnem domu. Pawłowi w pierwszej chwili dom również nie wydał się szczególny. Jednak spacerując po ogrodzie, który był w pobliżu domu, zauważył duże drzewo o rozłożystych gałęziach. To był dąb. Po jego wielkości można było się domyślać, że był to bardzo stary dąb. Paweł interesował się przyrodą i bez trudu rozpoznał jakie to drzewo. Wiedział też, że dęby mogą bardzo długo rosnąć, nawet kilkaset lat. Chłopiec zauważył również, że pod drzewem leży duży kamień, na którym wygrawerowane są jakieś znaki. Były one mało wyraźne, ale można było rozpoznać, że przedstawiają herb z umieszczonymi w środku literami, których Paweł nie był w stanie rozszyfrować. Wracając z ogrodu i przechodząc koło domu z dużym zaskoczeniem zauważył, że na drzwiach wejściowych również wygrawerowany jest herb, a na nim litery. Podszedł bliżej do drzwi. Litery na tarczy były dużo bardziej widoczne niż na kamieniu pod dębem. Były to cztery litery „D”, a wokół liter wyryte były liście dębu.
Dom nie spodobał się rodzicom i chcieli wracać, ale Paweł, zaciekawiony herbem, nalegał by przyjrzeć się mu dokładniej. Tata wówczas zadzwonił pod numer telefonu podany na tablicy z ogłoszeniem. Okazało się, że klucze do domu ma sąsiad i można go będzie obejrzeć. Po chwili tato Pawła wróciła razem z sąsiadem, który otworzył dom. Wszystkich zaskoczyło, że w domu były stare, ale zachowane w doskonałym stanie drewniane meble. Sąsiad wyjaśnił, że w domu tym mieszkał kiedyś ogrodnik, który pracował w dworku po drugiej stronie ogrodu. Po dworku nic nie zostało, ale do dziś dnia przetrwał piękny ogród. Aby założyć ten ogród właściciel dworu kazał wyciąć rosnące tam 5 dębów. Na prośbę ogrodnika pozostawiono jeden. Z czterech wyciętych dębów ponoć zrobione są meble w tym domu. Ogrodnik chciał, aby dęby te pozostały z nim. Sąsiad wyjaśnił również, że dom jest zaniedbany, bo od 20 lat nikt w nim nie mieszka. Rodzina ogrodnika wyjechały za granicę i nie zamierza wracać. Właśnie zdecydowali się sprzedać dom. Rodzice Pawła zainteresowali się historią ogrodnika. Zaczęli dostrzegać, że dom mimo swojego wieku doskonale się zachował i ma niezwykłą architekturę. Miał prawdziwy kominek, taras i drugie wyjście na ogród. No właśnie, dopiero teraz rodzice zauważyli przepiękny ogród, jaki przylegał do domu. Nie brakowało w nim zarośli. Widać było, że od dawna nikt w nim nie pracował. Wystarczyła jednak odrobina wyobraźni, by zauważyć ciekawy układ drzew, które w nim rosły, z górującym nad ogrodem potężnym dębem. Można było rozpoznać którędy przebiegały ścieżki, a Paweł dostrzegł nawet altanę w krzakach. Ten ogrodnik musiał być niezwykłym człowiekiem- powiedział mama – i od tego momentu cała rodzina wiedziała, że chce zamieszkać w tym domu. Wszyscy poczuli, że jest to niezwykłe miejsce.
Minęły jeszcze 3 miesiące zanim rodzicom Pawła udało się kupić, a następnie odremontować dom. Gdy w nim zamieszkali, do zrobienia pozostała jeszcze pielęgnacja ogrodu. W pracach z zapałem pomagał Paweł, któremu bardzo to miejsce się spodobało. Niedaleko rosnącego dębu rodzice posadzili 4 nowe drzewka dębów. W końcu to dzięki odkryciu tajemniczego herbu udało się zrozumieć, że dom, który wydawał się dla wszystkich zwykłym domem skrywał niezwykłą historię.

Autor: Marek Leśny

 

Słuchanie opowiadania E. Stadmüller „Smok Segregiusz”.

Smok Segregiusz był niezwykle sympatycznym bajkowym smokiem. Uwielbiał bawić się tym, co inni uwa­żali za śmieci. Kartonowe pudełka zamieniał w domki dla lalek albo rycerskie zamki. Plastikowe butelki oklejał błyszczącą folią i wykorzystywał jako wieże albo robił z nich rakiety. Kolorowe zakrętki z radością ustawiał jako pionki w grach planszowych, które sam wymyślał. Z puszek robił grzechotki, ze starych rę­kawiczek – maskotki… Nigdy się nie nudził. Zazwyczaj chodził uśmiechnięty, a gdy wpadał na jakiś ko­lejny zwariowany pomysł – podskakiwał z radości. Jednego Segregiusz nie mógł zrozumieć. Gdy widział powyrzucane byle gdzie papierowe torebki, puszki czy reklamówki, w jego oczach pojawiał się smutek.

– Czemu ludzie wyrzucają takie wspaniałe zabawki? – rozmyślał. – Jeśli już nie chcą się nimi bawić, to przecież są pojemniki na papier, metal czy szkło. Na pewno ktoś wie, jak takie skarby wykorzystać…O, znów ktoś pomylił trawnik ze śmietnikiem i park nie jest już taki ładny jak był. Czy naprawdę tak trudno trafić papierkiem do kosza?

– Czy myślisz o tym samym co ja? – spytała senna wróżka Gwiazduszka, która pojawiła się nie wiadomo skąd i przysiadła obok smoka, na parkowej ławeczce.

Segregiusz spojrzał na porozrzucane wszędzie śmieci i westchnął ciężko.

– Wymyśl jakąś zabawę, która nauczy wrzucania papierków do kosza – zaproponowała Gwiazduszka – a ja postaram się, aby ten pomysł przyśnił się jakiemuś dziecku.

– Spróbujmy – zgodził się smok.

– Tato, tato! – zawołał Olek, gdy tylko otworzył oczy. – Śniło mi się, że wygrałem wielki turniej.

– Rycerski? – zainteresował się tato.

– Jasne, że rycerski – kiwnął głową Olek. – Miałem na sobie srebrną zbroję, hełm z pióropuszem i walczy­łem… ze śmieciami.

– Z czym? – oczy taty zrobiły się okrągłe ze zdumienia.

– Te śmieci chciały zasypać cały świat, a ja im na to nie pozwoliłem – oświadczył dumnie rycerz z przed­szkolnej grupy Tygrysków.

– Jestem z ciebie dumny – oświadczył tato i uścisnął Olkowi prawicę.

– Ten bałagan na trawnikach to rzeczywiście problem – rozmyślał, jadąc do pracy. – Akurat projektował nową szkołę, a jego kolega – architekt krajobrazu – głowił się nad tym, jak urządzić plac zabaw dla przed­szkolaków i park pełen atrakcji sportowych dla starszych dzieci.

– Tylko pamiętaj o koszach na śmieci – przypomniał mu tato, kiedy tylko wszedł do biura.

Pan Zbyszek kiwnął głową i po paru godzinach przyniósł gotowe szkice. Kosze w kształcie smoków, rakiet, wież fantastycznie pasowały do sportowych boisk i huśtawek.

– Niech dorosłych uczą dzieci, gdzie wyrzucać trzeba śmieci – podsumował jego pracę tato.

 

Rozmowa na temat opowiadania

Co lubił robić smok Segregiusz?

Co smuciło smoka?

Jaki sen miał Olek?

Dlaczego należy wyrzucać śmieci do kosza?

W jaki sposób możemy chronić przyrodę?

 

 

Bajka pomagajka o bałaganie i sprzątaniu pani Magdy Madej i ilustracjami pani Edyty Adamowskiej.

Tym razem bajka pomagajka (bajka terapeutyczna) na temat porządku, sprzątania i obowiązków domowych. Bałagan w pokoju dziecięcym zdarza się wszędzie. Zapraszam na bajkę o dziewczynce, która wreszcie rozumie jak ważny jest porządek!

Gdzie jest Tysio?

Ania od dwóch dni nie widziała swojego przyjaciela i zaczęła się niepokoić. Rozglądała się po całym pokoju, jednak bez skutku. Przyjacielem Ani był mały szary miś, ubrany w niebieską koszulkę. Miał lekko wyciągnięte od targania ucho. Dziewczynka wiedziała, że nie mógł odejść daleko, gdyż miał bardzo krótkie nóżki, więc robił niewielkie kroczki. Dużo mniejsze od tych, jakie robiła sama.

Usiadła na łóżku, na którym leżała piękna różowa pościel z wzorami koron i zamków. Długo o takiej marzyła, aż w końcu na swoje ostatnie, piąte urodziny, dostała ją w prezencie. Pomyślała o tym, jak bardzo była szczęśliwa na jej widok po otwarciu pudełka. Popatrzyła teraz na wygniecione zawiniątko rzucone w kąt łóżka. Kołdra nie wyglądała już tak ładnie, jak na początku.

Pod jednym z jej rogów, zauważyła wystający brązowy ogonek, pociągnęła za niego i wyjęła spod niej pieska Seska. Popatrzyła w jego brązowe oczy i zapytała:
– Sesku, czy widziałeś mojego misia Tysia? Szukam go już od kilku dni.
– Nie widziałem go już dawno. Tak samo, jak mojej miski. Może ty wiesz, gdzie ona jest? – Odpowiedział Sesek, rozglądając się smutnym wzrokiem.
– Niestety nie wiem – odpowiedziała Ania, poszukując wzrokiem kogoś kto jeszcze mógł widzieć misia. Podeszła do żyrafki Stasi, podniosła ją z podłogi i zapytała:
– Stasiu, czy widziałaś może mojego misia Tysia?
– Nie widziałam misia, ani nic innego, bo nie mogę ruszać moją długą szyją. Cała jest poklejona plasteliną, którą wdeptałaś w dywan kilka dni temu. – powiedziało zwierzątko i zamknęło smutne oczka.

Dziewczynce zrobiło się żal żyrafki, wyczyściła jej gumową szyję i chciała odłożyć na półkę, ale ta była zajęta przez rozrzucone kredki. Zostawiając śpiącą żyrafkę na łóżku, podjęła dalsze poszukiwania. Widząc myszkę Tosię, od razu się rozpromieniła, bo wiedziała, że Tosia zwiedza wiele kątów i zakamarków pokoju. Była pewna, że musiała widzieć Tysia.
– Tosiu, Tosiu! Dobrze, że cię widzę. Powiedz, widziałaś misia gdzieś na podłodze, pod łóżkiem, albo w szafie?

– Misia? Czy widziałam misia? Aniu, ja od tygodnia nie mogę dostać się do wejścia do mojej norki, nie mam gdzie odpocząć i jestem głodna, bo został tam cały mój serek – patrząc w oczy Ani, Tosia uroniła łzę – Niestety, wszystkie kąty są przygniecione przez sterty ubrań i zabawek, nawet ja nie mogę się przez nie przecisnąć.

Wtedy Ania rozejrzała się po pokoju, nie wierząc w to, co usłyszała. Faktycznie, Tosia miała rację, pod ścianami było tak wiele rzeczy, że nawet Ania by ich nie uniosła, a tym bardziej mała myszka. Podała jej kawałek chlebka, który znalazła pod łóżkiem i położyła ją obok pieska, aby mogła odpocząć i się najeść.

Dalej zaczęła zastanawiać się nad tym, gdzie jest Tysio. Postanowiła zapytać lalę Nel, którą zauważyła na stercie pod ścianą. Nel miała potargane, blond warkocze, co nie uszło uwadze Ani.
– Nelciu, musimy uczesać Ci włosy, ale najpierw powiedz mi, czy może widziałaś gdzieś Tysia? Szukam i szukam, ale nie mogę go znaleźć…

Lalka podniosła swoją główkę, popatrzyła gniewnie w oczy Ani i powiedziała:
– Mam potargane włoski, bo znowu zginęła moja szczotka! Może ją w końcu znajdziesz? Nie wiem też, gdzie jest Tysio, nie wiem, gdzie jest norka Tosi, ani miska Seska. Nikt tego nie wie, bo bałagan w Twoim pokoju jest tak duży, że nic przez niego nie widać. Może Tysio nie mógł już na to patrzeć i się wyprowadził?! – słowa Nelki bardzo zaskoczyły Anię. Poczuła, jak pęka jej serduszko, na myśl o tym, że Tysio mógł ją opuścić na zawsze. Szybko posadziła Nelkę na łóżku, a ta zaplotła rączki na piersi i obrażona odwróciła główkę, nie chcąc patrzeć na dziewczynkę.

Mała właścicielka zabawek, spoglądając na te, smutne i pogniewane, poczuła się bardzo nieswojo. Odwróciła wzrok, mając nadzieję na milsze słowa od pandy Jasi, ale ta, leżąc na podłodze pod szafą, nie chciała z nią nawet rozmawiać.
– Co robię nie tak, że moi przyjaciele są smutni, a ten najukochańszy odszedł ode mnie w świat? – zapytała sama siebie, patrząc w duże lustro powieszone na ścianie – Dlaczego Nelka jest zła, a Tosia głodna? Czy ktoś to wie?

Wypowiadając te słowa, wpatrywała się w swoje odbicie, ale nie usłyszała odpowiedzi. Za plecami widziała zabawki siedzące na łóżku, obserwujące ją bacznie. Ania czuła, że oczekują od niej pomocy. Zerknęła znowu w lustro, a to, jak magiczna tafla, zaczęło pokazywać jej powody niezadowolenia mieszkańców jej królestwa. Widziała sterty ubrań, czystych pomieszanych z brudnymi, rozrzucone w prawie każdym kącie. Puzzle rozsypane na podłodze, szukające reszty swojego obrazka. Maskotki zabrudzone wczorajszym deserem, który wbrew zasadom mamy, przyniosła do pokoju z jadalni. Niekompletne gry wyglądały spod łóżka. Były niezadowolone, bo już zupełnie bezużyteczne, bez swoich pionków i z podartymi planszami. Tylko klocki ustawiały kolejną kolorową wieżę, wysoką do nieba, jakby nie robiąc sobie nic z bałaganu. Na półkach, na których powinny stać wszystkie zabawki, leżały rozrzucone w nieładzie książki, które nie trafiły na swoje miejsce. Były tam też kolorowanki, ale niepokolorowane, ponieważ kilka kredek rzuconych luzem, nie wystarczałoby za te wszystkie pogubione. Domek dla lalek straszył odłamanymi drzwiami, wanną w salonie oraz szafą wystającą z balkonu.

Widok z lustra wydawał się Ani nieprawdopodobny, bo przecież to nie mogła być prawda. Czemu nie zauważyła tego wcześniej? Przypomniała sobie jednak szybko o Tysiu i zebrała całą odwagę, żeby się obrócić i odezwać do swoich zabawek:
– Dlaczego nie powiedzieliście mi wcześniej, że jesteście nieszczęśliwi? Tak dobrze się bawiłam, że nie widziałam jaki mamy tu duży bałagan. Może jak bym zauważyła go wcześniej, to mój miś by mnie nie opuścił?
– Aniu – odezwała się bardzo nieśmiało lalka Nelka – a może jak byś posprzątała, uporządkowała pokój, to może Tysio by wrócił?
– No właśnie, może by wrócił… – dodał Sesek.
Zza jego ramienia, wyjrzała żyrafka Stasia.
– Ja mogłabym go wypatrywać, najwyżej jak potrafię – zaproponowała dziewczynce.
– O tak, a ja bym się w końcu najadła – dorzuciła myszka Tosia, myśląc tylko o swoim brzuszku.

Ania przez chwilę marszczyła czoło zastanawiając się. Wreszcie postanowiła działać. Wiedziała, że to nie będzie łatwe, bo tak duży bałagan jest trudny do sprzątnięcia. Jednak nagroda była zbyt kusząca, żeby poddać się łatwo. Już zaczęła sobie wyobrażać, jak znowu zasypia wtulona w Tysia. Jak pomaga jej i podnosi ją na duchu w przedszkolu albo jak razem jedzą kolację. To ją przekonało ostatecznie i wreszcie rozpromieniona i uśmiechnięta wzięła się do pracy. Zabawki, widząc szansę na szczęście również dla siebie, nie przeszkadzały, współpracowały i ładnie się układały, odstawione na swoje półki. Książki wdzięcznie wystawiały swoje grzbiety, stojąc prosto i nie przewracając się, aby dziewczynki nie zasmucić. Gry zbierały szybciutko wszystkie elementy. Czekały na swoją kolej, żeby wskoczyć zgrabnie do pudełek i ułożone rączką dziecka, leżeć tam równiutko. Tylko klocki, jak zwykle rozbiegane, wypadały czasem z pudełka, a przewrócone wieże tworzyły zamęt. Ania się tym jednak nie zrażała, pracowała dalej, widząc, że porządek jest już coraz bliżej.

Na koniec, wyczesała włosy Nelki, jej szczotką znalezioną pod dywanem. Podczas czesania przyglądały się stercie ubrań, które zostały złożone przy drzwiach pokoju.
– Co z tym zrobisz? – zapytała lalka.
– Zaniosę mamie do uprania, wtedy będzie już czysto i porządnie. Może Tyś o tym usłyszy i wróci?

Odkładając lalkę na jej miejsce, popatrzyła na pokój. Nie mogła uwierzyć, jak bardzo się zmienił. Wygładziła jeszcze rączką ładnie i równo ułożoną pościel. Poszła wynieść ubrania do kosza na pranie. Nie dała rady wziąć wszystkich jednocześnie, więc musiała wracać trzy razy. Za trzecim razem, niosąc górę tak dużą, że nie widziała nic przed sobą, potykała się o rękaw bluzki i poczuła, że coś z tej sterty wypadło. Myślała, że to spodnie, albo czapka i chciała zabrać je w drodze powrotnej. Gdy wyszła z łazienki z pustymi już ramionami, nie mogła uwierzyć w to, co zobaczyła. Na podłodze przedpokoju, na brązowej wykładzinie, siedział sobie, lekko oszołomiony Tysio. Patrzył z ogromną radością na swoją przyjaciółkę i wyciągał do niej swoje krótkie, szare łapki. Ania biegiem ruszyła do misia, przytuliła go, najmocniej jak potrafiła, a Tysio tylko wyszeptał jej do ucha:
– Już myślałem, że mnie nigdy nie znajdziesz.

W pokoju Ani zapanował porządek, a zabawki były szczęśliwe. Sesek spał spokojnie w swej budzie. Tosia z pełnym brzuszkiem, na łóżeczku w norce. Nelka, ściskając swą fioletową szczotkę, siedziała na półeczce z pięknym uśmiechem, a Tysio, wtulony w ramionach Ani, spał smacznie w różowej pościeli. Dziewczynka obiecała sobie, że do takiego bałaganu już nigdy nie dopuści. To wszystko, z najwyższej półki regału, obserwowała Stasia, obiecując sobie, że również zostanie strażnikiem porządku, aby Ania o nim nie zapomniała.

NASZE ZDROWIE

Ruch to zdrowie

Myj ręce z liskiem.

Krótka bajeczka o masce ochronnej.

 

Jak chronić skórę przed słońcem

 

Jak brać prysznic

Jak dbać o włosy

Myszka w paski opowiada o tym, jak najlepiej czesać włosy.

 

Jak pielęgnować zęby. 

Najlepszymi przyjaciółmi zębów są oczywiście szczoteczka i pasta! Myszka w Paski najlepiej wie jak myć zęby, by były czyste i śnieżnobiałe i opowie o tym Waszym dzieciom.

Jak skutecznie chronić się przed wirusami?

Mycie rąk jest jednym z najskuteczniejszych sposobów na zapobieganie rozprzestrzeniania się wirusów, w tym koronawirusa COVID-19. Jak skutecznie myć ręce i co jeszcze robić, by zminimalizować ryzyko zakażenia i roznoszenia wirusa?

Po pierwsze czas – ręce myjemy przez 15-30 sekund. Możemy w tym czasie recytować np. alfabet. Ręce myjemy w dużej ilości ciepłej wody z użyciem mydła. Dokładnie rozprowadzamy mydło na wierzchu i spodzie dłoni, myjemy też przestrzenie między palcami. Nie zapominajmy o nadgarstkach. Myj ręce jak najczęściej, szczególnie jeśli przebywasz w pobliżu osób chorych na przeziębienie lub grypę.

Posłuchajcie i zobaczcie.

Bajka terapeutyczna,pomagająca zrozumieć dzieciom dlaczego powinny siedzieć przez pewien czas w domu…

http://zakrzewoprzedszkole.pl/wp-content/uploads/2020/03/Jeżyk-Bartek-zostaje-w-domu.pdf

 

„Masz tę moc!” Książka dla dzieci i dla tych, którzy potrzebują wytłumaczyć najmłodszym w prosty sposób czym jest koronawirus.

http://www.wydawnictwoolesiejuk.pl/fileadmin/user_upload/pdf/Koronawirus.pdf?fbclid=IwAR0FgkvQYh4pt6ZopAq2VMzSnD7YNGYC187GWaEluhtc5yFATBwE-KwysS8

O wirusie, który nosił koronę – opowiadanie o koronawirusie dla dzieci

Autor: 

Podczas gdy nam, dorosłym dużo łatwiej przychodzi zapamiętanie pewnych faktów o koronawirusie, dzieci mogą mieć z tym problem. W nadchodzących dniach niektórym osobom trudno będzie wytłumaczyć pociechom, dlaczego muszą siedzieć w domu pomimo pięknej pogody i nadchodzącej wiosny i to właśnie dla Was moi drodzy napisałam opowiadanie o koronawirusie. Czasem łatwiej jest przekazać poważne treści za pomocą bajki i na trochę mniej poważnie:

Nie tak dawno temu, w odległym a jednocześnie bardzo bliskim nam królestwie, które można zaobserwować wyłącznie pod mikroskopem, mieszkało sobie mnóstwo złych rodzin wirusów. Niektóre z nich wyglądały jak poskręcane robaczki albo bryłki z wypustkami, inne jak śmieszne, pstrokate pałeczki, a jeszcze kolejne przypominały pająki z geometrycznymi głowami. Zadaniem każdej rodziny było wywołać chorobę u ludzi, roślin lub zwierząt, im okropniejszą i złośliwszą tym lepiej. Można powiedzieć, że wszystkie wirusy wręcz ścigały się ze sobą, która rodzina sprawi, że pochoruje się więcej żywych organizmów. 
 
– Haa! Ja sprawiłem, że myszy leciała dzisiaj krew z nosa! – chwalił się jeden.
– A ja, że Staś wymiotował i wymiotował, a potem bolała go głowa i brzuch! – przerwał mu kolejny.
– Przeze mnie uschły wszystkie kwiatki w ogrodzie! 
– To jeszcze nic! Ja wywołałem wysypkę na całym ciele Kasi i jej kota, tak swędziała i bolała, że Kasia aż się popłakała, a kot stracił połowę futra! – zaśmiał się czwarty z wirusów.
 
I tak na wyrządzaniu krzywdy i chorób mijały wirusom całe dni. 
 
W końcu, rodziny wirusów zaczęły się nudzić. Pryszcze, bóle mięśni, katar, grypa… Wszystko to już przecież było! Przechwałki wirusów przestały im sprawiać jakąkolwiek przyjemność. Zwołały więc w swoim królestwie wielkie zebranie, na którym postanowiły stworzyć najgorszego wirusa na świecie, żeby każdy bał się go tak, jak jeszcze żadnego innego przed nim. 
 
Wzięły ogromny kocioł i wsypały do niego całe mnóstwo złych składników. Wymieszały wszystko, trochę podgrzały i czekały. Po jakimś czasie z kotła wyszedł najbrzydszy wirus, jakiego kiedykolwiek widziały – cały szary i oślizgły, z czerwonymi gąbeczkami, obsypany pomarańczowymi wypryskami. Wszystkie wirusy były z siebie bardzo zadowolone – przed tak brzydkim wirusem, każdy na pewno będzie czuł strach! 
 
Wirus szybko podporządkował sobie pozostałe rodziny; był tak zły i bezwzględny, że nawet kazał sobie zrobić złotą koronę i zbroję, której nikt nie zdoła pokonać. Wkrótce po ich otrzymaniu, opuścił królestwo wirusów i ruszył w świat. Atakowanie śmiesznych, zielonych roślin wydało mu się niepotrzebne, więc zaczął szukać zwierząt. Najpierw na swej drodze spotkał małego nietoperza. Dotknął go i sprawił, że nietoperz zaczął mocno kaszleć i wcale nie mógł latać. Następnie zainfekował całą jego rodzinę, która musiała spędzić długie tygodnie w jaskini.
 
Koronawirusowi podobało się u nietoperzy, ale to mu nie wystarczyło. Pragnął sławy i uznania w królestwie wirusów, a tego na pewno nie osiągnąłby kończąc na nietoperzach. Zdarzyło się, że pewnego razu do jaskini nietoperzy, wszedł człowiek. Wirus dostrzegł swoją szansę! O tak, choroby ludzi wirusy lubiły najbardziej i były z nich najbardziej znane! Nietoperz akurat kichnął na człowieka i wirus wystrzelił jak z procy. Człowiek na szczęście wcale nie mył rąk, więc koronawirus szybko dostał się najpierw do jego nosa, a następnie pokonał drogę do płuc. Trochę w nich pobuszował, żeby zobaczyć z czym ma do czynienia, a następnie zaczął wywoływać gorączkę, bóle całego ciała człowieka, duszący kaszel i osłabienie. Człowiek zaraził innych ludzi, którzy podobnie jak on kaszleli i kichali bez zasłaniania twarzy i bardzo rzadko się myli. W królestwie wirusów zapanowały czyste szaleństwo i radość – chorych było coraz więcej, a koronawirus rozhulał się w najlepsze; jego sława była tak wielka, że zaczęto nawet pisać o nim w ludzkich gazetach!
 
Tymczasem w świecie ludzi sytuacja nie przedstawiała się już tak kolorowo. Wszyscy zaczęli masowo zapadać na chorobę wywołaną przez koronowirusa. Szpitale były przepełnione, sygnał karetek non stop rozbrzmiewał na ulicach a lekarze, którzy mieli ręce pełne roboty, opadali powoli z sił. Ludzie nie wiedzieli jak sobie z nim poradzić, aż do czasu, kiedy najmądrzejsi z nich – naukowcy, zauważyli, że koronawirus bardzo nie lubi zwykłego mydła. Ten kto często mył ręce, praktycznie wcale nie chorował. Pomocne okazywało się również zakrywanie buzi łokciem podczas kaszlu, dzięki czemu wirus nie mógł przedostawać się do innych osób. Niektórzy ludzie wcale jednak nie słuchali naukowców. Chodzili do sklepów, restauracji, organizowali imprezy, a kaszleli i kichali przy tym aż miło! A koronawirus tylko na to czekał. 
 
Najbardziej chorowali ludzie już na coś chorzy albo starsi – babcie i dziadkowie. Mieli bardzo dużo problemów, żeby wyleczyć się z choroby wywołanej przez koronawirusa. Świat ludzi pogrążał się w coraz większym chaosie, a wirus triumfował. Wtedy właśnie ludzie postanowili, że za wszelką cenę muszą znaleźć sposób, żeby go pokonać i uniemożliwić mu chodzenie od człowieka do człowieka. Postanowili więc… schować się przed nim we własnych domach! Wirus bardzo nie lubił domów ludzi. Dużo w nich było ohydnie pachnącego mydła, z każdego kąta patrzyły na niego groźnie wyglądające miotły, ścierki i mopy. Koronawirus był przecież wirusem światowym, królem wirusów! – kochał chodzić po galeriach handlowych, autobusach, pociągach, samolotach, uwielbiał latać na skrzydłach kaszlu. Aż tu nagle, kiedy skończył z jednym człowiekiem i rozglądał się za kolejnym na ulicy miasta, okazało się… że nikogo nie ma w pobliżu. Jeszcze przez jakiś czas chodził i szukał, przemieszczał się od jednego przystanku autobusowego do tramwajowego, pohuśtał się trochę na placu zabaw przy szkole, ale żaden człowiek się nie pojawił. W końcu wyszło słońce, popadał deszcz, spadł pierwszy śnieg, a koronawirus, nie mogąc chwalić się już przed innymi wirusami chorobami, które wywołał, zawstydzony i pokonany schował się gdzieś bardzo głęboko i prawie zniknął. 
 
Trzymajcie się ciepło, myjcie ręce i zostańcie w domu! Tylko wtedy uda nam się wspólnie opanować to nowe paskudztwo. 
Plastyczne zabawy

POMYSŁ NA PREZENT DLA TATY

 

 

Kolorowanki i grafomotoryka

==========================================================================================

=========================================================================================================

==========================================================================================

=============================================================================================

==============================================================================================

=================================================================================================

======================================================================================

==================================================================================

 

Propozycje do wykonania, ćwiczymy sprawności manualne- kolorowanie, wycinanie.

(zapisz obraz na pulpicie i wydrukuj)

   

   

 

   

 

Szczęśliwa Rodzinka, można wydrukować lub pokolorować online 

http://www.supercoloring.com/pl/kolorowanki/szczesliwa-rodzina-0

http://www.supercoloring.com/pl/kolorowanki/szczesliwa-rodzina

 

Narysuj smoka

Dziecko z Rodzicem  śpiewają piosenkę, poznaną w zeszłym tygodniu  „Kto się boi smoka”. Rodzic  pyta: Jak wygląda smok?; Po czym rozpoznajemy smoka?; Jakie ma cechy charakterystyczne?; Jak wygląda smok wesoły, jak smutny, a jak zły?; Co zrobisz, kiedy spotkasz kogoś smutnego, złego, wesołego?. Dziecko rysuje smoka  tak jak sobie go wyobraża. Po skończonej pracy opowiada o swoich smokach: „Mój smok jest (wesoły, smutny, zły), bo….

 

Pszczółki – praca plastyczna

Pszczółka!
Wiosna zagościła u nas już na dobre!  W bardzo łatwy sposób można wykonać pszczółkę z papieru. Cała pszczoła (nie licząc czułek, oczu i ust) składa się z serc. Można je wydrukować albo narysować na kolorowym papierze, a można na białym i pobawić się dodatkowo w kolorowanie lub malowanie. Jeśli nie posiadamy ruchomych oczek, możemy je po prostu narysować lub wyciąć z czarnego papieru. Czułka powstały z dwóch wąskich prostokątów, które na samym końcu zostały delikatnie zrolowane.

 

Można pszczółkę zrobić i tak.

http://www.youtube.com/watch?v=7SYnDqELvpk

http://www.youtube.com/watch?v=oOxtaNOdqc8

 

„Kolorowy smok” praca plastyczna można pokolorować, wykleić (plasteliną, kawałkami kolorowego papieru, bibułą).

Można smoka pokolorować online

http://www.supercoloring.com/pl/kolorowanki/slodki-smok?colore=online

http://www.supercoloring.com/pl/kolorowanki/slodki-smok-dmuchajacy-ogniem?colore=online

http://www.supercoloring.com/pl/kolorowanki/slodki-maly-smok?colore=online

Kilka propozycji do wydrukowania, można pokolorować, wykleić (plasteliną, kawałkami kolorowego papieru, bibułą).

http://www.supercoloring.com/pl/kolorowanki/kot-w-butach-0

http://togethermagazyn.pl/kot-butach-kolorowanki/

„Lornetki” – praca plastyczno-techniczna.

Dajemy dziecku rolki po papierze toaletowym oraz kolorowy papier i różnego rodzaje kształty do ozdabiania. Zadaniem dziecka jest ozdobienie rolek w dowolny sposób, sklejenie rolek tak by powstały lornetki. Następnie dziecko wykorzystuje swoje lunety do zaproponowanej przez siebie zabawy.

 

Z okazji Międzynarodowego Dnia Strażaka kilka kolorowanek online

http://www.supercoloring.com/pl/kolorowanki/strazacy-w-pracy?colore=online

http://www.supercoloring.com/pl/kolorowanki/woz-strazacki-2?colore=online

http://www.supercoloring.com/pl/kolorowanki/strazak-wchodzi-po-drabinie-aby-ocalic-dziewczyne?colore=online

 

Jak samodzielnie zrobić flagę Polski?

 

Pomysły na prace plastyczne z Polską w roli głównej

Kotylion z papierowych serduszek, który można przypiąć do ubrania, na lodówkę, tablicę magnetyczną czy do zeszytu. Do wykonania kotyliona potrzebny jest tylko papier kolorowy, klej i nożyczki. Pod zdjęciem jest też filmik z dokładną instrukcją wykonania dekoracji.

 

Praca plastyczna, mozaika „Polskie Drzewo”. Do jej wykonania potrzebne są tylko papiery kolorowe, klej i nożyczki. Dzieci mogą tworzyć takie mozaikowe drzewa, postacie, budynki, krajobrazy. Ogranicza je tylko wyobraźnia!

 

Uśmiechnięta zakładka do książek to praktyczna inspiracja. Jej wykonanie zajmie dziecku nie więcej, jak 20-30 minut, a posłuży znacznie dłużej! 

 

Wyklejanka narodowa. Ta praca zajmie wam trochę czasu, a to dlatego, że każdy element wyklejanki trzeba wcześniej odciąć z bibuły, zgnieść, zwinąć w kulkę i dopiero przykleić na kontur mapy. Myślę, że jest to jedna z fajniejszych prac plastycznych dla malucha, a to dlatego, że nie tylko pozwala ćwiczyć rączki, motorykę małą, ułatwia zapamiętanie kształtu Polski, barw flagi narodowej, ale też pozwala ćwiczyć cierpliwość.

 

Biało- czerwone kwiaty papierowe

 
Domki do kolorowania

http://www.supercoloring.com/pl/kolorowanki/chata-z-bali-z-drewnem-na-opal?colore=online

http://www.supercoloring.com/pl/kolorowanki/maly-domek?colore=online

http://www.supercoloring.com/pl/kolorowanki/maly-domek-na-wsi?colore=online

http://www.supercoloring.com/pl/kolorowanki/namiot-nomadow?colore=online

 
 
Podróże z kropelkiem- kolorowanki

http://www.mpwik.com.pl/download.php?id=803

 
Ekodzieciaki

http://ekodzieciaki.mos.gov.pl/ekozabawa/kolorowanki

 
Kolorowanki wiosenne online

http://www.supercoloring.com/pl/kolorowanki/chlopiec-bawi-sie-latawcem-przy-zachodzie-slonca?colore=online

http://www.supercoloring.com/pl/kolorowanki/wiosenne-drzewo?colore=online

http://www.supercoloring.com/pl/kolorowanki/kwitnaca-wiosna?colore=online

http://www.supercoloring.com/pl/kolorowanki/chlopiec-i-dziewczynka-sadza-kwiaty?colore=online

 
Propozycje prac z wykorzystaniem surowców wtórnych

http://www.przedszkole10torun.pl/templates/upload/praktyczne_wykorzystanie_surowców_wtórnych_w_pracy_z_dziećmi.pdf

 
Plastyczne zabawy- kolorowanki online,

 

http://www.supercoloring.com/pl/kolorowanki/animowany-rolnik-i-jego-traktor?colore=online

http://www.supercoloring.com/pl/kolorowanki/traktor-rolniczy?colore=online

http://www.supercoloring.com/pl/kolorowanki/traktor-na-farmie?colore=online

 

http://www.supercoloring.com/pl/kolorowanki/holsztyno-fryzyjska-krowa?colore=online

http://www.supercoloring.com/pl/kolorowanki/zwierzeta-w-stodole?colore=online

http://www.supercoloring.com/pl/kolorowanki/ges-emdenska?colore=online

http://www.supercoloring.com/pl/kolorowanki/klacz-i-zrebak?colore=online

 

Praca plastyczna:  

 

Wykonanie pieska z origami: przygotowujemy 2 koła o średnicy 5 cm, 2 koła o średnicy 3 cm, 2 koła o średnicy 2 cm oraz 2 koła o średnicy 1 cm na oczy. Dzieci zginają koła na pół i według wskazówek nauczyciela przykleją je na kartkę papieru tworząc pieska. Z plasteliny lepią małe kółko i przykleja je w miejscu nosa psa.

Materiały:

  • koła z papieru o średnicy – 5 cm, 3 cm, 1 cm
  • kartka papieru
  • klej
  • plastelina

 

 

Pokoloruj obrazek

http://www.supercoloring.com/pl/kolorowanki/kromki-chleba?colore=online

http://www.supercoloring.com/pl/kolorowanki/smaczne-sniadanie?colore=online

http://www.supercoloring.com/pl/kolorowanki/kromki-chleba-i-slodkie-ciastka?colore=online

http://www.supercoloring.com/pl/kolorowanki/koszyk-z-preclami-i-chlebem?colore=online

 

Trochę relaksu- pliki do pobrania

Pokoloruj

Prace wielkanocne

 

Wielkanocne pisanki

http://www.youtube.com/watch?v=eQN1bgiesWg

http://www.youtube.com/watch?v=XsczDo7ZrN4

Koszyczek wielkanocny z tektury

http://maluchwdomu.pl/2017/02/jak-zrobic-koszyczek-z-tektury.html?fbclid=IwAR29sjtB_9GeK1psDxGwMXdNS4OI_XEEcvLhM2f4L7365n5oHbdOtPHHRKE

Lub taki

http://www.youtube.com/watch?time_continue=6&v=7yj1y4z06H8&feature=emb_logo

albo ten

http://plastus.weebly.com/notki/koszyczek-z-kartonowych-paskow

 

Dokończ i pokoloruj

Znajdź różnice

pisanka

 

Origami: Zwierzątka z wiejskiego podwórka

http://maluchwdomu.pl/2015/05/origami-zwierzatka-z-wiejskiego.html?fbclid=IwAR3iq-ZlftrW9BvCo-bsu78G1-t-kcFxJ4eQYfdedwzeVxezN3BfcQKJ-Ww

Zwierzątka z rolek papieru

http://www.youtube.com/watch?v=s2ncl7mfZRA

Domowa plastyka sensoryczna

http://www.gamazbik.com/post/domowa-plastyka-sensoryczna-ciastoplastyka-kszta%C5%82towanie-pozytywnych-nawyk%C3%B3w?fbclid=IwAR304etVIWA3W6BrWWajifbgrHBP62a5upRQjupay6sIQ-xWlavlAlkFzes

 

Malujemy farbami

http://www.youtube.com/watch?v=F1IdW7hChek

http://www.youtube.com/watch?v=smzxW4u095Q

 

Zrób to sam – kwiaty z papieru

Grafomotoryka dla 3 latka

Zwierzęta- kolorowanki, poniżej link do strony z której można bezpłatnie wydrukować postaci zwierząt do kolorowania.

http://eduzabawy.com/karty_pracy/grafomotoryka/dzien-zwierzat/

 
W domu jak w przedszkolu- tutaj nie nudzi się nikomu, pomysły na zabawy i zajęcia.

Garaż z rolek po papierze toaletowym

http://zrobtosamki.pl/2016/02/garaz-z-rolek-po-papierze-toaletowy/?fbclid=IwAR0iT9PTYaTNgjCfBN2-_7yeGk6GD6P2XIKOXHdjgjvor74aBnL2y_tEmic%20A

Lalka z włóczki bez szycia

http://zrobtosamki.pl/2016/09/lalka-z-woczki-bez-szycia-o/?fbclid=IwAR04i6ZXinLgWFahzu718WLvNWiz0_H0L2pVgGJgEK0TnGlVomZ

Zabawa plastyczno – techniczna

 

Ciekawe instrumenty – samodzielne konstruowanie instrumentów perkusyjnych

– grzechotki – ryżotki-do pojemnika po jogurcie wsypujemy ryż zakładamy papierową serwetkę i gumkę recepturkę .

-talerze –dwa papierowe talerze zszywamy wokół zszywaczem , do środka prze pozostawiony mały otwór wkładamy ziarna fasoli . Zaklejamy otwór papierem samoprzylepnym .

– szeleszczący patyk-w górnej części patyka przywiązujemy paski folii .

Wykonując instrumenty z materiałów wtórnych, jednocześnie dbamy o naszą planetę i uczymy dzieci zachowań proekologicznych. Warto dzieciom to uświadomić.

 

Jak zrobić zakładkę do książki?

Myślę, że szablony piórka i ołówka nie wymagają instrukcji. CHMURKA – odrysuj szablon chmurki i kropelki dwa razy. Wklej pomiędzy nie kawałek wstążki lub sznurka, które połączą kroplę z chmurą. TĘCZA – odrysuj szablon na sztywnym papierze. Następnie naklej na niego kolorowe wstążki lub pokoloruj tęczę (czerwony, pomarańczowy, żółty, zielony, niebieski, indygo, fioletowy – to kolejność kolorów tęczy. NAROŻNY – odrysuj szablon i wytnij po linii ciągłej, a następnie zagnij po linii przerywanej. Sklej ze sobą dwa trójkąty, tak by ten z „zębami” był na górze.

Więcej propozycji poniżej.

http://przedszkolnyartysta.blogspot.com/2015/03/zakadki-do-ksiazek.html

 

„Jak powstaje papier ekologiczny” – eksperyment.

Przygotowujemy  różnego rodzaju papier: gazety, kartki, bibułę itp. Zadaniem dziecka jest porwanie papieru na drobne kawałki. Następnie dziecko wkłada kawałki papieru do wiaderka, zalewamy je wodą i chwilę odczekujemy, aż rozmiękną. Namoczony papier  rozdrabniamy mikserem do osiągnięcia gęstej papki. Do papki można dodać kolorowe nitki.  Papkę wylewamy na sito tak, aby siatka została równomiernie pokryta cienką warstwą. Przyciskamy papkę kawałkiem tektury i odwracamy. Delikatnie naciskając gąbką powierzchnię siatki, przenosimy włókna papieru na tekturę. Papierową masę przykrywamy drugim kawałkiem tektury i z pomocą wałka wyciskamy z niej wodę. Tak powstały papier  pozostawiamy do wyschnięcia na rozłożonych kawałkach gazety. 

 
Propozycje zabaw dla dzieci:

Balonowe portrety – do tej zabawy zapraszamy rodziców lub opiekunów, którym wręczamy balon i pisak permanentny. Na hasło prowadzącego, rodzice muszą nadmuchać balon, zawiązać go i narysować portret swojego dziecka, które siedzi naprzeciwko nich. Nagradzamy rodziców gorącymi brawami i przechodzimy do drugiej części zabawy. Rozkładamy kolorową chustę ( jak nie mamy, to może być koc lub prześcieradło) i wrzucamy nań wszystkie balonowe portrety. Dzieci chwytają materiał i mocno wachlują chustą, aby pozostał tylko jeden balonik – ten wygrany. Osoba prowadząca musi odgadnąć, które dziecko jest na nim namalowane. W nagrodę wszystkie dzieci zabierają baloniki do domu. 

Tor przeszkód dla maluszków – pamiętajmy, że nie jest to konkurs na czas, tylko forma zabawy. Przygotowując tor przeszkód warto uwzględnić zadania aktywujące różne partie mięśniowe dziecka i rozwijające zdolności motoryczne. Moja propozycja:

    • przejście po linie, dzieci zmierzą się z utrzymaniem równowagi
    • skoki obunóż, dzieci przeskakują z jednego kolorowego kółeczka na drugie. Dla takich maluszków 3,4 kółka w zupełności wystarczą. Dobrze jest wcześniej pokazać, jak wygląda skok obunóż, czyli przy lekko ugiętych nogach wybijamy się i lądujemy również na ugięte. Nigdy na wyprostowane. Kółeczka można wyciąć z bloku technicznego i je zalaminować, żeby się za szybko nie zniszczyły.
    • przejście na czworakach przez tunel – jeśli nie posiadacie gotowego tunelu animacyjnego, możecie zastąpić go trzema obręczami, typu hula-hop.
    • rzuty do celu kolorowymi piłeczkami. Po przejściu przez tunel, dzieci podchodzą do wiaderka pełnego kolorowych piłeczek i starają się przerzucić je do pustego pojemnika. Jeśli nie dysponujecie piłeczkami, można zastąpić je kolorowymi pomponami, zrobionymi z włóczki. A jeśli nie macie czasu na zrobienie pomponów, to można mocno pozgniatać gazety.
    • Jeśli dzieci będą wykazywały duże zainteresowanie i nie będą zmęczone, można dodać jeszcze skoki na piłkach (najmłodszym dzieciom muszą pomóc rodzice) lub bieg slalomem. Na zakończenie można zrobić konkurs dla samych rodziców na czas. Dopiero robi się śmiesznie i skutecznie wszystkich integruje.
 
Eksperymenty z wodą

 
Eksperyment z nasionami

Eksperyment z nasionami

 
Zabawa plastyczna dla dzieci. Eksperyment z mlekiem, farbami i płynem do naczyń.

Sposób na połamane kredki świecowe

 
Poeksperymentujcie z kolorami

 
Proste eksperymenty domowe

 

Coś na chwilę relaksu i zabawy- gry edukacyjne

http://www.buliba.pl

 

1. SIEDZIEĆ W DOMU ! – to nie ulega żadnej wątpliwości. Jeżeli wszyscy zaczniemy akurat teraz łazić całymi rodzinami po marketach, lansować się na mieście, gromadzić na osiedlowych ławeczkach i placach zabaw (a niestety nadal tak się dzieje w wielu miejscach w Polsce) to wirus będzie rozprzestrzeniał się wręcz lawinowo. Tylko nasza zbiorowa odpowiedzialność i skrupulatne stosowanie się do zaleceń może go choć trochę spowolnić! 

2. Jeśli iść na spacer – to tylko na odludzie, gdzie nikogo nie spotkamy (do lasu, na łąkę, nad mało uczęszczane jezioro). Na pewno macie w swojej okolicy takie odosobnione, ustronne miejsca – ale tak czy siak pamiętajcie o dokładnym myciu rąk po powrocie i starajcie się nie dotykać niczego na zewnątrz. Można też wybrać się na wycieczkę wirtualną – coraz więcej muzeów i innych instytucji kultury wprowadza do swojej oferty opcję zwiedzania online. 
 
3.  Czytać książki, które już od dawna czekały na naszym czytelniczym „stosiku”. 
4. Grać w gry planszowe, budować z klocków, układać puzzle. 
5. Urządzić pokaz mody lub bal przebierańców przy ulubionej dziecięcej muzyce. 
6. Zrobić samodzielnie instrumenty (perkusja z garnków, marakasy z pojemniczków wypełnionych ryżem, gitary z nakrętek od słoików i naciągniętych na nie gumek recepturek) i urządzić na nich rodzinny koncert. 
7. Usprawniać motorykę małą – wycinać, robić wydzieranki, lepić z plasteliny. 
8. Pobawić się w teatrzyk cieni albo teatrzyk kukiełkowy z samodzielnie przygotowanymi postaciami.
9. Przygotować domowy tor przeszkód – zrobić zawody, kto szybciej i sprawniej go pokona.
10. Grać w kręgle z butelek po mleku.
11. Wyzwolić kreatywność i wykonać najróżniejsze prace plastyczne – klikając w ten link zostaniecie przekierowani do naszych pomysłów i inspiracji z poprzednich lat. 
12. Upiec domowy chleb lub bułeczki – zwłaszcza teraz, kiedy wyjścia do sklepów powinny być ograniczone.
13. Wykonać autorską biżuterię z drucików kreatywnych, koralików, muliny itd.
14. Zrobić recyklingowe zabawki ze starych kartonów (auto, rakietę, robota, kuchenkę do zabawy w gotowanie). 
15. Malować buzie specjalnymi kredkami lub farbkami.  
16. Robić wiosenne dekoracje i ozdoby do dziecięcego pokoju.
17. Bawić się gotową masą plastyczną  adres jak zrobić różne rodzaje: http://www.naszebabelkowo.pl/2017/07/4-kreatywne-i-edukacyjne-zabawy-z-masa.html
18. Bawić się w kalambury, zgadywanki, skojarzenia itp.
19. Przygotować zabawy sensoryczne – w tym domową ścieżkę sensoryczną z rzeczy, które macie dostępne pod ręką.
20. Bawić się balonami albo zrobić tor dla piłeczek z rolek po papierze toaletowym.
21. Puszczać bańki mydlane i nie przejmować się zaciapaną podłogą 😉
22. Bawić się cieczą nienowtonowską. http://www.youtube.com/watch?v=20nIALsUY84
23. Grać w karty albo budować z nich domki. 
24. Bawić się w sylabowe kodowanie. Każdej sylabie odpowiada dany kolor na karcie – a dziecko stara się odszyfrować konkretny wyraz i samodzielnie go odczytać.
25. Zorganizować bajkowy seans z popcornem i zasłoniętymi roletami – prawie jak w kinie 😉
26. Bawić się w odgrywanie ról (w sklep, lekarza, restaurację) – dzięki temu dziecko rozwija umiejętności społeczne i uczy się prawidłowego funkcjonowania wśród ludzi (na pewno mu się to przyda, kiedy już zakończymy przymusową izolację).
27. Bawić się karaoke – podkłady muzyczne znajdziecie bez trudu w internecie.
28. Wspólnie gotować/piec ciasteczka/robić wiosenne sałatki i pomysłowe kanapki. 
29. Przygotować zabawy ruchowe, ćwiczyć i tańczyć przy ulubionej muzyce.
30. Zrobić domowe przyjęcie z owocowymi szaszłykami i czekoladowym fondue.
31. Przygotować prowizoryczne sztalugi, na którym dziecko namaluje farbami swój własny obraz. 
32. „Wydać” własną książkę z dziecięcymi rysunkami, podpisami i wymyśloną przez dziecko historią.
33. Zasiać rzeżuchę lub wyhodować fasolkę w słoiku z gazą, a potem troskliwie jej doglądać. 
34. Wydrukować z internetu najróżniejsze karty pracy, wspierające grafomotorykę, naukę liczenia i czytania.  
35. Słuchać odgłosów zwierząt i ptaków.
36. Wysypiać się odpowiednio i zdrowo odżywiać – bo to bardzo ważne dla utrzymania naszej odporności.
37. Pokazać dziecku, jak ważne jest mycie rąk: nalać do miseczki wodę, posypać ją warstwą mielonego pieprzu (bakterie) – a potem zamoczyć paluszek dziecka w płynie do naczyń i obserwować, co się stanie. 
38. Zrobić pieczątki z ziemniaka i ozdobić nimi dziecięcy obrazek albo białą koszulkę. 
39. Wykonać własnoręcznie kartki, które wyślecie na Wielkanoc. 
40. Wspólnie posprzątać / przemeblować dziecięcy pokój. 
41. Przerabiać stare rzeczy, nadawać im drugie życie
42. Pamiętać o planie dnia
43. Przeglądać stare zdjęcia, umieszczać je w albumach, wspominać lepsze czasy i mieć nadzieję, że już wkrótce znowu nadejdą. 
44. Urządzić „dzień piżamowca” – pozwolić sobie na pełen luz, słodkie lenistwo i nudę. Nie zawsze musimy być hiperaktywni i kreatywni, czasem warto po prostu odpuścić.
 
Spinacze na kartce. 

Przygotuj kolorowe spinacze do papieru i wycięte z papieru koła w takich samych kolorach. Zastanawiasz się co jest ciekawego w nakładaniu spinaczy na karton? Dla najmłodszych rozróżnianie kolorów, dla starszych ćwiczenie paluszków przy wsuwaniu spinaczy, a dla mnie to, że nawet przy tak prostej zabawie rozwijają się zdolności motoryczne.

Malowanie obrazków przez folię.

Są tylko dwie możliwości, albo Twoje dziecko uwielbia malować, albo wręcz przeciwnie! Na szczęście proponowana przeze mnie zabawa, spodoba się zarówno tym pierwszym jak i drugim. Przygotuj karton lub papierowy talerzyk, farby plakatowe w tubkach i folię spożywczą. Na papierze wyciśnij kilka kolorowych kropli, przyłóż folią i pozwól dzieciom tworzyć! Nowa metoda jest przyjemna dla rąk, obrazki są zachwycające, a rodzice zadowoleni, że nie trzeba sprzątać tyle, co przy klasycznym malowaniu.

Wytnij mnie.

Pamiętasz z własnego dzieciństwa wycinanie po liniach? To również świetna sprawa dla ćwiczenia motoryki. W pięć minut spokojnie namalujesz wiele ciekawych linii i wzorów do powycinania. A mało, które dziecko oprze się możliwości wycinania. Gorzej może być z chęcią posprzątania wycinanek, ale z drugiej strony zamiecenie ich na szufelkę to również ćwiczenie rąk 

Przewlekanki

Zrobienie przewlekanki to całkiem prosta sprawa. Potrzebujesz tylko: kartonu, dziurkacza i sznurówki. Wycięty w ciekawy kształt karton możesz dla uatrakcyjnienia ozdobić, zrób w nim dziurki i pozwól dziecku przewlekać przez nie sznurówkę.

 
PLAN PRACY KWIECIEŃ

WIELKANOC

1. Przygotowania do świąt.

2. Wielkanocne tradycje.

3. Wielkanocny koszyczek.

4. Pisanki, kraszanki, malowane jaja

5. Na świątecznym stole.

 

PRACA ROLNIKA

1. Na polu.

2. Dzień w gospodarstwie.

3. Ale jaja!

4. Traktor.

5. Skąd się bierze ser?

 

DBAMY O NASZĄ PLANETĘ

1. Czysto wokół nas.

2. Sprzątanie świata.

3. Ekoprzyjaciele.

4. Czysta rzeka.

5. Segregujemy odpady.

 

Polska to mój dom
1. Mój dom 
2. Moja miejscowość 
3. Polska to mój kraj 
4. Symbole narodowe – flaga, godło

PLAN PRACY MAJ

TAJEMNICE KSIĄŻEK

1. Moje ulubione książki.

2. Jak powstaje papier.

3. Kolorowe książeczki.

4. W księgarni.

5. Lubię czytać  biblioteka.

W krainie muzyki
1. Wesołe piosenki 
2. Instrumenty 
3. Muzyka wokół nas 
4. Mała orkiestra 
5. Instrumenty wokół nas

Wrażenia i uczucia
1. Co ja czuję
2. W płaczu nie ma nic złego
3. Jak pozbyć się strachu?
4. Uczymy się wyrażać emocje
5. Muzyczne opowieści

Święto mamy i taty
1. Moi rodzice
2. Lubię robić niespodzianki
3. Moja rodzina
4. Pomagam mamie i tacie
5. Piknik rodzinny

PLAN PRACY CZERWIEC

DZIEŃ DZIECKA

  1. Nasze prawa.
  2. Nasze obowiązki.
  3. Wspólnie się bawimy.
  4. Nasze marzenia.
  5. Dzieci na świecie.

 

ZWIERZĘTA DUŻE I MAŁE

  1. Mieszkańcy polskich lasów.
  2. Z wizytą w ZOO.
  3. Gadający ptak- papuga.
  4. Duży kot- ryś.
  5. Nieznajome zwierzę.

 

LATO

  1. Kolory lata.
  2. Burza
  3. Tęcza.
  4. Jaka dziś pogoda?
  5. Lato w sztuce.

 

WAKACJE

  1. Piękna nasza Polska cała.
  2. Nad morzem.
  3. Słoneczko.
  4. W górach.
  5. Wakacje